Moje, magiczne miejsce na ziemi.

Poszłam do lasu. Szłam przed siebie, pochłonięta własnymi myślami, nie zdając sobie sprawy z tego, dokąd zmierzam. Zastanawiałam się, co się ze mną dziś dzieje. Denerwowało mnie wszystko i wszyscy. Nic mi nie wychodziło. Przypaliłam obiad, stłukłam szklankę i nakrzyczałam na córeczki, bo... Plątały się pod nogami. Żeby wszystkiego było mało przyszedł rachunek za prąd, który zwaliłby z nóg atletę... Dobrze, że babcia zgodziła się przypilnować bączki... Musiałam się od wszystkiego oderwać, choć na krótką chwilę.

Zatrzymałam się, odetchnęłam głęboko, bardzo głęboko. Uświadomiłam sobie, że jak zwykle, znalazłam się nad niewielkim stawem. To miejsce przyciąga mnie jak magnes, swoją niewidzialną siłą. Przywołuje do siebie zawsze, gdy mam zmartwienie, dręczy mnie pozornie nierozwiązywalny problem, lub jestem smutna i potrzebuję chwili odpoczynku od ludzi.

Zauroczona wielkim spokojem i nieprzeniknioną ciszą mojego magicznego miejsca, podziwiałam uśpioną przyrodę. Wodę skutą lodem, drzewa przykryte puchową, śnieżną pierzyną. Pierwsze, nieśmiałe promienie słońca, przedzierające się przez ciężkie, białe konary, zwiastujące nadchodzącą wiosnę.

Napięcie, które czułam w każdej części mojego ciała, zaczęło powoli odpuszczać, ustępując miejsca niezmiernemu spokojowi, który otaczał mnie zewsząd, przenikał i obdarzał niewyobrażalną siłą potrzebną, do zmierzenia się z losem.

Usłyszałam cichuteńki głos. Zaskoczona, rozejrzałam się dookoła, ale nikogo nie zobaczyłam... Widocznie mi się zdawało... Po chwili głos znów się odezwał:

Jesteś częścią tego miejsca, wszystkiego, co teraz widzisz, wszystkiego, czego teraz doświadczasz. Nosząc miłość w sercu, poradzisz sobie z każdym problemem, z każdym zadaniem, które przyniesie Ci fortuna. Twoje umiłowanie życia daje Ci wielką siłę, tą samą, która pozwala nam, odrodzić się po zimie, eksplodować różnorodnością barw, kształtów i dźwięków.

Jesteś człowiekiem i jak każdemu zdarzają Ci się chwile słabości. Przywołujemy Cię wtedy. Możesz usłyszeć szelest liści, rechot żab,cykady świerszczy, radosny śpiew ptaków. Gdy otwierasz serce możesz nie tylko usłyszeć, ale i poczuć wspaniałą52b2aab7dc62c7447d5f86f45ddb4199.jpg symfonię życia. Wtedy  wszystko staje się jasne i przejrzyste.

Mimo panującej jeszcze zimy, dostrzegłam całe piękno przyrody. Silnej i gotowej do obudzenia się, ze swojej kilkumiesięcznej drzemki. Usłyszałam żurawie, zwiastujące radosną wiosnę. Uśmiechnęłam się, podziękowałam za bezcenną lekcję i wróciłam do domu silna i gotowa stawić czoła wszelkim przeciwnością losu.