Niezawisłość i bezstronność sędziów.

 

 

 

 

Legendarny Sędzia Witold Hausner twierdził; - Poziom " jakości " sądownictwa jest kamieniem probierczym dla etyki narodu i całego sensu prawa, które żyje w narodzie, a które krystalizuje się w sędziach.

 


W Polsce mamy problem z tą krystalizacją całego sensu prawa w sędziach.

 

Kiedy polski obywatel staje przed polskim sądem, ma nie tylko teoretyczne prawo do sprawiedliwego procesu i przestrzegania innych jego praw i wolności - ma również teoretyczne prawo do ich egzekwowania od sądu, który jest teoretycznie gwarantem tych praw. W praktyce zbyt często te gwarancje okazują się fikcją.

 

Podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów we wrześniu 2016r. kilku sędziów deklarowało „to na nas opiera się demokracja”.

 

Ja widzę tę ostoję i gwaranta demokracji delikatnie ujmując mniej optymistycznie .

 

Niemal wszystkie decyzje instytucji i organów państwa naruszające prawo i krzywdzące obywateli wydane przez organy ścigania, komorników, izby skarbowe, izby celne, ZUS i inne instytucje państwowe znajdują swój finał w sądach powszechnych. Sądy to nie jest tylko instytucja karząca obywatela za przestępstwa. Sądy są także instytucją, w której obywatel staje na równi z organami państwowymi i walczy o swoje racje i prawa. Niestety, ta walka jest zbyt często, by nie powiedzieć zwykle skazana jest na niepowodzenie, ponieważ sądy nie bronią obywatela z taką samą pasją przed arbitralnością i samowolą władz i instytucji państwa - z jaką egzekwują prawo do karania obywatela.

 

Dla wymiaru sprawiedliwości nie ma znaczenia, czy decyzje sędziów są wynikiem korupcji, niedopuszczalnych układów, kolesiowstwa, nepotyzmu – czy też rzetelności, bezstronności i niezawisłości. Czy decyzja została podjęta zgodnie z prawem, czy rażąco naruszyła prawo. De facto sędziowie en masse nie ponoszą żadnej moralnej i dyscyplinarnej odpowiedzialności za merytoryczną jakość wyroku, za zgodność decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną, innymi słowy mają niemal absolutną pewność bezkarności. Kontrola instancyjna zbyt często ogranicza się do podtrzymania orzeczenia I instancji, a w uzasadnieniu decyzji trudno doszukać się merytorycznej i zgodnej z zasadmi logicznego myślenia, wiedzy i zdrowego rozsądku odpowiedzi czym sąd odwoławczy kierował się odrzucając odwołanie. Niezawisłość, na którą się powołują jest nieobecna w wielu salach sądowych, ponieważ nie jest powiązana z odpowiedzialnością i nie jest rękojmią bezstronności sędziów. To nie brak oficjalnych gwarancji prawnych, ale bezprawność praktyk sądownictwa i organów ścigania, za które nikt nie ponosi odpowiedzialności budzi niepokój i sprzeciw społeczeństwa w Polsce.

 

Oczywistym jest, że dla wspólnego dobra obywateli i dobra kraju sędziowie muszą być niezawiśli i bezstronni. Niezawisłość sędziów nadaje sens bytu wymiarowi sprawiedliwości. Dzisiaj ten wymiar zbyt często pozbawiony jest tego sensu a ten wymiar przypomina u nas rosyjską ruletkę.

 

Konstytucja na koszulkach obrońców praworządności, a nawet niektórych czynnych sędziów nie zmieni zadziwiającego i porażającego faktu, że część sędziów 30 lat od transformacji nie rozumie pojęcia niezawisłości! Są sędziowie, dla których niezawisłość zwyczajnie jest synonimem absolutnej bezkarności. Dla części   sędziów jest danym im bezkondycyjnie przywilejem, inni uważają, że niezawisłość jest jak rzecz, którą można dostać lub sobie wziąć. Należy do nich Sędzia z najwyższej półki, Prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Irena Kamińska. Podczas konferencji zorganizowanej w listopadzie 2014r. przez to stowarzyszenie i Krajową Radę Sądownictwa Sędzia przekonywała sędziów, że będziemy mieli tyle niezawisłości, ile sobie weźmiemy.Owacje sędziów po wystąpieniu Sędzi wskazują, że ta grupa nie jest mała. A przecież nikt nie daje sędziom niezawisłości, nie mogą jej sobie wziąć i nikt (tym sędziom, którzy ją posiadają) nie może jej zabrać!

