Nasi dawni Bogowie nie tak calkiem zapomnieni

Z dawnych kronik niewiele możemy się dowiedzieć o naszych Dawnych Bogach, których próbowano wymazać z historii.

 

Znajdziemy tam różne imiona i krótkie wzmianki na ich temat. Współczesne opracowania naukowe są przyciężkawe i nudne i niewiele w nich pewnych informacji. Tym niemniej coś można się dowiedzieć.

Co mówią kronikarze?

Prokopiusz z Cezarei, ur. ok. 490 r. w Cezarei Nadmorskiej, zm. ok. 561 r. – ostatni wielki historyk starożytności, najsłynniejszy historyk bizantyjski., przytaczając informację o Słowianach, pisze:

“Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata" . Dowodem na ogólnosłowiański kult Gromowładnego mogą być liczne nazwy miejscowe. Wiadomo też, że istniało prawo tabu, zabraniającego wymawiana imienia tego Boga (analogiczne tabu zabraniające wymawiania imienia gromowładcy poświadczone jest wśród ludów bałtyjskich). Aleksander Gieysztor uznał, że był on naczelnym bogiem Słowian, zaś bóstwa połabskie takie jak Świętowit, Rugewit, Jarowit i Jaryło miały być jedynie wariantami Jego kultu. Imię Jego wywodzi się od praindoeuropejskiego rdzenia, obecnego w wielu innych językach indoeuropejskich, np. hetyckie "skała", greckie "piorun", "dąb", czy albańskie "niebo". Był bogiem bezpostaciowym. Jako święte drzewo gromowładcy czczony był dąb. Z postacią gromowładcy wiąże się również, wedle praindoeuropejskiego modelu, motyw skały, młota, topora i konia. Źródła pisane oraz folklor poświadczają mitologiczny motyw Jego walki z uosabiającym siły chaosu Żmijem.

Z kolei Thietmar z Merseburga ur. 25 lipca 975 r zm. 1 grudnia 1018 r. biskup Merseburski, kronikarz, autor kroniki Thietmara, ważnego źródła historii Niemiec i Polski pisze:

“Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan.”

Skąd ta rozbieżność?

Nie tłumaczy tego rozpiętość czasowa relacji gdyż późniejsze relacje również potwierdzają prawdziwość przekazu Prokopiusza. Thietmar niewątpliwie był zaciekłym wrogiem Słowian, ale coś niecoś o nich wiedział, należy zatem uznać, że obie relacje są prawdziwe i wyjaśnić tę rozbieżność.

Swaroga uważa się za boga ognia, żaru, ciepła jako takiego we wszelkich aspektach. W pozytywnym aspekcie reprezentuje ciepło, ogrzewa - to miłość, życzliwość, przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa, w negatywnym aspekcie to żar gniew, ogień nienawiści, zniszczenia i wrogości. Był więc zarówno pozytywnym Bogiem pokoju w jednym aspekcie, dającym ciepło, radość, szczęście jak i Bogiem wojennym w aspekcie gniewnym - groźnym aspekcie ognia. W mitologii Bałtyjskiej przetrwał mit mówiący o bogu ognia i kowalstwa Swarogu, który wykuł słońce i umieścił na niebie.

Imię to wywodzi się od (sanskryckie svár - niebo, perskie χvar - słońce) oraz rekonstruowane prasłowiańskie *sъvariti – kuć, wykuwać, skuwać coś na gorąco. Współcześnie mamy słowo swary czyli kłótnie.

Jako, że obie kroniki mówią o Najwyższym Dawnym Bogu dla wszystkich Słowian logiczne jest, że jest to ten sam Bóg. Skąd więc dwa różne imiona? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Wiemy, że istniało prawo tabu, zabraniającego wymawiana imienia tego Boga, więc aby o nim mówić konieczne było użycie innego słowa na jego opisanie i tym słowem było właśnie słowo Swaróg, które było synonimem imienia, którego nie należało wymawiać. Słowa kojarzone z jego imieniem to jak już wiemy "skała", "piorun", "dąb", "niebo", zaś słowa związane z synonimem Jego Imienia to “niebo”, “słońce”, “ogień”.

Dziś już wiemy, że Ariowie, twórcy Wed. byli Słowianami. Ich najwyższym Bogiem był Waruna, którego imię wywodzi się od wara znaczącego w sanskrycie rozległość. Jego imię oznacza "tego który wszystko przykrywa" i jest powiązane z niebem i wodą. Pokazywano go w złotej zbroi, ujeżdżającego Makarę, wodnego potwora, dzierżącego lasso z węża. Był przedstawiany jako wszechmocny i wszechwiedzący. Odpowiedzialny był za wędrówkę słońca po niebie, rozdzielność dnia i nocy, zachowanie formy przez ziemię, znał lot każdego ptaka i każdą ludzką myśl. To strażnik siły zwanej ryta, odpowiedzialnej za istnienie wszystkiego zgodnie ze swym porządkiem, również porządku moralnego. Chroni on kosmiczne wody, otwierając niebo by wypuścić deszcz. Jest surowym strażnikiem porządku, stosującym dość drastyczne metody karania tych którzy go naruszają.

