Nie tylko antypodzi są durniami

Pomyłki sądowe to margines, więc nie przesadzajmy

Pomyłki sądowe to margines, więc nie przesadzajmy

 

 Australia

W demokratycznej, kulturalnej, nowoczesnej, bogatej - choć na krańcu świata - Australii, tamtejsza Temida również zalicza wpadki. Tym razem była bezwzględna w stosunku do małżeństwa Chamberlainów, które w 1980 wypoczywało w buszu niedaleko Ayers Rock. Kiedy z namiotu zniknęła dwumiesięczna dziewczynka, o jej zabicie oskarżono matkę. Ta jednak upierała się, że jej dziecko porwały dzikie psy dingo, ale wymiar sprawiedliwości nie dawał jej wiary i została skazana na dożywocie. Wielokrotnie wnosiła apelacje i dotarła nawet do sądu najwyższego. W końcu po sześciu latach kobieta została zwolniona z więzienia i oczyszczona z zarzutów, ale sąd oficjalnie nadal nie uznawał, że to psy zabiły dziecko. Rodzice podjęli dalszą walkę o uznanie ich wersji wydarzeń za oficjalną. Po ponad 30 latach walki Australijce udało się ostatecznie przekonać sąd, że to ona ma rację.

Sprawa zaginięcia niemowlęcia była najgłośniejszą w dotychczasowej historii Australii. Media relacjonowały ją skrupulatnie i posuwały się do skrajności - matka była oskarżana o bycie wiedźmą i o złożenie swojej córeczki w ofierze podczas rytualnej ceremonii.

Dopiero w połowie czerwca 2012, po 24 latach od wypuszczenia matki z więzienia, prokurator ostatecznie uznał wersję wydarzeń rodziców - psy dingo zostały oficjalnie uznane za winne porwania i zabicia Azarii, która - gdyby nie wycieczka do buszu - mogłaby mieć dzisiaj 30 lat i byłaby pociechą dla rodziców, zaś australijska Temida miałaby o jedną kompromitację mniej.

Niecałe dwa lata temu cały świat obiegła koszmarna informacja. Para obcokrajowców (Bryt i Szwedka) spędzała w Kapsztadzie (RPA) miesiąc miodowy. Mężczyzna zeznał, że 13 listopada 2010 wraz z żoną wracał do hotelu taksówką i zdecydowali się zboczyć z drogi, aby zwiedzić biedną dzielnicę miasta i że jego żona (28-letnia Anni Dewani) została porwana i (jak się potem okazało) zamordowana.

 

Bryt i Szwedka

Cały świat żył tą zbrodnią i wylewano pomyje na tubylców, którym wyrządzono wielką krzywdę, bowiem okazało się, że to porwanie było... sfingowane. Taksówkarz został skazany na 18 lat więzienia, zaś brytyjskiego wdowca będzie chciała postawić przed sądem tamtejsza afrykańska Temida, choć zapowiada się długa ekstradycyjna procedura na Wyspach Brytyjskich.

A w Polsce? W 2003 roku zamordowano żonę i dwie córki naszemu rodakowi, którego aresztowano, bowiem prokuraturze dowody przeciwko niemu wydawały się niepodważalne. W końcu uniewinniono go, przyznając odszkodowanie.

Wyobraźmy sobie obrzydliwą niegodziwość - ktoś morduje rodzinę a sąd demokratycznego państwa aresztuje człowieka najbardziej doświadczonego przez los, któremu wymiar sprawiedliwości rujnuje opinię, zdrowie, pracę zawodową i całe wyobrażenie o sprawiedliwości, zamiast być dla niego opoką. Dobrze, że nie dostał dożywocia, a przecież takie (i gorsze) pomyłkowe wyroki zapadały także w Polsce.

Jak zatem oceniać pracę śledczych i sędziów? Podobno pomyłek sądowych jest ok. 5% (takie są szacunki). Oczywiście, matematycznie oceniając, pomyłek nie jest wiele, ale to jak z wypadkami - na polskich drogach ginie codziennie kilkanaście osób, czyli niewiele w stosunku do dziennego ogólnopolskiego urobku kostuchy, a jednak wypadki te robią wrażenie.

