Naród bez korzeni...

Ten, który mógł, ale nie chciał.
Ten, który z pierdla trafił na tron.
Ten, który złamał narodu barwny monolit.
Ten, który starł krwią napis ze ściany.
Ten, który Kainowi wskazał stos Abla.
Ten, który kata wprowadził na ratusz.
Ten, który ruską siłą dzierżył batutę.
Ten, który językiem poderżnął gardło 44.

Powiedział wstań i powstał nowy Adam.

Powstaliśmy z pustki, z propagandy, z kłamstw,
z idioty, który śmiał się z głupoty kretyna, z niewiedzy,
z nalepek na wódce i tablic strzegących trzeźwości,
morderczej w pracy, co hańbi, więc nie dziw, że brak w nas
odwiecznych pytań: skąd i kim jestem; bo jakim
prawem nazywam siebie Polakiem i mówię o Polsce,
skoro nie wierzę w przyczynę, skutek i czas...
postmodernista gomułkowianin pseudo Słowianin.

Więc Budda miał rację,
nie wiedział, jak wielką,
gdy mówił, że nasz świat to Matrix:
zbłądzenie w kłamstwo idioty.

Spodobał mi się ten wiersz nieznanego autorstwa znaleziony kiedyś w necie.  Wiersz niby o wydźwięku politycznym, lecz polityka stanowi tu tylko tło, bo w rzeczywistości wiersz drąży przyczyny masowego zniewolenia umysłów, przekazywanego jako karma narodowa z pokolenia na pokolenie. Ten proces, ta jego autorska geneza spodobała mi się w tych wersetach, bo uderza celnie i skłania do przemyślenia istoty historycznego pasma niepowodzeń naszego kraju.

Takie były czasy, że jedni oddawali życie walcząc za normalny kraj, a inni wielbili zdrajców siedzących na tronie. Oj, były takie czasy… gdy uczciwość, honor i szacunek dla kraju nagradzano śmiercią… 

Zrozumienie teraźniejszości wywodzi się zawsze z prawdy historycznej i świadomości tego, dlaczego tak było i dlaczego tak jest, jak jest… Każde czasy mijają i tylko młodzi ludzie bywają naiwni myśląc, że "co było a nie jest..." Wielu odcina się od przeszłości nie dostrzegając, jak głęboko korzenie spraw teraźniejszych tkwią w historii.

372676bf84cada9b8423b3b522d43980.jpg

Co należy uczynić? Jakich użyć słów, by ludzie dookoła nas myśleli o świecie nie przez pryzmat okularów politycznych, a przez rozsądek. Ciężko im to idzie! Jest czas poezji wolnej i mistycznej. Powinien być też czas poezji, która jest okiem, czasem bezlitosnym jak oko kamery, a czasem bardziej. Jak oko wrażliwego człowieka, który nie potrafi zgodzić się na cierpienie innych. Czasem i własne. Nie sposób jest siedzieć z założonymi rękoma, kiedy dzieje się to, co się dzieje. Bez kultury na nic nam Tybet i Indie... tylko przez własną kulturę jesteśmy w stanie dostrzec głębię świata.

Tak łatwo dajemy sobie wmówić, że jako Polacy zawsze byliśmy niczym. O to chodzi Panom z U.E. i rodakom z czerwonym rodowodem. Przecież to oni obwiniali naszych Potockich, Czartoryskich o "nierówności społeczne". Sobieskiego i Wiedeń mało kto pamięta i mało kto szczyci się tym, że to my kiedyś byliśmy najbardziej tolerancyjni. Nie podoba się to papiestwu i dzisiejszym władcom U.E., nazwanych przez Margaret Tacher IV Rzeszą.

Sprawy te niełatwe i łzawe, kiedy się głębiej o nich pomyśli. Ale TRZEBA o nich pamiętać, bo bez korzeni na prawdę jesteśmy NICZYM.

KAŻDY NARÓD ma swoich świętych, tylko my po komunistycznych szkołach, jakoś wielbimy ich Piłsudskiego.

„Tylko prawda uczyni cię wolnym”, jak powiedział wielki Mistrz Epoki Ryb - Jezus Chrystus. Jest to uniwersalny aksjomat, bez zrozumienia którego, jako naród nigdy nie podniesiemy się z kolan.

Czasem trzeba jakiegoś wstrząsu, bądź cierpienia, aby ludzie zaczęli myśleć i ocknęli się ze swojego błogostanu, który jest niczym sztucznie wywołany narkotyczny sen.