na szybko o chamach

Po co się zniżać? Myśleć należy pozytywnie, krytykę przyjmować jedynie konstruktywną.

 

Dostałam niedawno wiadrem pomyj, i przyznam przez moment zrobiło mi się przykro. Nie żebym się zagłębiała w treść tego co zostało o mnie napisane, przeczytanie tego poszło całkiem szybko. Na pewno o wiele, wiele szybciej niż napisanie całego tego dziwnego wywodu jego autorowi, nie mówiąc już, że gdybym miała obok tych komentarzy opcję edycji, użyłabym jej żeby poprawić nieco interpunkcję.
Dotychczas nie spotkałam się z "hejtem", takim typowym, bezzasadnym, powstałym tylko na potrzeby wyrzucenia frustracji. Na szczęście eioba daje możliwość usunięcia artykułu razem ze śladami aktywności wokół niego, dzięki czemu nikt  więcej nie musi brać po rozwagę tych wątpliwej wartości uwag. Czytanie zdań gdzie co chwilę występuje łacina podwórkowa tylko psuje nastrój, a szkoda w taki słoneczny i piękny dzień.Dystans do siebie trzeba mieć, na wiele rzeczy patrzeć przez palce ale nie na jawne obrażanie człowieka którego się nie zna tylko na podstawie tego co się o nim wywnioskowało (zresztą zupełnie błędnie).
Nie lubię agresji, uważam że plucie na siebie wzajemnie jadem jest wynikiem jakiś ubytków w mózgu agresora. Jakżeby inaczej.
Daleka jestem od sprowadzania wszystkich pod jedną kreskę, ale w tym przypadku poczułam się strasznie nieswojo.
Z założenia przyjmuję, że normalni ludzie nie mają interesu w tym, żeby mnie krzywdzić. Bo po co? Jaki jest sens sprawiania przykrości drugiej osobie, poza wypluciem z siebie całego nagromadzonego jadu. Może komuś to potrzebne, w takim razie cieszę się, że pomogłam komuś wyrzucić swoje frustracje, mam nadzieję, że jak ten wrzód na tyłku znowu o sobie przypomni, ja już nie będę w zasięgu klawiatury jego nosiciela.
Nie zamierzam na dłużej niż chwilę brać do siebie uwagi osoby która potrafi jedynie narzekać i wyklinać, najwidoczniej nie akceptując faktu, że ludzie są różni i mają różne poglądy. Szkoda, bo może warto do tego dojrzeć i nie ograniczać się do patrzenia na świat jedynie swoimi kaprawymi oczkami zgorzkniałego i zacietrzewionego w obronie swoich, bądź co bądź ekstremistycznych poglądów.
To ten typ wojującego ateisty który razem ze znajomymi określiliśmy jako: "(...) osoba której należałoby dać kamizelkę z materiałów wybuchowych i zostawić na środku pustyni wmówiwszy, że kiedy naciśnie przycisk detonatora wysadzi wszystkich ludzi którzy wierzą w boga (jakiego-bądź).
Sama nie jestem wierząca ale, do ciężkiej cholery, szacunek należy się każdemu, bez względu na to w co wierzy i z czym się identyfikuje. Nie wszyscy to rozumieją, a co gorsza nie rozumieją tego osoby które uważają się za autorytety i próbują oceniać innych.

Tak czy inaczej, miało być na szybko. Życzę miłego dnia a dla tych którym łatwo przychodzi krytyka, nieco refleksji nad tym czy aby na pewno jest konstruktywna.