Nie taka przychylna

Gdynia – to jedno jedyne miasto, które każe płacić za miejsce parkingowe osobom niepełnosprawnym. W każdym innym mieście włodarze odstąpili od tego typu opłat.

Gdynia – to jedno jedyne miasto, które każe płacić za miejsce parkingowe osobom niepełnosprawnym. W każdym innym mieście włodarze odstąpili od tego typu opłat.

 

W moim mniemaniu Gdynia do tej pory jawiła się jako miasto przychylne dla osób niepełnosprawnych. Dlaczego? Właśnie tam mieści się Integracja, organizacja z kategorii non profit, która pomaga osobom z rożną niepełnosprawnością odnaleźć się w świecie i wreszcie móc w nim zaistnieć, albo po prostu żyć bez zbędnych kompleksów.

Włodrze miasta chcą, aby  Gdynia być postrzegana jako młode, nowoczesne, prężnie rozwijające się miasto. Świadczy o tym między innymi zakup najwyższej klasy trolejbusy typu Solaris Trollino 120M. Innowacyjne pojazdy mają już możliwość poruszania się bez charakterystycznych „szeleczek” . niestraszna im nawet będzie awaria czy zamknięcie sieci trakcyjnej.

Gdynia jest jedynym miastem na Pomorzu, które w swojej komunikacji miejskiej używa właśnie trolejbusów. To takie klasyczne połączenie autobusu z tramwajem. Swoim ogólnym designem przypomina autobus. Z tramwaju konstruktorzy zaczerpnęli połączenie szynowe i trakcję elektryczną oraz tory wyznaczające trasę pojazdu.

A tu proszę taki nieprzyjemny zonk. Niczego nieświadomi niepełnosprawni parkują na swoich kopertach. Nie zapominają również o kartach parkingowych. Większość nie wiedziała, że łamią prawo za to, że za postój swoich aut nie wnosili żadnych opłat. Nawet nie przypuszczali, że za parkowanie muszą płacić.

Gdynia, miasto z morza i marzeń - uśmiechnij sie, jesteś w Gdyni...
tymi zwrotami włodarze próbowali reklamować Gdynie w Polsce, ale także i
na świecie na różnego rodzaju targach.

Jeśli powiem, że jest mi ono obojętne to skłamie. Znam masę uroczych zakątków, nawet takich prawie nie znanych przez
turystów. Ciekawa architektura, dość sporo wydarzeń i dużo przestrzeni.
Gdynia to miasto, gdzie czuje sie przestrzeń. Piękne otoczenie lasów z
jednej strony i wody zatoki gdańskiej z drugiej, dodają niepowtarzalności
temu miejscu. Pamiętam moje miasto od dziecka i to jak zachodziły w nim
różne zmiany. Z perspektywy czasu patrzy sie na to ciekawie. Lubię
siedzieć nad wodą, słuchać jej szumu i wspominać dawne czasy. To właśnie
plaże Gdyni w nocy nauczyły mnie słuchać morza i jego szumu a czasem
złowrogiego huku. To w Gdyni poznałam piękno wschodów słońca nad
horyzontem wody i romantyzm zachodów słońca po drugiej stronie tego
horyzontu.

Niestety na skutek migracji i napływu
ludzi z różnych okolic jest to coraz trudniejsze. Nie mają szacunku do
stworzonych tutaj regionalnych zwyczajów i zachowań. Były one
kształtowane latami i pracowały na nie pokolenia. Budowa
portu, okupacja, przemiana wioski w miasto. Potem ciągle kontakty z ludźmi
ze świata na skutek portu i regularnych wizyt marynarzy. Legendarne
lokale jak Kapitan, Bosman czy Róża Wiatrów. To tylko wspomnienia dla
niektórych. Mamy tutaj takie nasze smaczki, małe drobnostki, na które
zwracają uwagę starzy Gdynianie. W Gdyni są nie tylko statki. Są
okręty, żaglowce, promy, masowce, kontenerowce, tankowce, samochodowce,
jachty, katamarany, barkentyny, brygi. To specyfika mieszkania nad
morzem. Dla nas to spora różnica. I co najważniejsze nie ma lodzi
podwodnych - są okręty podwodne.

Z wiadomych względów najpiękniej jest wiosna i latem, cieple noce aż
same proszą, aby wyjść z domów na nocny spacer nad morzem i popatrzeć w
migocące światła w wodzie lub odbicie księżyca z jego bezczelnym
uśmiechem. Sama spędziłam nie jedna noc i wspominam to jak najpiękniej.

Gdynia to też stocznia. Pomijam jej legendę i znaczenie historyczne
podobnie jak Gdańskiej. Ale to miejsce, gdzie pracują stoczniowcy,
bardzo wyjątkowa grupa ludzi. Tak wyjątkowa jak górnicy (nie porównuję
tutaj niebezpieczeństwa pracy). Ta kilkutysięczna grupa ludzi potrafi
stworzyć od podstaw coś pięknego. Nie raz miałam przyjemność to oglądać.
Statki produkowane tam są naprawdę wyśmienite i wysokiej jakości.

Niestety Gdynia ma też drugie oblicze. Bieda i slumsy. Nie mówi się o
tym otwarcie. Ale dzielnice o niepisanych nazwach Meksyk, Drewniana
Warszawa to miejsca, gdzie bez ładu i składu stoją domki w fatalnym
stanie. Niektórym tylko udało sie je doprowadzić do porządku, ale okolica
dalej jest żałosna. Sprzyja to powstawaniu melin i dzikich koczowisk dla
bezdomnych. Towarzyszy temu brud i smród.
Podobnie rzecz sie ma z niektórymi dzielnicami. Statystyka burd
alkoholowych jest tam zdecydowanie wyższa.

Nie mniej jednak, patrząc na to miasto bardzo je lubię i czuje do niego duży
sentyment. Ulice puste i ciche. Co jakiś czas ktoś zblazowany wraca z imprezy do domu.