Nowy rozdział, stara pamięć

Byli partnerzy zajmują szczególne miejsce w naszych życiach. Jedni ważniejsze, drudzy mniej, ale zawsze istotne.

 

Ludzie mają skłonność do szybszego zapominania chwil przykrych niż przyjemnych. Dzięki nadwyżce miłych wspomnień nad przykrymi, zapewniamy sobie poczucie zadowolenia z życia. Niestety, ten mechanizm działa niekiedy wbrew nam. Jeśli rozstaliśmy się z partnerem, to najczęściej istniały ku temu istotne powody. Przynajmniej jedna ze stron musiała oszacować, że korzyści z rozejścia się będą wyższe od kosztów związanych z tym wydarzeniem. Szybko zapominamy o tym, że relacja, która wytworzyła się między nami i która doprowadziła do rozpadu, daleka była od wymarzonej, a jednak wciąż wspomnienia do nas wracają.

Byli partnerzy zajmują szczególne miejsce w naszych życiach. Jedni ważniejsze, drudzy mniej, ale zawsze istotne. Gorzej, gdy mimo starań, były partner przenika do teraźniejszości i nie pozwala na normalne funkcjonowanie. Bardzo często bywa bowiem tak, że byłe miłostki i miłości, nawet gdy zakończyły się porażką, są dla nas tak intensywne i ważne, że trudno o nich zapomnieć. Często pamięć o byłym partnerze jest silna do tego stopnia, że zupełnie podcina nam skrzydła. Odżywają stare, miłe wspomnienia i zamiast inwestować energię w nowego partnera i zawiązanie nowego związku, kolejne miesiące żyjemy złudzeniem, że może warto byłoby jednak spróbować z tym starym. Może przyszedł czas na zadanie sobie pytania-dlaczego nie jestem wciąż ze starym partnerem, skoro aż tak dręczą mnie cudowne wspomnienia? Jeśli był moim wymarzonym partnerem, idealna, prawdziwą miłością, to czemu nie jesteście razem?

Uczucie zawsze pozostaje w naszej pamięci i wywołuje sentyment .Bardzo łatwo wpaść w pułapkę zapomnienia krzywd i ciemnych stron byłego związku. Tak łatwo zapominamy o zwykłym niedopasowaniu, codzienności pełnej napięć i niezrozumieniu. Bezzasadnej zazdrości i wiecznych podejrzeń, kłótni i braku bliskości, czy nawet zdradzie. Nasza zwykła szara codzienność, w której mimo wielkiej miłości ,codzienne napięcia pozwoliły zabić uczucie, nadzieję, zaufanie… i nastał koniec. Po tygodniach, miesiącach nieobecności znowu chcemy otworzyć drzwi do pokoju w którym jest on-mój były. W pudełeczku skrzętnie chowanych wspomnień, wciąż tli się nadzieja na szczęśliwy finał. Otwieramy to pudełko i co widzimy?

33707b9a904421711e7a68ef6d289aa6.jpg

Obietnice, jakie sobie złożyliśmy, wspólne wakacje, tysiące decybeli naszego śmiechu. Oglądamy  każdą przemijającą sekundę wspólnych przyjemności i rozkoszy  w zwolnionym tempie. Zadajemy sobie ból, wspominając spędzone chwile. Sami wbijamy sobie sztylet. Nie pamiętamy przykrości, gorzkich słów i żali, ostrych kłótni i trzaśnięcia drzwiami, braku szacunku i złośliwości. Gdy już wydaje się, że zapominamy, że poznajemy kogoś i jesteśmy szczęśliwi, pojawi się dzień, gdy dopadnie nas chandra albo złe myśli, nagle dostajemy sms albo on dzwoni, wyśle mail.. i szlag trafia nasz wewnętrzny spokój. Sami na własne życzenie, nie potrafimy rozprawić się z demonami przeszłości i zrobić bardzo istotny krok do przodu. Choć często nie da się zapomnieć całkowicie, warto nie podporządkowywać byłemu partnerowi swojego obecnego życia, starając się żyć chwilą teraźniejszą i przyszłością. Ale jak oderwać się od tego, co minęło? Zmieniając coś w swoim życiu, robiąc zdecydowany krok w stronę zmian i harmonii. Jeśli wciąż oglądamy stare zdjęcia, albumy, wspólne filmiki, czytamy stare listy, maile, nic dziwnego, że nie potrafimy zapomnieć.

