Nie lubię socjalizmu. Artykuł wyraźnie inspirowany...

I socjalistów też nie. A jak kroję czerwone warzywa, to nóż sam szybciej tnie. Tak jakoś...

 

    Kiedy to ojczyzna nasza, po raz któryś tam, "wybiła się na niepodległośc", miałem, o naiwny, nadzieję, że może nie od razu, ale jednak, upiory socjalistycznego państwa, z wyraźnie bolszewickim rytem, odejdą w słuszne zapomnienie. Minęły dziesięciolecia, a parch socjalizmu ma się bardzo dobrze. Ma się dobrze nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Nie wdając się w filozoficzno-historiozoficzne rozważania myślę, że opiera się on na dwóch podstawowych założeniach. Obu utopijnych. Pierwszy, że ludzie są równi i drugi, że każdemu się należy. Otóż ludzie nigdy nie byli i nie będą równi i zaprawdę nie każdemu się należy.
     Państwo, a raczej już dzisiaj Związek Europejskich Państw Socjalistycznych, tak jakoś, siłą historyczno-filozoficznej inercji oba te utopijne założenia realizuje pełną gębą. Czym w istocie jest polityka dotacji i subwencji. Ano dawaniem. Skąd państwo na to bierze. Przecież nie samo z siebie. Nie. Po to by dac, musi najpier zabrac. Tobie i mnie. Nie pytając nas o zdanie. Przy tym państwo musi swoje działania jakoś uzasadnic. No i uzasadnia. A to tzw. polityką wyrównywania szans, a to zrównoważonego rozwoju, a to doinwestowaniem niedoinwestowanych produktów, reginów, infrastruktur. Możesz wstawic tu co chcesz. 
     By tę "humanitarną" politykę prowadzic. Państwo musi ściągac z nas podatki. By je skutecznie ściągac, musi miec aparat. Najsamprzód podatkowy. Później urzędniczy. Bo moje i Twoje pieniądze musi ktoś rozdzielac. Nikt kasy tej nie pobiera za darmo i nikt jej za darmo nie rozdziela. Tak więc z każdej zabranej Ci złotówki, do tak zwanego beneficjenta dociera może, tu szacunki są różne, 15 groszy. W efekcie ani Ty nie masz, ani beneficjent nie ma. Kto ma? Ano ci, którzy zabierają i rozdzielają. Tak zwany aparat urzędniczy. Ci, którzy nie sieją i nie orzą. Oni tylko mają...
     Dokładnie temu samemu celowi, dawaniu, służy różnie nazywane rozdzielnictwo. Czytaj koncesje. No to jest dopiero urzędniczy raj! Temu dam, a temu nie dam. Albo, najczęściej temu dam, kto wprzód da mnie. I tak radośnie  rozkwita państwowa prostytucja, czyli zabawa w dawanie. Bawimy się jak damy. A jak nie damy, to się nie bawimy. I tak od Sejmu, do gminy.
     Wszystko co powyższe wynika z założenia, że państwo wie lepiej. Wie lepiej ile m kw. potrzebuje szewc, by szyc buty, wie lepiej jak wysoki musi byc strop w knajpie, wie lepiej jak należy zmywac gary, wie lepiej jaka ma byc wysokośc płotu itd, itp. Wie lepiej. Wszystko. Wie lepiej także jak i czego uczyc, a czego nie uczyc, wie co mówic, a czego nie mówic, wie, wie, wie... A ty wolny (he, he) obywatelu możesz mu, że tak powiem skoczyc.
     Państwo, czytaj: aparat, wie także, jak zadbac o Twoje zdrowie. Nie będę tego tematu rozwijał. Spróbuj poważnie zachorowac, to sam się przekonasz. Na koniec uświadom sobie,że państwo wie także jak Cię zabezpieczyc na starośc. Ono dba o Twoją emeryturę. Czyli najpierw ukradnie Ci więcej, by później, wspaniałomyslnie oddac Ci mniej. Nie wierz w bajki. Nigdy nie odda Ci wiecej, zawsze Cie okradnie!

 

     A ja nie chcę by dbało o mnie państwo. Niech mi tylko nie przeszkadza. Moja sprawa, do którego szewca zaniosę buty, do jakiej pójdę restauracji, który fryzjer mnie opitoli, do jakiej szkoły poślę dzieci. Moja sprawa jaki biznes zechcę prowadzic i mój problem w tym, bym miał klientów. Moją sprawą i moją odpowiedzialnością jest bym miał z czego życ, kiedy juz nie bedę mógł zarabiac.

 

     Jeżeli zaś zarobione przeze mnie pieniądze mają służyc zamierzonym celom, to nie zgadzam się by państwo mnie okradało. Bo czyni ze mnie niewolnika, któremu najpierw zabierze bym nie mógł sam o siebie zadbac, a potem, z łaski da okruchy, które spadną z pańskiego, przepraszam, z państwowego stołu. Ja nie chcę by mi państwo dało. Niech mi tylko nie zabiera.

 

     Do czego jest nam potrzebne państwo? Wyłącznie do zapewnienia bezpieczeństwa. Zewnętrznego-wojsko i wewnętrznego-stanowienie prawa, sądy, prokuratura, policja, system penitencjarny. I do niczego innego. 

 

     Kiedy byłoby to możliwe? Kiedy nasze dzieci będą wychowywane do wolności i do odpowiedzialności. Jedno jest z drugim ściśle związane. Nie ma pojęcia wolności człowieka w oderwaniu od odpowiedzialności. Za siebie i za innych. Ale to wymaga wysiłku. Dzieci trzeba wychowywac, a nie hodowac. A to wymaga czasu. Państwu bardzo zależy byś nie miał czasu. Byś po robocie-czytaj, po walce o byt rodziny, padał na pysk. A dzieci wychowa telewizornia, computerownia "najrostomaitsze" play stationy i wii-fii, czy jakoś tak. Wszak wolny i  odpowiedzialny obywatel jest dla państwa śmiertelnym zagrożeniem. Ono już nie mogłoby wiedziec lepiej i już nie mogłoby niczego dawac, bo samo by nie miało.

 

    Niech żyje socjalizm!   Na własny koszt.