Najstarsza seksafera świata. Józek, nie daruję ci tej nocy!

Przy okazji narkotykowo-seksualnej afery z udziałem znanego polskiego senatora media przypominają najgłośniejsze seksafery na świecie, ale o jednej na pewno nie napiszą...

 

Zdecydowanie najgłośniejszą, bo najstarszą, a przez to znaną nie tylko na całym świecie, ale i wielu przeszłym pokoleniom, jest pewna seksafera z czasów starożytnego Egiptu. Gdyby w państwie faraonów istniała codzienna prasa, ta seksafera zapewne długo nie schodziłaby z pierwszych stron papirusowych gazet.

Druga część tytułu tego felietonu, zaczerpnięta z tytułu przeboju zespołu Bajm, jak ulał pasuje do opisanej w biblijnej Księdze Rodzaju historii pewnego młodego Żyda. Historia ta zaś dobitnie ukazuje, że nie ma takiej współczesnej afery, która by wcześniej nie była opisana w Piśmie Świętym.

Księga Rodzaju opisuje dzieje rodu patriarchy Abrahama i jego potomków, protoplastów narodu żydowskiego. Dziedzicem Abrahama był Izaak, jego dziedzicem Jakub, a ten miał dwunastu synów. Najmłodszymi byli Józef i Beniamin. Ponieważ Józef był ulubieńcem ojca, starsi bracia go nienawidzili. Pewnego razu napadli na niego i w tajemnicy przed ojcem sprzedali wędrownym handlarzom niewolników, a ci odsprzedali go w Egipcie Potyfarowi, dowódcy straży przybocznej faraona. Wbrew pozorom Bóg nie opuścił Józefa, który szybko zdobył zaufanie swego pana. Potyfar powołał go na zarządcę swego domu i majątku.

Biblia sprawozdaje, że Józef był bardzo przystojnym młodzieńcem, co zwróciło uwagę żony Potyfara. Pewnego dnia, pod nieobecność męża, zaproponowała Józefowi seks [1]. Ale on nie chciał! Nie pozwalało mu na to jego sumienie. Uważał to za akt drastycznej nielojalności wobec swego pana i grzech przeciwko Bogu. Jednak żona Potyfara nie rezygnowała. Codziennie podejmowała próby złamania oporu Józefa. I codziennie z tym samym skutkiem. Pewnego dnia, korzystając z nieobecności innych domowników, którzy mogliby być świadkami, postanowiła spróbować ostatni raz. Odmowa rozwścieczyła ją. Złapała Józefa za ubranie, by go zatrzymać, ale ten wyrwał się, pozostawiając okrycie w rękach pożądającej teraz już tylko zemsty kobiety.

Potem wszystko potoczyło się klasycznie: „napastowana” kobieta oskarżyła Józefa o usiłowanie gwałtu, przed czym uchronił ją tylko jej „bohaterski opór”. „Przestępca” zaś pozostawił na miejscu dowód swojej niecnej zbrodni — własne ubranie. Opinii publicznej nie trzeba było więcej wyjaśniać. Jeszcze tylko trochę niewieścich łez i wystarczyło, żeby młody Józef wylądował w więzieniu. Na szczęście Bóg i tam się nim opiekował, tak że naczelnik więzienia powierzył mu nadzór nad pozostałymi więźniami.

W więzieniu ponownie objawił się u Józefa dar wyjaśniania snów. Jeden z uwięzionych dworzan faraona, któremu Józef poprawnie zinterpretował sen, po latach, gdy już był wolny, opowiedział faraonowi o dziwnym więźniu. Wezwany przez faraona Józef wyjaśnił mu jego sen w sposób niepozostawiający żadnych wątpliwości. A że sen dotyczył nadchodzącego kryzysu gospodarczego i sposobu przygotowania się na to, faraon właśnie Józefowi powierzył kierowanie w tym czasie państwem, czyniąc z niego kogoś na miarę dzisiejszego premiera.

Dalsza część historii ukazuje wspaniałomyślność Józefa, który przebacza swoim braciom, gdy ci w poszukiwaniu żywności przybyli do Egiptu, i sprowadza do siebie całą rodzinę swego ojca, Jakuba. Jak długo żyje, tak długo dobrze im się wiedzie w Egipcie. Dopiero po śmierci Józefa i zmianach na tronie Hebrajczycy popadają w niełaskę i wszyscy zostają sprowadzeni do roli niewolników, których po latach Mojżesz wyprowadzi „z Egiptu, z domu niewoli”. Ale to już zupełnie inna historia.

W innej starotestamentowej Księdze Kaznodziei Salomona, znanej też jako Księga Koheleta, napisano: „To, co było, znów będzie (…) nie ma nic nowego pod słońcem” [2]. Natomiast Nowy Testament uczy, że wszystko, co przydarzyło się Izraelitom, zostało zapisane dla nas jako przestroga [3], żebyśmy nie musieli powielać cudzych błędów i ponosić ich konsekwencji.

Przed czym więc przestrzega nas dziś historia Józefa? Wiele jest w niej wątków wartych poruszenia, ale jeden szczególnie. Jego perypetie z żoną Potyfara można śmiało nazwać starożytną seksaferą, która — gdyby istniała wtedy prasa — zapewne długo nie schodziłaby z pierwszych stron papirusowych gazet. Może tylko role są nieco odwrócone. To mężczyzna był tu molestowany przez kobietę, która wykorzystując swoją pozycję i władzę, chciała go zmusić do świadczenia jej usług seksualnych, a odtrącona postanowiła się zemścić. Dominacja, wykorzystywanie, pożądanie, dramatyczne zwroty akcji, manipulowanie opinią publiczną — wszystko w tej historii jest jakby gotowe do nakręcenia współczesnego filmu. I na pewno nie byłby to film bez ograniczeń wiekowych.

Historia Józefa powinna nas nauczyć ostrożności w ocenie wydarzeń i ludzi. Nie zawsze wszystko jest takie, na jakie wygląda. Żeby dobrze ocenić sytuację, potrzeba pewnego dystansu, a zwłaszcza czasu, który często pozwala wyjść na jaw nowym okolicznościom mogącym diametralnie zmienić nasze opinie. Nie warto się więc z nimi spieszyć.

Historia Józefa uczy jeszcze jednego — zaufania do Boga. Bóg nigdy nie opuszcza swoich wiernych. Jest z nimi nawet wtedy, gdy wydaje się, że ich opuścił. Ale tak się tylko wydaje. Cierpliwość pozwala dostrzec Bożą rękę i Boży plan nawet w niesprzyjających okolicznościach.

Andrzej Siciński

 

[1] Zob. Rdz 39,7-20. [2] Koh 1,9. [3] Zob. 1 Kor 10,11.