Na zakręcie czasu III

Ślepy los podobno łagodnie prowadzi ludzi, którzy mu się poddają, a bezlitośnie wlecze tych, co usiłują stawić mu opór.

 

Porzekadła o ślepym losie mają swoje źródło w defetyzmie wynalezionym być może na okoliczność usprawiedliwienia ludzkiego lenistwa. Przynajmniej tak twierdzą złośliwi i są znaki na niebie i na ziemi, że nie są całkiem bez racji. Ślepy los podobno łagodnie prowadzi ludzi, którzy się mu poddają, a wlecze bezlitośnie tych, co usiłują stawić mu opór. Czyż warto, więc przeciwstawiać się wyrokom losu, skoro zgodnie z prawem Murphy’ego, jeśli tylko coś złego może się stać, na pewno się stanie?  Według tych wyobrażeń o istocie człowieczeństwa i ludzkim losie toczy swoje życie na naszej planecie, w danym jej czasie, przeważająca masa populacji. Ta płynąca rzeka istnienia zmierzałaby bezwolnie w otchłań przemijania, gdyby nie odmieńcy, którzy wbrew utartym schematom bezczelnie wystawiali rogi, żeby się, co nieco się z wszechmocnym losem poszarpać. Po to właśnie, aby uzyskać jakiś liczący się wpływ na przebieg nie tylko własnej egzystencji, ale też na dobrostan jakiejś cząstki plemienia ludzkiego. To byli ci ludzie, którzy mieli odwagę porywać się do prób kształtowania świata według własnych przekonań i upodobań. Ignacy należał do tej mniejszości i był jak dotąd przekonany, że nieźle radzi sobie z przeciwnościami losu i wpływając znacząco nie tylko na swoje życie, ale nawet w pewnym stopniu pozytywnie oddziałuje na losy innych osób. Starał się organizować ludzkie zbiorowości do zaspokajania własnych potrzeb. Szarpał się z losem, o to z różnym skutkiem od lat, lecz od pewnego czasu zauważył, że jakieś fatum zaczęło mu przeszkadzać mocniej niż kiedykolwiek. Nie wiedział jeszcze, że bliska jest chwila, od której ta ślepa siła zacznie go z całą mocą szarpać i wlecz za sobą.- z książki "Na zakręcie czasu".