Nienawiść.

No i poseł Paliokot znów miał rację

No i poseł Paliokot znów miał rację

 



No i poseł Paliokot znów miał rację. Do przepowiedzianego "rozlewu krwi" doszło wprawdzie nie po tej stronie, którą miał na myśli, ale to jakby sprawa drugorzędna. To co dzisiaj stało się w łódzkiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości równie dobrze mogło stać się gdziekolwiek indziej. 
 
Jakoś nie jestem tym wszystkim zaskoczony, mówię o morderstwie i  pierwszych reakcjach polityków. Prezes już nie całą godzinę po zajściu stwierdził, że to wynik polityki nienawiści Platformy Obywatelskiej. Teraz każdy kto powie cokolwiek przeciwko PiSowi będzie nawoływał do morderstwa. Rozumiem, że na PO wciąż można gadać bezkarnie, i nie ma w tym nic złego, a wystąpienia takie jak to Prezesa, wyłącznie wpływają na załagodzenie sytuacji.
 
62 latek który spowodował tą tragedie, twierdzi, że "nienawidzi partii Jarosława Kaczyńskiego", że zabiłby go gdyby miał "mocniejszą broń". No cóż polityka budzi emocje. W jednych mniejsze, w drugich tak wielkie, że łapią za broń i wychodzą na ulicę.  Ale to nie jest tak, że nienawidzimy tylko dlatego, że ktoś nam powiedział, że tą a tą osobę nienawidzić trzeba. Nienawidzi się za coś, za postawę, za działania, za głoszone prawdy. To co chcę powiedzieć to, że na nienawiść trzeba sobie zapracować. Nikt nie znienawidzi nas kompletnie bez powodu, tylko dlatego że ktoś inny obrabia nam tyłek. 
 
Owszem spodziewałbym się raczej, że to jakiś obrońca krzyża przyczai się w ciemnym zaułku na prezydenta. Ale skoro tak się nie stało to, może tylko potwierdzenie tego co napisałem wcześniej. Łatwiej zaskarbić sobie nienawiść uczynkami, niż wzbudzić ją w innych samym gadaniem.  
 
Niestety do tak "głębokiej" refleksji prezes nie zdolny. On nie ma wątpliwości, kto ponosi moralną odpowiedzialność za zbrodnie popełnioną przez szaleńca.