I co ma sądzić o polskiej Temidzie facet, którego pewna pisarka fałszywie pomówiła, że pisał z dwóch kont zarejestrowanych na obce nazwiska? Do tego sfałszowała jego podpis, a kiedy opisał jej wyczyny oraz inne, pomniejsze a niegodne działania na forum, ta pani udała się do dwóch sądów w Gdańsku i naraziła polskie sądownictwo na kompromitację, zaś pozwanego (IC692/09) a oskarżonego (VIIIK155/10) na wszelkie dolegliwości i kłopoty, w tym natury finansowej i zdrowotnej; ponadto stracił wiarę w rzetelność polskiego wymiaru sprawiedliwości, która jest dość często podważana w mediach, ale całkiem to inaczej wygląda, kiedy gangrena dotyka bezpośrednio nas (opowieści, że dopadła kogoś innego zwykle nie robi na nas żadnego wrażenia), a wszyscy nas pocieszają, że przecież przypadków tego choróbska jest u nas całkiem niewiele.

Ciekawe, co pocznie Temida w związku z tą sprawą, która już trwa czwarty rok i końca nie widać? Czy jakikolwiek togowy mędrzec jest w stanie zbadać dokładnie sprawę, bowiem jedna strona posiada dowód na wpisywanie pozwanego pod innym nazwiskiem, zaś on przysięga, że nie zarejestrował się pod innymi danymi. Pośrodku jest admin portalu, który dysponuje wykazem logowań i oczekuje od „bystrej” Temidy, aby w końcu wniosła o wydanie wszelkiej dokumentacji w sprawie (bowiem kiedyś przecież je wykasuje). Ale Temidzie nie chce się podjąć takiej czynności, ponieważ - tak chyba należy sądzić - ma dużo ważniejsze sprawy na głowie, a ponadto pierwszy proces został zakończony w podstępny sposób (nie powiadomiono o wyroku i pozwany nie miał wiedzy, że został zakończony, więc wyrok się uprawomocnił i odrzucane są wnioski o apelację!).

Szkoda, że polskie sądy zajmują się wszelakim głupotami, które faktycznie i rzekomo poszkodowani ludzie im tam znoszą. Szkoda, że wydają kuriozalne wyroki, które świadczą o niekompetencji sędziów – wyroków tych nie jest w stanie nikt podważyć, bowiem wydane zostały przez niezawisłych (choć niekumatych) sędziów (tu przez sędziego pierwszej wymienionej sprawy), którzy – jak się wydaje – nie podlegają kontroli społecznej.

Natomiast wielką energią i inteligencją popisuje się Temida po ujęciu bandziorów odpowiedzialnych za rozboje dokonane na kibicach podczas Euro 2012 w Polsce – serwuje symboliczne grzywny oraz wyroki i to „niesamowicie surowe”, bo w... zawieszeniu! Cała Polska cierpi z powodu kilkudziesięciu durniów (jak ich słusznie nazwał premier), straty trudno przeliczyć na złotówki, a kary są jednak zdecydowanie kabaretowe...

Natomiast w razie niewykonania kretyńskiego wyroku (IC692/09), można otrzymać grzywnę do 100 tys. zł i ewentualnie zamienić ją na odpowiednią odsiadkę. Kto zatem jest durniem w tej kłopotliwej sprawie? Kto odpowie za tę pomyłkę sądową i kto wypłaci odszkodowanie? Przecież nie zapłacą osoby winne temu skandalowi, lecz podatnicy.

I tak wielu ludzi będzie przekonanych, że to australijska para zamordowała córeczkę, że to Afrykanie zabili piękną Szwedkę, że to Polak był zamieszany w zabójstwo swej żony i córek i że to jednak trójmiejski facet miał to lewe konto, zwłaszcza że na dyskusyjnych forach zaraz jacyś anonimowi nawiedzeni warani będą to po swojemu udowadniać. Takie są koszty ponoszone przez obie strony - jedna ma syndrom skrzywdzenia przez Temidę, druga ma syndrom przekonania o swej niepodważalnej racji.

 

PS  Australijka walczyła przez ćwierć wieku z tamtejszą Temidą - z pewnością na łamach prasy, w innych mediach, potem w internecie i chyba nikt nie rzucał jej kłód pod nogi, twierdząc, że przecież zapadł prawomocny wyrok na jej niekorzyść, zatem mogłaby dać sobie spokój z niekończącymi się pretensjami. A jak jest u nas? Niektórzy admini kasują teksty, w których omawiane są i krytykowane prawomocne wyroki, bowiem uważają, że skoro są ostateczne, to nie można krytykować żadnej postaci uwikłanej w sprawę, w szczególności niemal świętego sędziego. Oto Polska, Szanowni Czytelnicy! Sami dowalamy osobom, które padły ofiarą pomyłek sądowych - niesamowite i niespotykane w cywilizowanym świecie!