Muzyka Sfer

 

Krytykując - szkodzisz sobie

 

bc9749f5e7d974e02783af6f47bbdcfc.jpg

Kiedy krytykujesz, negatywnie myślisz o sobie, innych i świecie po trzykroć czynisz źle: pogarszasz siebie, tych - których krytykujesz a więc cały świat.

 

 Dlaczego to jest istotne?  

Sposób w jaki myślimy, niekoniecznie jest dla nas  korzystny.  Negatywne myśli, generując problemy, tworzą rzeczywistość, z którą musimy się zmagać. Powinniśmy zatem stać się świadomi swoich myśli. Każdy lęk, krytyka to zestaw myśli negatywnych. Tracimy więc energię i kreujemy kłopoty  w  przyszłości. To na czym się skoncentrujemy zostanie zamanifestowane przez nasz umysł jako rzeczywistość.

Myśli zawsze próbują się realizować. Warto nauczyć się kontrolować własne myśli i nie pozwalać im na działania "samobójcze". Jak  uzyskać kontrolę nad umysłem?

Warto utozsamić się z Najwyższa swoją Istotnością - Wyzszym Ja, Iskrą Stwórcy, Monadą. One są miłoscią. A miłość nie krytykuje - jedynie przebacza. 


„ Martwienie się to modlenie się o coś, czego nie chcemy. Przestańmy się zatem martwić.”

Kiedy tylko zerwiemy z rutyną, zauważamy, jak mało wolności, również wewnętrznej, mamy w codziennym życiu i jak to, co zazwyczaj robimy i myślimy, jest często owocem zwykłego automatyzmu. Przyjmujemy za pewnik dowody rozumowe, pojęcia naukowe, wymagania naszego ciała i logiki, i tym samym zamykamy sobie możliwość spojrzenia na świat i nas samych w inny niż zwykle sposób.

Ile myśli i przekonań, ile „wiedzy" zgromadziliśmy przez całe życie!

Czy nie byłoby pięknie stać się znów białą kartą, na której można by zapisać coś całkiem nowego?

Jak to uczynić? Jak opróżnić umysł ze zbędnych, negatywnych myśli?

Bardzo pomocna jest w tym noc. Wszystkie przedmioty, które w świetle dnia pobudzają nasze zmysły, nocą wycofują się, znikają w ciemnościach   Jest  się wtedy jedynym obserwatorem i jedynym obserwowanym.

W środku nocy można wpatrywać się w płomyczek. Próbowałem robić to. Zimą  zmuszałem się do wstawania. Zapalałem świeczkę i owinięty grubym kocem, w wełnianej czapce naciągniętej na uszy, siadałem na podłodze przed tym małym, pomarańczowym płomykiem o błękitnej duszy. Zamykałem oczy i obserwowałem z obojętnością myśli, wspomnienia, obrazy, pozostałości snów, czasem jedno albo dwa słowa, wynurzające się w głowie.  Śledziłem je, nie identyfikując się z nimi, jakby nie miały ze mną nic wspólnego: ja nie byłem tymi myślami.

W hoteliku, w Płaskie gdzie przebywałem wiele miesięcy, było coś jeszcze, co z upływem czasu stawało się dla mnie coraz ważniejsze: nocna cisza od którego już odwykliśmy. Cisza stała się tłem wszystkich przeżyć. Cisze były różne, każda z nich miała swoje właściwości.  Tamta Cisza  była dźwiękiem - wewnętrznym dźwiękiem . 

Zdawałem sobie sprawę, że moje uszy absolutnie nic nie słyszą.  Ale owe dźwięki wewnątrz mojej głowy skąd pochodziły? Czy była to  muzyka Sfer?

My, współcześni, unikamy ciszy, niemal się jej boimy, może dlatego, że identyfikujemy ją ze śmiercią. Utraciliśmy nawyk pozostawania w ciszy, w samotności. Jeśli mamy jakiś problem, czujemy, że ogarnia nas strach, wolimy pobiec i oszołomić się jakimś hałasem, wmieszać się w tłum, zamiast odsunąć się na bok i zastanowić w ciszy. To może być błędem. Cisza jest pierwotnym doświadczeniem człowieka. Bez ciszy nie ma słowa. Nie ma muzyki. Tylko w ciszy można osiągnąć zgodność z samym sobą, odnaleźć związek między  ciałem a umysłem... między umysłem a Kosmiczną Świadomością. Warto nad tym medytować....