Miłość - czy takie uczucie naprawdę istnieje?

Od niepamiętnych czasów filozofowie i myśliciele głowili się nad tym pytaniem. Czy istnieje takie uczucie jak miłość? Czym ono jest? W jaki sposób się wyraża?

 

   f7917fb7aec132745b6e78e748e6af16.jpgOd niepamiętnych czasów filozofowie i myśliciele głowili się nad tym pytaniem. Czy istnieje takie uczucie jak miłość? Czym ono jest? W jaki sposób się wyraża? Im dłużej zastanawiano się nad jego istnieniem, tym więcej myśli i idei głoszono.  Święty Franciszek Salezy mówił: „”. Inna znana nam postać- Alfred Hitchcock pisał: „Miłość to partia kart, w której wszyscy oszukują- mężczyźni, by wygrać, kobiety, by nie przegrać.

 Trudno zdefiniować dokładnie czym jest miłość. Każdy z nas może po swojemu nazywać uczucia, którymi darzy drugą osobę.  W jednej z encyklopedii przeczytać możemy: „wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie doczekamy się jednolitej definicji zjawiska, które ma tak wiele twarzy: miłość może być erotyczna, romantyczna, rodzinna, może być skierowana  ku Bodu lub naturze, jej obiektem może być równie dobrze ludzkość, sztuka czy świat zwierzęcy, można nią obdarzyć przyjaciela lub siebie samego, i tak dalej: kontynuować tą wyliczankę można w nieskończoność.”

Zastanówmy się jednak, czy miłość naprawdę istnieje? Czy możemy z całą pewnością powiedzieć, że uczucie, które żywimy do bliskiej nam osoby to na pewno jest miłość?
Według nauk głoszonych przez chrześcijan, uczucie to jestczyste i niewinne, niesie ze sobą spokój duszy, ukojenie, radość. Jednak czy tak właśnie jest na co dzień?Czy patrząc na to, co dzieje się w dzisiejszym świecie możemy powiedzieć, że ludzkimi zachowaniami rządzi czysta i bezwarunkowa miłość?

 

Chwilowy żar namiętności…

Paulo Coelho w książce „Czarownica z Portobello” trafnie zauważa, że: „ […] miłość nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.”
Kochając kogoś stajemy się odpowiedzialni za drugą osobę. Już nie możemy mówić „ja” i „on” tylko „my”. Trzeba również nastawić się na to, że przyjdą złe chwile, które będą wymagały poświęceń i siły ducha. Kochając musimy być przygotowani na bezgraniczne poświęcenienaszej ukochanej osobie. Wszystkie problemy rozwiązuje się wspólnie, nie oznacza to jednak, że ich nie ma. Zszarpane nerwy, bezsenne noce, wątpliwości czy postępujemy dobrze. Oprócz zadowolenia, optymistycznego nastawienia i poczucia szczęścia to właśnie te negatywne uczucia pojawiają się najczęściej, kiedy na drodze dwojga zakochanych piętrzą się coraz to nowsze problemy. Niestety nie wszystko układa się tak, jak chcemy. Często przygoda miłosna kończy się szybciej, niż się zaczęła. I pojawia się pytanie, czy miłość w ogóle istnieje? Czy to był to tylko chwilowy żar namiętności, iskierka która zamiast rozpalić ogień- zgasła?

 

Miłość, która miłością nie była…

Przykładów miłości, która przynosiła więcej smutków niż radości przedstawianej przez pisarzy i poetów różnych epok można by podawać dziesiątki.
Tristan zakochał się w Izoldzie po tym, jak wypił zaczarowane wino. Tak więc ich miłość była niejako wynikiem zaistniałej pomyłki. Młodzi mimo iż byli razem, zostali rozdzieleni przez śmierć.
Również uczucie rodzicielskie, jakim darzył swoje córki Ojciec Goriot może doskonale dać nam do myślenia. Czy 314bc9f8181f2dc4c11a76723525730d.jpgmiłość naprawdę istnieje? Dlaczego ojciec z taką namiętnością zajmował się córkami? Czy to aby tylko z miłości, czy z jakichś innych nieznanych nam przyczyn? Czy rodzic kierowany tymegoistycznym uczuciem może układać życie córek pod własne dyktando i zmuszać je do ślubu bez miłości?

