My w oczach innych.

Sprawa honoru nie jest o dywizjonie 303, ale o polityce sojuszniczej zdrady oczami amerykańskich historyków.

 

ff5d474b55cb2a3a31bcd9eb08c38f22.jpg

 

Nagle, po latach przybrało, bo o dywizjonie 303 są dwa filmy, i książka .I zero słowa od narodowych władz.

Zdarzenie  polega na tym, że pewne amerykańskie małżeństwo historyków zafascynowało się dywizjonem straceńców. a potem w efekcie historią Polski.

Książka pod tytułem "Sprawa honoru"  ukazała się na rynku anglojęzycznym piętnaście lat temu głównie dla takich czytelników. W polskim wydaniu pojawiła się wraz reklamami filmu o dywizjonie 303.  Owszem,  jest i o tym dywizjonie, ale nie tylko, a może przede wszystkim nie o nim. Para historyków amerykańskich przyznaje się w przedsłowiu, że z fascynacja polskimi lotnikami zamieniła się w zainteresowanie polską historią i wieloletnie badania. W efekcie 303 to pretekst do dalszych rozważań o ...

Książka zaczyna się rozdziałami tłumaczących historię Polski od zarania, bo Amerykanin, Australijczyk itp. nie musi wiedzieć (choć dziś paru Polaków...)  i losy pilotów są wprowadzeniem jak przebijali się przez pół skorumpowanej przez Hitlera Europy do jakiejkolwiek dalszej walki. No i dobrze, niech Amerykanie i angole wiedzą (albo nie).

Sam Dywizjon jest wycackany jak można było z różnymi szczegółami nawet dla koneserów. Ale książka nie o tym, bo objętość dość pokaźna. Książka jest o polskim udziale zbrojnym na zachodzie, o polskiej motywacji w II wojnie tak w kraju, jak gdzieś indziej. Wszystko to para historyków zderzyła z udokumentowaną historią  postaw obu naszych "sojuszników" i wrogów  Jednym z najważniejszych rozdziałów jest "Zdrada". D.Roosevelt  według podanych źródeł amerykańskich  był człowiekiem chorym, próżnym, Churchil zdradził sam siebie.

Ale przecież wiemy już tyle... Oni jednak podają twarde dowody jak nas sprzedano już w Teheranie i powody plus przykłady propagandy antypolskiej rozpętanej na Zachodzie od 1943 dla kupienia lojalności Stalina. Propaganda wraz z hasłami tamtych lat odbija się echem do dziś. i warto się dowiedzieć skąd się wzięła na podstawie dowodów. Historycy amerykańscy, którzy nie podlegali jej wcześniej nagle ją odkryli w dokumentach i opublikowali jako curiosum.

.Norman Davies w przedmowie do książki  uprzedza Polaków przed zlekceważeniem tej książki. I ma rację. Daje zupełnie  inna perspektywę, i choć wiele tam  podziwu i zrozumienia dla naszej historii jednak czasem trudno ją  czytać ze względu na charakter przytaczanych materiałów źródłowych. Świetnie się czyta, ale rzucałem ją w kąt parę razy. Jeśli myślisz,że wszystko już wiesz, to się pomylisz.

I ma rację.  To książka dla ludzi o mocnych nerwach  - w Polsce...  i dla amerykańskich hobbystów.  Zdrady są na wierzchu jak i wiele nie znanych  materiałów dokumentalnych, szokują.