Najważniejsza osoba?

To ta przed nami.

 

2019-06-03-1543_small.jpg

 

 

Miłość to coś pięknego. Nadaje naszemu życiu znaczenie i jest czymś, do czego dążymy. Ale czasami się nie udaje.

Można zapytać siebie:

Czy moja miłość do partnera jest na bezwarunkowym poziomie? Czy może jest na poziomie „kocham cię, ale masz być wierny” albo „kocham cię, ale masz nie wydawać zbyt dużo”, albo „masz za późno nie wracać”, „masz wynosić śmieci” i tak dalej. Nasze związki są często obwarowane zasadami i warunkami i są „na bakier” z odczuciem wolności..

Ale czasem ludzie są w związku, w którym docierają do takiego punktu, że mogą powiedzieć: „Kochanie, moje serce jest dla ciebie otwarte, nieważne, co zrobisz. Kocham cię bezwarunkowo”.

 

Oto historia pewnego mężczyzny. W którymś momencie rozwiódł się z żoną, bo znalazł sobie inną kobietę, o wiele młodszą. Wziął rozwód i zamieszkał z tą drugą kobietą. Jego żona była zrozpaczona. Ale po kilku latach rozszedł się też z drugą żoną. W tym samym czasie jego pierwsza żona poważnie się rozchorowała, więc poszedł odwiedzić ją w szpitalu. Trzymał ją za rękę, kiedy umierała. Powiedziała mu:

„Mimo że mnie zostawiłeś, nigdy nie przestałam cię kochać. Zawsze bym ci wybaczyła”.

On jej wtedy odpowiedział: „. Byłem głupi. Nie rozumiałem, jak piękna jest twoja miłość. Kochasz mnie bezwarunkowo, mimo że cię zraniłem i po czterdziestu latach małżeństwa postanowiłem odejść do kogoś innego”.

Czy potrafimy tak kochać swoich partnerów? Jeśli tak, to wznieśliśmy się na poziom prawdziwej miłości. Rodzice potrafią tak kochać dzieci, a dzieci rodziców, ale można z taką miłością  pójść dalej.... 

 Dlaczego obdarzamy bezwarunkową miłością tylko pojedyncze osoby albo rodzinę? Dlaczego nie czuć tej miłości, nie wiążąc jej z nikim konkretnym? Dlaczego nie mieć w sobie miłości, która po prostu jest? Którą można ofiarować każdemu, kto znajduje się w zasięgu wzroku.  Wszystkim ludziom, których spotkamy. To miłość nie tylko bezwarunkowa, ale też na nic nienakierowana, rozproszona. To coś zupełnie innego.

Wiemy, że mamy w sobie taką miłość. Przejawia się kiedy ludzie, którzy byli blisko, odchodzą. Już ich przy nas nie ma, ale miłość pozostaje.

Nasz problem polega na tym, że kierujemy miłość do pojedynczych osób. To jak ogień, który płonie, jeśli jest podsycany paliwem, zamiast być od niego niezależnym. Miłość, która nie wybiera pojedynczej osoby, ale która po prostu jest, do każdego, kto przed tobą stanie - jest naszym celem w duchowym rozwoju.

Gdy pada pytanie o najważniejszy czas. Odpowiedź brzmi: teraz. Najważniejsza osoba? To ta przed nami. Najważniejsza czynność? Troska o innych. Ta wspaniałe podejście do życia pokazuje, że najważniejszą osobą nie jest ta, którą najbardziej kochasz – nie mąż albo żona, nie rodzice, nie dzieci – ale ta, która w danej chwili stoi przed tobą.

Teraz jesteś przede mną, więc jesteś najważniejszy. A teraz już nie. Teraz ktoś inny. Chodzi o to, żeby nie uzależniać miłości od tych, których nią obdarzamy. Po prostu dajmy ją temu, z kim akurat rozmawiamy.  

Najważniejszą czynnością jest troska o innych. Troska – co to znaczy? To znaczy, że obdarzamy innych szacunkiem, że są dla nas ważni i nie próbujemy ich zmienić. Po prostu otaczamy ich troską. Na przykład rozważmy czym naprawdę jest „zawód” lekarza:

Zadaniem lekarza nie jest uzdrawianie, lecz troska.

Troska o pacjentów. Nie uzdrawianie. Bo jeśli głównym zadaniem lekarza jest uzdrawianie, to tak jak w wielu współczesnych szpitalach, nastawia się on na wyleczenie za wszelką cenę. Kogo wtedy obchodzi troska?

Jeśli ktoś cierpi, to nic, trzeba przedłużać życie, nawet jeśli nie ma to sensu. To właśnie jest nastawienie na wyleczenie. Troska polega na zupełnie czym innym. Jeśli lekarz troszczy się o pacjenta, to potrafi pozwolić mu odejść. Wystarczy już zabiegów. Jakość jego chwili obecnej jest ważniejsza, niż utrzymywanie go przy życiu.

Troskę można okazywać zawsze, mimo że nie zawsze można wyleczyć pacjentów. . Lekarz straci być może wielu pacjentów. Ale będzie mógł powiedzieć ich rodzinom, że byli otoczeni najwyższą troską. Rodzina będzie w żałobie, ale będzie czuć, że lekarz zrobił wszystko, co było w ich mocy i że ich krewny umarł otoczony miłością i troską.

 

Fotki - Kościołek w Juracie

2019-06-05-1555_small.jpg

2019-06-05-1557_small.jpg

2019-06-05-1559_small.jpg

2019-06-05-1560_small.jpg

2019-06-05-1567_small.jpg