Nie należy zapomnieć też o miłości narcystycznej. Pojęcie to pochodzi od imienia pięknego młodzieńca, który wzgardził miłością nimfy Echo, za co został skazany przez Afrodytę na niedającą się spełnić miłość do samego siebie, do własnej urody dostrzeżonej w odbiciu tafli wody. Narcyz umiłowawszy samego siebie ginie z tęsknoty za nieosiągalnym przedmiotem swego uczucia. Postać ta jest przykładem, który ukazuje nam fałszywą miłość prowadzącą do zguby i zagłady samego siebie.
Choć często spotykamy się z nieszczęśliwą i fałszywą miłością, to trzeba jednak wierzyć słowom Jamesa M. Barryego, który powiadał: „Nawet nieszczęśliwa miłość ma swoją tęczę.”

 

Dopamina, czyli nasza romantyczna miłość…

Możemy się spotkać również z bardzo racjonalistycznym spojrzeniem na miłość.Naukowcy bowiem uważają, że nasza wielka miłość to po prostu dopamina. Mały neuroprzekaźnik, lepiej znany pod nazwą romantycznej miłości. A także noradrenalina, znana jako zauroczenie. To naturalne środki pobudzające. Gdy się zakochujemy, substancje te zaczynają taniec na rurze” wokół neuronów mózgu. Skaczą wokół układu limbicznego, skupiając uwagę, wywołując pożądanie, obsesyjne myśli, żądzę popełniania niemoralnych aktów z ukochanym i tym podobne. Niestety wszystkie te rzeczy mają krótki termin ważności i skazane są na przemijanie. Spełnienie zabija namiętność. Najcudowniejsze, najbardziej wzniosłe uczucie, jakie znane jest ludzkości, warte jest zaledwie tyle, co narkotykowy odlot, przejściowa obsesja.Bycie zakochanym, zauroczenie kimś, jest cudowne, ale nasz organizm nie może cały czas pozostawać w tym stanie – mówi Pamela Regan, profesor psychologii z California State University w Los Angeles, autorka książki "Mind Games: A Primer on Love, Sex and Marriage." – Inaczej wypaliłby się i wymarlibyśmy jako gatunek.


Francis de La Rochefoucauld mówił: „Z prawdziwą miłością jest jak zjak z pojawieniem się duchów: wszyscy o nich mówią, ale mało kto je widział.”Tak więc romantycy mogą wierzyć
w wielką i jedyną miłość, w przeznaczenie i uczucie od pierwszego wejrzenia. A sceptykom pozostaje neuroprzekaźnik i dopamina. Każdy z nas indywidualnie podchodzi do swoich uczuć, jednak jakby na to nie patrzeć motylki w brzuchu, zawroty w głowie i miękkie kolana to tylko frazesy wyjęte z melancholijnych romansów. W prawdziwym życiu miłość jeśli naprawdę istnieje objawia się w codziennych prostych czynnościach…

 

c4e552e39c417dd5bd7f058f01d61008.jpgA czy Ty drogi czytelniku wierzysz w miłość? Czy spróbowałeś kiedykolwiek odpowiedzieć, czym ona jest dla Ciebie? Gdyby ktoś nagle kazał Ci wybrać w co wierzysz, co byś wybrał? Romantyczne wyobrażenie miłości tej jedynej i niepowtarzalnej na całe życie? Czy może wierzysz, że między ludźmi działa tylko chemia i uczuć tak naprawdę nie ma?
Ja sama miałabym problem z odpowiedzią na to pytanie. Życie doświadcza nas w różnoraki sposób. Każdy z nas bez względu na to czy wierzy w miłość, czy też nie dąży do tego, by osiągnąć szczęście. A przecież wiadomo, że wszelkie skarby tego świata są niczym przy szczęściu, jakie daje wzajemność. Nigdy też miłość, którą chce się czuć nie zastąpi tej, którą się czuje.

Nie ważne, w której grupie znajdziesz się Ty, drogi czytelniku. Trzeba iść za głosem serca. Nic tak nie dodaje skrzydeł, jak wiara w siebie i spełnienie najskrytszych marzeń. A miłość, nawet jeśli jest tylko dawką hormonów i tak dodaje barw w naszym życiu. To właśnie ona sprawia, że świat, który do tej pory był szary i bez wyrazu, staje się kolorową tęczą, cudownym dobiciem naszego spełnienia.
Idźmy więc za słowami Rhonda Byrne, który zdradza nam sekret, jak być szczęśliwym: „Kochaj wszystko co możesz. Skupiaj się tylko na rzeczach. które kochasz, czuj miłość, a doświadczysz tego, że wróci do Ciebie wraz z radością - zwielokrotniona.