Nasze polskie paradoksy

Można zacząć jak w baśni dla dzieci: jest sobie taki kraj rozciągnięty między Bugiem a Odrą, całkiem niemały ale i nieduży...

 

Można zacząć jak w baśni dla dzieci: jest sobie taki kraj rozciągnięty między Bugiem a Odrą, całkiem niemały ale i nieduży. Ma to państwo szansę być normalne. Szczególnie po zmianach ustrojowych sprzed bez mała 20 lat. Ale...

 

Ale jakieś złośliwe duszki nie pozwalają. Co ktoś wymyśli w teorii dobrego i fajnego, to zaraz w praktyce okazuje się do bani. Przykłady? Tysiące. I to na każdym kroku. Od spraw wielkich - takich jak miliardy na EURO 2012, po zwykłe, małe upierdliwości w działaniu niekompetentnych, a jakże często małpio złośliwych, urzędasów. Od reliktów socjalistycznych ZUS-ów, KRUS-ów i innych choler, po nieżyciowe przepisy, których nikt już nie tylko nie ogarnia umysłem ale nawet nie próbuje naprawić, mając na uwadze los Palikota - wprawdzie kontrowersyjnego, ale w roli szefa komisji naprawiającej głupoty, całkiem skutecznego.

 

I w tym wszystkim zagubiony człowiek, który - jeśli ma nieszczęście nie być prawnikiem - jest bez szans w zderzeniu z przepisami, kontrprzepisami, dodatkami do ustaw, uchyleniami, poprawkami, a w dodatku wszystkim tym sformułowanym możliwie najbardziej bełkotliwie i niezrozumiale.

 

Koszmar!

 

Myślałem - o święta naiwności - że chociażby firmy - te pazerne na pieniądze, kapitalistyczne bastiony, będą działały sensownie... Otóż nie! W Polsce nawet firmy wolą nie zarobić pieniędzy tylko po to, żeby pograć w "durnia" z klientem. Chcecie wiedzieć jak? - Proszę bardzo...

 

Oto wielki, reklamujący się na każdym kroku, Polsat Cyfrowy. Platforma jakże nowoczesna, licząca coś koło 3 miliony użytkowników. Na oko - wszystko gra: firma oferuje kilka różnych pakietów od "mini" za 9,90 po "familijny super film" za 87,80 miesięcznie. Tylko, spróbujcie Państwo wykonać taki manewr - odkupić od kogoś (np. na allegro) w pełni spłacony dekoder Polsatu, a potem zgłosić w firmie, że chcielibyście podpisać umowę na pakiet mini do tegoż dekodera.

 

Miałem nieszczęście to wypróbować.

 

Najpierw - nie wiadomo po co - poprzedni właściciel dekodera musiał napisać do Polsatu prośbę o przerejestrowanie tegoż na mnie. Ja - ze swej strony - musiałem napisać prośbę o zarejestrowanie dekodera na mnie. Rozumiałbym, gdyby dotyczyło to sprzętu za kilkaset złotych. Sprawdzają czy urządzenie nie jest kradzine itp. Ale na rynku taki dekoder kosztuje 70 czy 80 zł.!!! Co tu sprawdzać?

 

Żeby było śmieszniej - na przerejestrowanie - czyli prostą czynność zmiany danych w komputerze firmy, co zajmuje maksimum 2 minuty, polsat rezerwuje sobie 30 dni. W ciągu tych 30 dni rozmawiałem z uprzejmymi - przyznaję - paniami i panami z Biura Obsługi Klienta 11 razy - w sumie ponad 3 godziny. Trzy godziny! A przy ósmej rozmowie dowiedziałem się, że wysłana do nich (również pisemnie) prośba o zawarcie ze mną umowy na pakiet mini jest nie do spełnienia! Nie da się! Mój dekoder (już wreszcie przerejestrowany) był kupiony swego czasu (przez poprzedniego właściciela, rzecz jasna) z pakietem familijnym i tylko taki pakiet mi przysługuje... Na "mini" mam kupić sobie inny dekoder - sprzedawany wraz z pakietem. Ręce mi opadły...

 

Na szczęście, po kolejnym telefonie, inny pan (zauważyliście, że w takich biurach za każdym razem trafia się na kogoś nowego - jak oni to robią?) anulował wypowiedź swego poprzednika. Mogę kupić pakiet mini, ale tylko u nich, w centrali, nie u dealera Polsatu. Mam napisać prośbę i poczekać kolejne 30 dni. Nieśmiało zauważyłem, że prośbę wysłałem już miesiąc wcześniej razem z prośbą o przerejestrowanie. No i dowiedziałem się, że ponieważ wtedy urządzenie nie było przerejestrowane, moja prośba była bezzasadna, bo najpierw trzeba przerejestrować...

 

Normalnie, kwadratura koła im się udała!

 

I tak sobie myślę... Już od ponad miesiąca - przy odrobinie dobrej woli - można było włączyć mi te kilka programów. Zarobić. Wprawdzie tylko 10 zł, ale po kilku latach, te drobne wpłaty tysięcy takich jak ja, dałyby miliony. A tak... zadzwoniłem do konkurencji. 3 dni temu. A dziś właśnie podpisałem umowę...

 

Dalbert