 

Niezawisłość to stan świadomości i ducha sędziego. Nie dostaje jej sędzia wraz z nominacją sędziowską. Sędzia musi systematycznie pracować nad sobą, aby osiągnąć niezawisłość i bezstronność. Jest tylko jedno ale... aby sprostać temu wyzwaniu, sędzia musi posiadać odpowiednie cechy osobowości i predyspozycje intelektualne. Należy tu wymienić kilka takich cech - możliwie najwyższy poziom etyczny i moralny oraz samoświadomość co doniosłości znaczenia niezawisłości i bezstronności w służbie sędziowskiej. Ponadto, by wymienić kilka innych ważnych - poczucie misji, godność, odpowiedzialność, odwaga cywilna i silna wola, prawość, obowiązkowość, rzeczowość, wysoka kultura osobista, szeroka wiedza ogólna, odporność psychiczna, rzetelność, uczciwość, przyzwoitość, umiejętność samokrytyki, ludzka życzliwość dla wszystkich uczestników wymiaru sprawiedliwości, wrażliwość i otwartość na drugiego człowieka, i niezwykle ważne doświadczenie życiowe. To te cechy i predyspozycje są niezbędne, aby pełnić służbę sędziowską i odbudować etos sędziego. Zadne szkoły sędziów, kodeksy etyki tego tego nie nauczą i nie zmienią (Kodeksks etyki zawodowej sędziów obowiązuje dekadę z okładem i zmian na lepsze nie widać, a śmiem twierdzić, że jest wręcz gorzej). 

 

Oczywiście państwo ma obowiązek zapewnić sędziemu gwarancje formalne niezawisłości poprzez odpowiednie uregulowania w Konstytucji i ustawach i mechanizmy ich przestrzegania.

 

Każdy sędzia w czasie służby będzie popełniał błędy i będą one krytykowane, ale tylko odpowiedzialny sędzia, otwarty na uzasadnioną krytykę i posiadający wyżej wspomniane predyspozycje, będzie uczył się na swoich błędach i osiągnie niezawisłość. To ten mechanizm - powiązania niezawisłości z odpowiedzialnością – zapewnia klientom sądów bezstronnych sędziów. Bez niej sędzia nie może wypełniać swoich funkcji. Sędziowie, którzy bezrefleksyjnie domagają się niezawisłości, a równocześnie nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje działania przed społeczeństwem, nie zdobędą zaufania i szacunku i nie osiągną niezawisłości, o której tyle mówią. 

 

Faktyczna niezawisłość zależy od posiadania przez sędziego wspomnianych powyżej cnót, a legitymizowana jest zachowaniem i działaniem sędziego tak na sali sądowej jak i poza nią, które materializują się w jego bezstronnych i zgodnych z literą prawa decyzjach! I te zachowania znajdą odzwierciedlenie w postrzeganiu niezawisłości i bezstronności sędziego - przez klientów sądu i społeczeństwo.

 

Tymczasem obywatele zbyt często zamiast spotkania III stopnia z godnymi tego zaszczytnego tytułu niezawisłymi i bezstronnymi sędziami, mają do czynienia z sędziami, którzy nimi pogardzają, uważają ich za niższą kastę, wykazują brak kultury osobistej, ale co najważniejsze żąglując, manipulując i nierzadko łamiąc prawo naruszają konstytucyjne prawa klientów sądu do rzetelnego procesu.

 

Ci sami klienci sądów słyszą i czytają w mediach powtarzane jak mantra zapewnienia sędziów i różnej proweniencji autorytetów, także prawnych – że Konstytucja i ustawy gwarantują niezawisłość sędziowską, mamy też przecież kodeksy i inne ustawy i o co chodzi? Tyle tylko, że te gwarancje konstytucyjne i ustawowe niezawisłości i prawo, któremu sędzia podlega – powtórzę jeszcze raz - dopóki nie zmaterializują się w działaniach sędziów na salach sądowych, bedą fikcją. I tutaj nic się nie zmieniło od dekad. Tak było za wszytkich rządów po transformacji i tak jest dzisiaj.

