Niebo jest jedno dla nas wszystkich...

Między gwiazdami jakże daleko, lecz ileż dalsza przestrzeń w tym, czegoś się tu dowiedział." (Rainer Maria Rilke, Sonety do Orfeusza, część II, sonet XX)

 

Niebo jest jedno dla nas wszystkich…

e48aa289834ca869690d28d58630eabd.jpg


Koniec grudnia, początek stycznia. Nadspodziewanie ciepła noc. Półleżę opatulony na tarasowym leżaku. Nade mną czyste, ciemnogranatowe nibo odcinające się od poszarpanej wierzchołkami drzew czerni okolicznych wzgórz. Oczy rejestrują obezwładniająca głębię czeluści nasyconej wszędobylskim gwiezdnym pyłem podkreślającym tylko hipnotyzującą ekspozycję poszczególnych konstelacji. Widok ten przyćmiewa romantyczną Connie Francis i aksamitnego Nata King Cole’a śpiewających przecież pięknie  o tym właśnie. Patrzę na południowy nieboskłon.

 

a33a77d418ad50b8e1a9eed3dd0f6007.jpgOrion

W oczy natychmiast rzuca się majestatyczny Orion – moja najpiękniejsza konstelacja. Orion to syn Posejdona i wielki myśliwy, któremu towarzyszą na niebie dwa psy: Procjon i Syriusz. Postępuje on w kierunku Plejad, bo zakochał się w jednej z nich. Najpierw jednak wznosi swą maczugę na Byka, który zagradza mu drogę. Dwie największe gwiazdy Oriona – Betelguza (czerwony nadolbrzym) i Rigel (niebieski nadolbrzym) – nie pożyją długo w skali kosmicznej. Obie mają szanse wybuchnąć jako supernowe, po których zostaną małe gwiazdy neutronowe lub czarne dziury, a cala wyrzucona wraz z ciężkimi pierwiastkami materia zapłodni jakiś obszar Kosmosu powstaniem nowych gwiazd i planet. Pas Oriona z trzema jasnymi gwiazdami (Mintaka, Alnilam i Alnitak) konfiguracją swoją odzwierciedla usytuowanie trzech najstarszych ( nie tylko moim zdaniem) piramid w egipskiej Gizie (Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa). Ostatnio ukazały się publikacje archeologów i innych uczonych rosyjskich, którzy na podstawie udokumentowanych badań wysunęli tezę, że te piramidy są dziełem technicznej cywilizacji, która kwitła na Ziemi przed ponad 12 tysiącami lat!

ea7e4fbfaefd90c8f769038ac743785f.jpg

Najjaśniejszy na naszym niebie Syriusz to gwiazda podwójna. Ciekawe, że plemię Dogonów z Mali (mające interesującą kosmogonię i obrzędy) twierdzi, że w układzie Syriusza jest jeszcze jedna gwiazda (trzecia), która ma swoją planetę. Z niej to ponoć przybyli tutaj ich bogowie. Dogonowie wiedzieli o tej drugiej „ciężkiej” gwieździe, zanim została oficjalnie odkryta przez astronomów (sic!)

Wielokątny Woźnica z jasną gwiazdą Kapellą (Koza z Koźlętami) pogania Byka, w którym króluje pomarańczowy olbrzym Aldebaran. Hefajstos skonstruował ten powóz dla swego kalekiego syna. Za Woźnicą widać boskiego Perseusza, który spieszy na ratunek swojej ukochanej Andromedzie. Przygląda się temu z nadzieją matka Andromedy, - piękna Kasjopeja.

79d3ef1abe543c51312f4552a0cba8c7.jpgAndromeda

 Dioskurowie: Kastor i Polluks – syn Zeusa i Ledy – żeglują w kierunku Oriona, zaś Rak odgradza ich od pędzącego Lwa (którego to lwa nemejskiego zabił Herakles) z niebiesko białym Regulusem.  Rak został przez Herę umieszczony na niebie w konstelacji słabych gwiazd za karę, bo nie spełnił danej obietnicy zgładzenia Herkulesa (Heraklesa), który skorupiaka po prostu rozdeptał.

5c09a0dea8eff4c50ce97f3235d62038.jpgPerseusz

Obracam się i patrzę na północny nieboskłon.  Wielka Niedźwiedzica z niepokojem patrzy na Małą Niedźwiedzicę z gwiazdą Polarną – żółtym nadolbrzymem z podtypu cefeid (rzadko zmienia jasność), gdyż ta jest osaczona przez ogromnego Smoka (Ladona). Pociesza ją fakt, że na głowie zwierza trzyma swoją stopę Herkules, który wg mitologii Ladona zabił. W ogóle ten półbóg i heros sporo w tym Zodiaku narozrabiał! Między piękną Kasjopeją a Smokiem usadowił się jej mąż Cefeusz, gotów bronić żony w razie czego, chociaż boi się bardzo Zeusa, który przemienił się w ogromnego Łabędzia i zmierza w jego kierunku. Dziób tego gwiezdnego ptaka to wyjątkowo jasny, potężny Deneb – niebiesko biały nadolbrzym.  Moc jego promieniowania 160 tysięcy razy przewyższa moc naszego Słońca. Odległość tego giganta od systemu słonecznego wynosi 3230 lat świetlnych. Światło gwiazdy informuje nas, że widzimy ją taką, jaka była przed 3230 laty!

W ogóle patrząc w nocne niebo widzimy tylko bliższą i dalszą przyszłość jego „mieszkańców”. Oglądamy jakby dawny, historyczny film z życia gwiazd, z których wielu może już nie ma. Ich spektakularny koniec zobaczą dopiero nasi bardzo odlegli potomkowie, o ile ziemska cywilizacja wytrzyma próbę czasu.

A przecież tyle się dzieje w kosmicznych przestworzach, co nas wzrusza, zaciekawia, zadziwia i zmusza do głębokich refleksji. Pocieszające jest, że w przeciwieństwie do ludzkich relacji, niebo jest jedno dla nas wszystkich…

965b7b9e3146e756c6a6ea9c81da65cc.jpg

 

(c) Piotr Stanisław Issel