Nie czytaj tego artykułu!

Bez wstępu.

 

 

Ostrzegałem. Nie czytaj tego artykułu. Dlaczego to czytasz? Dlaczego mnie nie słuchałeś? Myślisz, że napisałem  jakiś pikantny tekst. Myślisz, że jest tutaj coś sexy? Bara, bara czy coś w tym rodzaju. Nic z tych rzeczy. Człowiek to, jak małe dziecko. Powiesz mu: nie bierz tego. A on, patrząc uważnie, spod oka, czy ktoś nie widzi, musi dotknąć. Chociaż przez chwilę, chociaż przez moment, potrzymać zakazany przedmiot. Tak mamy od najmłodszych lat.

Skoro, jednak już wszedłeś i czytasz to czytaj sobie dalej. Ja mam to na uwadze, że jesteś ciekawy. A jak jesteś ciekawy, to wsadź nos do kawy – banalne wpisy nastolatek w pamiętnikach.

Niejeden gość z ciekawości właził tam gdzie było zabronione. Teraz puka drewnianą kuśtyką albo kikutem w czoło (nie zawsze w swoje). Tak jest, ciekawość to paskudna hiena, to zguba Jakuba.

Opowiem Wam zdarzenie. Jeden palant (bo jak można o nim inaczej powiedzieć) poszedł sobie w góry. Miał czas, to poszedł. Aha, bo to w górach się działo, poszedł na spacerek i widzi – nie miał okularów, to dobrze widzi – widzi napis. Tak całkiem duży napis. No, nie miał szans nie przeczytać. Podwójne zaprzeczenie. A było to przy jaskini, że znów dodam. Chaotycznie tak jakoś, ale ja już tak mam. Na głowie loki a w głowie ptoki.

Wróćmy do napisu. I ten wariat widzi napis: UWAGA NIEDŹWIEDŹ!

No i myślę sobie, bo tam byłem: facet odstąpi. Pójdzie sobie obok, w siną dal, nawet jeszcze przyśpieszy kroku. Bo to nie wiadomo, co w tyłek ugryzie. A tu, nie! Bohater! Odwagi mu się zachciało. Ciekawość to wstęp do piekła! Spadaj gościu! Ale ja tak tylko pomyślałem, jakoś głos ugrzązł w gardzieli.

I patrzę a on lezie do tej pieczary, jaskini, nory czy legowiska. Nie pomyślał, nie zastanowił się, nie zapytał się (choćby mnie przyglądającego się temu). Cwaniak albo porąbaniec jakiś. I wlazł. Durnota jeden, bałwan w siedzenie kopany.

Nabrałem powietrza. Myślałem, że dmuchnę to się przewróci albo się zesika ze strachu. Wlazł i koniec. A ja nie dmuchnąłem. Zapomniałem albo co? I tutaj znów byłem pełen nadziei. A może misiek, gdzieś poszedł, a może puchatek nie jest groźny, a może prąd włączyli, a może wyłączyli, a może, a może...

A tu jak nie ryknie, jak nie stęknie. Aż uszy zabolały. Włosy na głowie i nie tylko na głowie, stanęły. Dla pewności schowałem się za drzewo. Akurat tam było. Chyba, ktoś zasadził paręset lat temu. Myślałem, tak myślałem, że jak wypadnie grizzly, to mnie nie zauważy. Też coś, też frajerstwo, ciekawość. A nie mówiłem, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Tak na marginesie, ciekawe ile tam tych stopni jest?

Zapomniałem, że mnie może wyniuchać poczwara jeden, że mnie poczuje. Chociaż myję się regularnie – co miesiąc. I tak w tej mojej głowie kłębiło się, a nogi z marmuru, ani rusz, strach ma wielkie ślepia i słaby odbyt.

I nagle.... No i co czytelniku ciekawski, myślisz sobie, napisał, to mu się nic nie stało. Cwaniaczku jeden. Myślisz, że jak uważnie czytasz to wszystko rozumiesz. A skąd wiesz, czy ja nie jestem już duchem albo kaleką z jednym okiem z przodu głowy, drugim w pięcie, bo tak mnie zszyli. No dobra wróćmy. No to....

I nagle... wypada wielki potwór włochaty z łapami w górze i rozgląda się dookoła. Nasz wzrrrok spotkał się tak wpół drogi do mnie. Ludzie, uwierzcie, poczułem natychmiast smród koło mnie. Co zrobiłem? A co miałem zrobić? W nogi, na przełaj przez łąki, górki, płoty, słabszych ludzi i ….. pobiłem rekord świata. Podobno mi zmierzono. Tak wiałem, że … wstyd mówić. Część garderoby też pogubiłem. Nie będę wymieniał ,co.

Wieczorem, kiedy już byłem w swoim pokoju, trzęsąc się jak galareta (dodam, że ze strachu) zapukał do mnie ktoś w drzwi. Dodam, że byłem jeszcze żywy. Parę zadrapań i ta nieszczęsna garderoba zgubiona gdzieś w drodze, to moje straty.

Ale wróćmy do pukania, bo przecież ktoś puka w moje drzwi. Otwieram... Misiek w drzwiach stoi. Patrzyłem na niego i... nie mogłem się ruszyć. Bałem się drgnąć powieką. Może, jak będę stał nieruchomo, to mnie nie zauważy.

Jak mnie ta poczwara tutaj znalazła? Pustka w głowie. Patrzyłem mu w oczy, jak jakiś rewolwerowiec, co kolta w łóżku zostawił. Już się żegnałem z tym światem, już krew mi wszystka do skarpetek uciekła, gdy... Misiek urwał sobie łeb, a na jego miejscu wyrosła głowa faceta z groty. No wiecie, tego ciekawskiego co wlazł do pieczary Yetiego.

I w dodatku, ta kreatura miała czelność stwierdzić, że przecież w tych okolicach niedźwiedzi nie ma. A on po prostu, w jaskini się przebrał za miśka.

I jak myślisz ciekawski czytelniku , kto bardziej jest narażony?

Ja, czy.... Ty drogi czytelniku?

Oczywiście, że Ty. Dlaczego? Bo bzdury tutaj napisałem, głupoty, wymysły jakieś nie z tej głowy. To moja bujna wyobraźnia.

Dlatego ostrzegałem: nie czytaj tego artykułu.