Na początku było ...

Dzisiejszej nocy nie mogłem spać, zacząłem więc medytować. Podczas medytacji pojawiały mi się różne obrazy i wyjaśnienia tego co widziałem. To taka trochę dziwna wersja świata ;-)

 

Niedawno, między innymi na eiobie, toczyłem dyskusje o początku świata, moi adwersarze przekonywali że wszystko zaczęło się od Boga. Zapewne dziś moja podświadomość podsunęła mi inną odpowiedź.

Na początku było ... światło i ciemność. Nie było ono ani dobre ani złe, zarówno światło jak i ciemność nie miało swojego źródła, po prostu było. Światło i ciemność nawzajem się równoważyły, było tyle samo światła co ciemności, przenikały się one nawzajem nie czyniąc sobie żadnej szkody. Pewnego "dnia" jednak światło i ciemność zaczęły się oddzielać, delikatna równowaga pomiędzy światłem i ciemnością została naruszona. Światło stawało się coraz jaśniejsze, a ciemność gęstniała i była coraz bardziej ciemna. Gdy osiągnęły punkt krytyczny jednocześnie eksplodowały i to było tym co naukowcy zwą "wielkim wybuchem".

Powstały różne światy, jedne składały się tylko ze światła inne tylko z ciemności, jednak najwięcej światów powstało z mieszaniny światła i ciemności. Światy światła nie potrafiły zrozumieć światów ciemności i światy ciemności nie radziły sobie ze zrozumieniem istoty światów światła. Na szczęście powstały jednak światy mieszane, składające się z mieszaniny zarówno światła jak i ciemności. Do takich światów właśnie należymy my i dlatego jesteśmy bardzo ważni, gdyż dzięki nam może nastąpić wzajemne ponowne zestrojenie się światła i ciemności, znów może zapanować harmonia.

Do tego czasu jesteśmy skazani na pobyt w tych dwóch światach, nie możemy jednak (Tereso) rezygnować z żadnego z nich bo naszą misją jest zrozumienie. Tak naprawdę tylko ono może nas wyzwolić- zestroić.

Jednakże to że jesteśmy z mieszanego świata nie znaczy że jesteśmy po równo obdzieleni światłością i ciemnością. W niektórych ludziach więcej jest światła w innych więcej ciemności i nie zawsze potrafimy rozpoznać kto jest kim, bo ciemność tęskni za jasnością a jasność chce się połączyć z ciemnością.

 

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali to co napisałem i nie uznali mnie za nawiedzonego czubka, wiem że użyte stwierdzenia "światło, ciemność, ciemność, światło" mogą być trudne i niezrozumiałe ale inaczej nie potrafię. W myślach ciągle kotłuje mi się tyle odpowiedzi z tego świata ale nie chcę was zanudzać i nazbyt narażać waszą cierpliwość oraz tolerancję. Pozdrawiam :-)