Nie ma nic gorszego niż zamknięcie się w czterech ścianach i wspominanie. Kiedy czujemy, że dopada nas chandra, skulenie się w kłębek z myślami, że musimy swoje wycierpieć, jest największym błędem. Tylko otaczając się innymi ludźmi, poznając nowe osoby, mamy szansę na szybką rekonwalescencję. Rzucanie się w wir nowego związku zaraz po zakończeniu poprzedniego jest dobre wtedy i tylko wtedy, gdy dla nowo napotkanej osoby stracimy głowę. W przeciwnym razie pamięć o poprzedniej miłości może odżyć ze zdwojoną siłą, a nowego partnera będziemy porównywać do ex.

Znajdźmy dobre strony rozstania. Rozstaliście się przecież z jakiegoś powodu. Ten związek zakończyłby się zatem prędzej czy później. Coś było między wami nie tak, skoro któraś ze stron chciała iść inną drogą. To co was poróżniło, zawsze będzie wracać, nawet ze zdwojoną siłą, gdy spróbujecie być znowu razem. Po początkowej euforii powrotu, przyjdzie chwila, gdy zadacie sobie to samo pytanie, choć bardzo chcemy, nie potrafimy razem żyć, razem rozwiązywać problemów, wciąż jest to coś co nie pozwala nam żyć spokojnie mimo pożądania i pięknych wspomnień. Może czas zrozumieć, że rozstanie to nowa szansa dla Ciebie na bycie szczęśliwą osobą? Jaki jest sens wdrażania marzeń, które nie powodują spełnienia? Przypuśćmy, że już spróbowaliście być razem i się nie udało. Czy to czegoś nie uczy? Chyba, że mamy zamiar spędzić resztę życia na rozpamiętywaniu, a nasz były partner bawi i używa wolności w najlepsze. Może dzięki temu, że się rozstaliście zaczniesz się realizować, wreszcie powrócisz do dawnych zainteresowań i planów, których będąc w związku nie udało ci się spełnić.

c19aae50af2aca434338e8a9c61ef0db.jpg

Trzeba dać sobie czas na kwarantannę, ale też definitywne zamknięcie drzwi. Na chwilę refleksji. Nie możemy rozpoczynać nowego rozdział w życiu , gdy wciąż istnieje szansa powrotu do byłego partnera, poprzez wspólne niewyjaśnione sprawy, czy wciąż wieloletni niedokończony proces rozwodowy. Ale co wtedy gdy są dzieci? Rozchodzący się rodzice koncentrują się na sobie i na konflikcie, tracąc z pola widzenia dzieci i ich potrzeby. Dzieci nigdy nie mogą i nie powinny stać się „kartą przetargową” rodziców, przedmiotem gry i manipulacji. Dziecko nie może być wciągane w spory, zmuszane do opowiedzenia się po jednej ze stron. Choćby w jego życiu wszystko miało zostać przebudowane, jedno pozostaje  niezmienione – wciąż ma rodziców, nawet jeśli już nie mieszkają ze sobą, zawsze będzie tata i mama. Rozstając się z partnerem, lepiej zyskać fantastycznego niedzielnego tatusia, niż wychowywać dzieci w atmosferze napięć i żalów.

Wspomnienia zawsze będą łączyć, ale nigdy nie staną się fundamentem i powodem, by ponowne zejście miało swój szczęśliwy finał. Owszem warto podjąć trud dania sobie jeszcze jednej szansy, jeśli istnieje wzajemna chęć, ale gdy ta również została zaprzepaszczona, lepiej zrobić krok do przodu,  by nowa miłość, która być może pojawiła się przed nami, przerodziła się w piękny, owocny i rozwojowy związek, a nie została zduszona w zarodku, tylko dlatego, że nie potrafimy poradzić sobie z przeszłością. Rozstania nigdy nie są łatwe. Trudno powiedzieć, czy łatwiej jest porzucić, czy zostać porzuconą. Jednak nawet, gdy spotka nas przykry koniec związku, a myśli nadal krążą wokół byłego partnera, musimy iść do przodu z podniesioną głową, bo tylko tak uda nam się przetrwać najgorsze chwile. Jest pewne stara, ale jakże święta maksyma czas leczy rany”. Na całe szczęście, czas leci bardzo szybko, dlatego z jego pomocą nawet najbardziej intensywne myśli o byłym partnerze w końcu przeminą, a wtedy będziemy gotowi, by ktoś nowy wniósł powiew świeżości w nasze życie.

 

 

 

 

 

Magdalena