Religia Ariów to dawna religia Słowian, jednak nasi przodkowie jak wiemy z badań genetycznych, wyemigrowali z kolebki ok. 12 tys lat temu, natomiast Ariowie kilka tysięcy lat później. Zapewne więc przez te lata nasza wspólna pierwotna religia uległa pewnym przekształceniom. Ariowie w trakcie swej migracji rozdzielili się na dwie grupy : jedna powędrowała prosto na południe tworząc wielką cywilizację Indii, druga na południowy zachód dając początek starożytnym cywilizacjom. Stąd nie powinny nas dziwić pewne podobieństwa między np. religią greków a religią naszych bezpośrednich przodków. Z kolei ludy germańskie przejęły naszą kulturę więc również w ich wierzeniach nie powinny nas dziwić podobieństwa. Nasza religia niewątpliwie była starszą i bardziej doskonałą formą późniejszej religii germanów., która była jej przekształceniem stosownym do ich mentalności i realiów. Mamy więc co najmniej dwie formy naszej starej religii przekształconej na dwa sposoby - u germanów i starożytnych greków. Religia Weddyjska jest jednak wyraźnie bliższa naszej religii nie tylko dlatego, że pochodzi od tego samego ludu i wywodzi się z tego samego źródła, ale także dlatego, że istnieją w niej podobne koncepcje i bardzo zbliżone postacie, na co od dawna zwracali uwagę historycy religii. Przykładowo uderzające jest podobieństwo Brahmy do naszego Trygława czy Trajana zarówno pod względem formy jak i funkcji. Wróćmy jednak do Waruny.

Kiedy poznajemy Warunę wiele rzeczy dotyczących naszego Dawnego Boga zaczyna stawać się zrozumiałymi i logicznymi; skoro jest surowym strażnikiem porządku, stosującym dość drastyczne metody karania tych, którzy go naruszają nie jest rozsądne bez potrzeby przywoływać Jego Imię - szczególnie, że zna on każdą naszą myśl i nic nie możemy przed Nim ukryć. Jest jak ogień może grzać, obdarzać nas bezpieczeństwem, odganiać ciemność, złe moce, chronić przed zimnem i złem będąc dobroczyńcą i opiekunem, ale może też palić i niszczyć, może być gorącą miłością, ciepłem przyjaźni, dobroci, dostatku, ale także palącym niszczącym ogniem gniewu – jest to potężna niewyobrażalna moc żywiołów, z którą nie można igrać. Bóg obdarzający dobrobytem, szczęściem, opieką tych, którzy żyją w harmonii z sobą i ze światem a zarazem niszczący tych którzy łamią harmonię i hołdują złu. Jest bogiem nie uznającym kompromisów i relatywizmu, widzący nasze serca. Dlatego Słowianie za cenę życia nigdy nie łamali przysiąg nań złożonych i bezwzględnie dotrzymywali ślubów jakie Mu składali, żadnemu nawet przez myśl nie przeszło by to kwestionować, o czym możemy się dowiedzieć z kronikarskich zapisków na ich temat. Dlatego darzyli szacunkiem przyrodę z wszelkimi jej przejawami, kłaniali się słońcu, z najwyższym szacunkiem traktowali ogień, czcili źródła i rzeki, składali ofiary przy głazach, bo wszystko to było przejawem dobroci i obecności naszego Najwyższego Boga otaczającego ich opieką i przejawiającym się we wszystkim co żyje, we wszystkim co piękne, radosne, dobre, pełne harmonii. Tę właśnie harmonię i dobro czcili tańcem, radosnymi ucztami i świętowaniem wśród lasów, nad strumieniami, przy świętych głazach oraz w swoich wspaniałych świątyniach. Byli szczęśliwi i rozumieli, że wszyscy wokół powinni być szczęśliwi. W ten sposób oddawali cześć Najwyższemu i dlatego nie było wśród nich biednych, a wszyscy cieszyli się opieką i bezpieczeństwem. Kiedy równowaga ulegała zachwianiu wówczas płomień miłości i ciepła zmieniał się w palący ogień gniewu, który był nieokiełznanym żywiołem, pełen ciepła miłujący harmonię lud zmieniał się w przerażających, bezwzględnych wojowników budzących najwyższą grozę - co również dobrze znamy z kronik. Kiedy równowaga zostawała przywrócona ogień przygasał zmieniając się z przerażającego nieokiełznanego żywiołu w ciepły, przytulny płomień domowego ogniska, dający radość, ciepło, poczucie bezpieczeństwa i wszechogarniającą życzliwość, zapominano o dawnych winach i uwalniano niewolników dając im wybór: mogli zostać lub powrócić do siebie.

Najwyższy Opiekun manifestował się w wielu formach reprezentujących Jego różne aspekty. Jawił się jako Dobrogost wędrując wśród swojego ludu w ludzkiej postaci, dlatego Słowianie każdego gościa podejmowali serdecznie i traktowali z najwyższym szacunkiem a przyjmowali z radością. Opuszczając swoje domy zostawiali otwarte drzwi i strawę na stole, na wypadek gdyby podczas ich nieobecności pojawił się gość. Szczególną miłością i czcią darzyli Boską Małżonkę Najwyższego, która łagodziła gniew męża i była w stanie go udobruchać, by nie wymierzał surowej kary, lub ją złagodził.

Mogłabym napisać wiele historii o naszych Dawnych Bogach, a nawet przedstawić piękny i spójny obraz naszego panteonu, pochodzący z dobrych, starych ksiąg, ale jako że Bogowie obdarzyli mnie słowiańskim umiłowaniem harmonii nie uczynię tego, gdyż wywołało by to wściekłe ataki wrogów piękna i naszego słowiańskiego ducha, którzy zarzucili by mi w swej ślepej nienawiści, że podaję “nieprawdziwe informacje” czyli nie oparte o chrześcijańskie kroniki i dali na wstępie 100 minusów. Dlatego też poruszyłam tylko tę jedną kwestię, a i to ostrożnie, za to wszystkie zawarte tu informacje są bardzo łatwe do sprawdzenia w najogólniej dostępnych źródłach. Pozdrowienia dla wszystkich sióstr Słowianek i braci Słowian – Sława im i chwała!