 

Gwarancje niezawisłości mają zapewnić klientowi sądu, że jego sprawa zostanie rozpatrzona zgodnie z prawem przez bezstronnego sędziego, a dla sędziów prawo i ich niezawisłość jest drogowskazem, aby dojść do tego celu. Wszyscy zapewniający o niezawisłości sędziów dyskretnie milczą o niezbędnym warunkach, o których wspomniałam, a które muszą być wypełnione aby ją osiągnąć - po pierwsze predyspozycje intelektualne i charaktelogiczne i odpowiedzialność moralna i przed prawem sędziów - materializujące się w przejrzystości i jakości działań sędziów i dyscyplinowaniu tych sędziów, którzy sprzeniewierzają się prawu i naruszają Kodeks Etyki. I po drugie gotowość poniesienia odpowiedzialności przez sędziego za jego działania i decyzje.

                                                                                     

Złotouści hipokryci opierają swoją propagandę na założeniu, że odbiorcy tejże to głupki - nie mają kultury prawnej, a wielu nie ma wyższego czy nawet średniego wykształcenia i nie rozumieją takich pojęć jak niezawisłość. Te założenia być może są prawdziwe w jakiejś części, ale wnioski wyciągane z nich są błędne. Dlaczego? W telegraficznym skrócie.

 

Po pierwsze to państwo jest odpowiedzialne za edukację prawną, za poziom kultury prawnej swoich obywateli, a więc przede wszystkim właśnie ci odpowiedzialni to wymiar sprawiedliwości i korporacje prawnicze. Tutaj nieużytki do zagospodarowania. Dodam, że młodzież szkół średnich poznaje wprawdzie działanie systemu sprawiedliwości, ale tyko jak powinno być, a nie jak jest – czyli nie mają pojęcia o problemach i przeszkodach w praktycznym dochodzeniu do sprawiedliwości jakie napotyka obywatel.

 

Po drugie tysiące obywateli w tym młodzieży codziennie pobiera praktyczne lekcje obywatelstwa i demokracji podczas spotkań z sądami, policją, prokuraturą, służbą więzięnną, kuratorami, etc. Te doświadczenia i wnioski z nich wyciągane pozostają w dysharmonii z teorią nauczaną w szkole i medialnymi przekazami sędziów i autorytetów.

 

I po trzecie według badań psychologów już dzieci poniżej 2 roku życia wykazują niepokój i oburzenie na niesprawiedliwość i nierówność traktowania. 6-letnie dziecko zwykle ma już wykształcone poczucie sprawiedliwości i równości.

 

Obywatel nie musi znać definicji niezawisłości sędziowskiej, może nie wiedzieć co to w ogóle jest. Nie musi być znawcą kodeksów i niuansów interpretacji prawa.  Natomiast zakładanie, że dorośli i doświadczeni obywatele w sądzie (klienci czy publiczność) nie mają intuicji i poczucia sprawiedliwości, są ślepi i nie widzą, są głusi i nie słyszą, kiedy sędzia faworyzuje jedną ze stron, kiedy nierzadko demonstruje pogardę dla klienta i prawa, zdarza, że demonstruje brak elementarnej kultury osobistej, nie zachowuje zasad zwykłej uczciwości i przyzwoitości

- jest wyrazem, pychy, arogancji, krótkowzroczności, oderwania od realiów i właśnie braku odpowiedzialności.

 

Dla Trybunału w Strasburgu w ocenie bezstronności sędziów jednym z testów jest podniesiony do zasady, sens orzeczenia Sędziego lorda Hewarta w sprawie R v Sussex Justices (1923r.) dotyczącej bezstronności sędziego. - sprawiedliwość nie tylko musi być wykonana i spełniona, ale musi być wyrażnie widoczna (dla społeczeństwa i stron postępowania) jako rzeczywiście i niewątpliwie wykonana i spełniona.

 

Bardzo niskie zaufanie społeczne do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku do sędziów en masse w Polsce nie bierze się znikąd. Nie bierze się z nagonki medialnej na sędziów, z doniesień medialnych o pospolitych przestępstwach promilowej grupy sędziów. Nie bierze się też z niezrozumienia pojęcia niezawisłości przez obywateli, czy też z niezadowolenia z wyroków. I nie bierze się z doniesień medialnych o jednostkowych przypadkach „pomyłek” sądowych. Brak zaufnia do wymiaru sprawiedliwości i brak szacunku dla sędziów en masse to właśnie przede wszystkim opinia tysięcy klientów i obserwatorów procesów, którzy nie widzieli sprawiedliwości wykonanej i spełnionej.

 

A szerzej ma swoje źródło po pierwsze w fatalnej jakości orzecznictwa (merytoryczna jakość orzeczeń, brak zgodności decyzji z prawem, logiką lub prawdą materialną) czyli kolokwialnie niesprawiedliwe wyroki. Po drugie w zachowianiach sędziów na sali sądowej i poza nią – arogancja, pycha, nieznajomość i oderwania od realiów życia obywateli i brak odpowiedzialności. Po trzecie brak komunikacji z klientami sądów i społeczeństwem (brak uzasadnień decyzji podczas procesu - tj. odrzucenie wniosków dowodowych, nałożenia kar porządkowych itp, brak rzeczowych uzasadnień wyroku – gdzie klient nie może doszukać się nawet jakie ustalenia faktyczne były podstawą decyzji, etc). Zastępy złotoustych autorytetów i sędziów ogłupiających społeczeństwa bajką o niezawisłych sędziach i milcząc o rzeczywistości nie jest komunikacją, a jest zwykłą propagandą.

 

Jeszcze raz wracając do Kongresu Sędziów, tylko kilku prelegentów z około 50 poświęciło większą część swoich 3 minutowych wypowiedzi klientom sądów, obronie ich praw gwarantowanych w Konstytucji i służbie społeczeństwu w ochronie demokracji. Generalnie kongres miał symboliczny wymiar i skupiał się jak zwykle w takich gremiach na interesach i prawach sędziów. Profesor Rzepliński b. Prezes TK zwracając się do zagranicznych gości kongresu potwierdził tę konstatację ; „My jako polscy sędziowie jesteśmy także europejskimi sędziami tak jak Wy. To jest nasz wspólny wizerunek i nasza wspólna odpowiedzialność obrony naszej pozycji i naszej służby”.

 

 

Nieszczęściem dla wymiaru sprawiedliwości i tysięcy klientów sądów były i są nieporadne, nieprzemyślane i kozackie próby reform wymiaru sprawiedliwości przez „dobrą zmianę”. I nie chodzi tutaj o nagły brak prawodządności w Polsce po zmianach legislacyjnych w ustawach o SN, KRS etc. lansowany przez opozycję totalną, część sędziów i autorytetów, bowiem tej praworządności nie było w Polsce przez ostatnie 3 dekady, czyli niezależnie od rządzącej koalicji. Papierkiem lakmusowym praworządności była, jest i będzie jakość (sprawiedliwość) decyzji sędziów. To jest papierek lakmusowy praworządności w Polsce. To właśnie postępujący upadek władzy sądowniczej był asumptem do tych nieszczęsnych i nieudanych i upadłych reform.

 

Ani na jotę nie zmieniło to sytuacji klientów sądów na lepsze, a w przypadku wielu wręcz przeciwnie. Część sędziów po „zwyciestwach” z „reformą” czuje się jeszcze bardziej bezkarna. Ta „walka” z „reformami” pokazała też malość, brak „właściwości” części sędziów. Z pasją niegodną sędziego włączyli się w walkę polityczną po obydwu stronach barykady. Publiczne wypowiedzi wielu sędziów i tych w stanie spoczynku i tych pozostających w czynnej służbie, ewidentnie kwalifikujące się do wdrożenia postępowań dyscyplinarnych nie wywołują żadnych reakcji instytucji stojących na straży praworządności. Obawiam się, że przez następne dekady nie znajdzie się odważny rząd czy to „po prawicy czy po lewicy”, aby spróbować jakichkolwiek reform w wymiarze sprawiedliwości. I to jest tragedia.

 

Stan polskiego wymiaru sprawiedliwości wspaniale podsumowała prof. Ewa Łętowska: "Młyny sprawiedliwości nadal mielą i ryczą, tylko bez ziarna, na jałowym biegu"

 

Czy możliwe jest rzucenia ziarna na żarna i  włączenie biegu?

 

Autor: faxe1.blogspot.com