Miłość a przyjaźń do kobiety

Powstało to w czasie gdy nie wiedziałem jeszcze o istnieniu tego portalu, pod wpływem własnych emocji w celu zrozumienia tego co odczuwam.

 

Od czego zacząć? Miłość. Każdy mówi że to uczucie, jednak uważam, że to nie jest ani uczucie, ani odczucie tylko pragnienie. Czemu tak uważam. To jest stan ducha, ciała i myśli jakby zespolony w jedno dążenie, do zjednoczenia dwóch osobowości w jedno. Stan taki objawia się, przynajmniej u mnie, uczuciem jakby coś rosło we mnie, pęczniało, jakby balon napełniał się powietrzem a w tym przypadku, to są wszystkie pragnienia pomieszane i zespolone, które nie mają nazwy i dopiero w rozbiciu na pojedyncze, można je nazwać, lecz te nazwy to tylko namiastki tego, co one określają, później dochodzi wewnętrzne drżenie i jakby lekkie osłabienie całego ciała a w głowie czujemy coś takiego, jakby mózg się zaczął powiększać i usiłował przebić się przez czaszkę, aż wreszcie ogarnia nas tęsknota, nie do zaspokojenia, która nie ma żadnego specjalnego ukierunkowania, po prostu jest. Czasem odczuwam pragnienie płaczu i łzy cisnął się do oczu a gardło zaczyna się zaciskać. Człowiek odczuwa pragnienie zaspokojenia wszystkich potrzeb drugiej osoby, zarówno fizycznych (takich jak to, aby nikt jej nie krzywdził, nie zastąpił jej drogi, nie ubliżył w niczym, nie podniósł na nią ręki, aby miała szczęśliwy dom i rodzinę, aby jej dzieci były dobre i szczęśliwe, aby miała dobrego i kochającego męża, który będzie o nią dbał i kochał. I wszystkich innych potrzeb, które wiążą się z istnieniem fizycznym ciała na ziemi) jak i duchowych (czyli pragnienie tego aby ta osoba zrozumiała sens życia, to że jest świat duchowy, który jest na wyciągnięcie ręki i trzeba się otworzyć na Boga <Jakby go nie nazwać, gdyż różnie Go nazywają ale zawsze jest to ta sama siła dobroci i miłości>, aby być blisko jego i móc korzystać z jego łask, które spływają na nas w zależności od tego jak o nie prosimy, aby dusza nasza zaznała szczęścia w życiu po śmierci) oraz psychicznych (to jest spokoju psychicznego, uspokojenia nerwów, oddalenia trosk, smutków i zmartwień, by móc widzieć i słyszeć prawdziwy świat, oraz dobro które nas otacza). Wszystkie te odczucia są jednym pragnieniem, tym które nas wypełnia, które się odczuwa a nie myśli o tym. To uczucie pojawia się w środku i narasta wypełnia całą osobę i szuka jakby ujścia na zewnątrz. Objawem fizycznym tego stanu, który odczuwamy podczas tego pragnienia, jest chęć dotykania tej osoby, przytulania się, aż wręcz wtulania się w nią i czasami dochodzi pragnienie seksu(myślę, że to jest spowodowane tym, że jesteśmy ludźmi i mieszają się nam doznania duszy i potrzeb fizycznych). Jednak to pragnienie ma inne podłoże niż normalnie się je pojmuje. Ono pojawia się temu, aby zaspokoić pragnienia nie nasze lecz tej drugiej osoby, aby z tego odczuwała przyjemność i radość. Seks to nie tylko współżycie (chociaż jest to jakaś forma zespolenia ale tylko wówczas gdy jest połączona z tymi wszystkimi odczuciami opisanymi wyżej), ale przede wszystkim pieszczenie, dotykanie miejsc intymnych, całowanie bez opamiętania, tak jakby się chciało wchłonąć całe ciało tej osoby. Miłość ta nie jest zaborcza, ani zazdrosna. Nigdy nie niesie chęci podporządkowania tej osoby swoim potrzebom, po prostu jest w nas i nakazuje nam poświęcenie własnego szczęścia i pragnień a nawet usunięcie się na bok, aby nie spowodować w jakikolwiek sposób krzywdy tej drugiej osoby i osób jej bliskich. Pragnienie szczęścia drugiej osoby dopuszcza, a nawet wręcz stwarza pragnienie tego, żeby żyła ona z innym mężczyzną, żeby się z nim kochała, żeby z nim układała życie, ale tyko wówczas, gdy wiemy, że jest w tym związku szczęśliwa, inaczej budzi w nas sprzeciw i chęć zmienienia tego. Jeżeli wymaga od nas odsunięcia się na bok, to już nie gaśnie nigdy i zawsze się pali w naszym sercu, czyli zostaje w nas do końca naszego życia a myślę, że i po śmierci ten stan w nas pozostaje. Więc prawdziwa miłość jest stanem naszej duszy i umysłu i jest całkowicie czysta i bezinteresowna. Nie wiem jak określić to czego pragnie dla siebie. Wiem, że jest coś takiego, gdyż to się równocześnie odczuwa ale jest to tak małe uczucie, że jest wprost niezauważalne. Szczytem szczęścia i spełnienia, było by to, aby ta druga strona miała takie same odczucia i pragnienia co do mnie, jednak zrozumienie tego co opisuje wyżej, wymaga wiele czasu i wielu przemyśleń, które dają zrozumienie stanu emocji jakim jest prawdziwa miłość. Obdarzenie taką miłością innej osoby, która jest ciepła, delikatna, czuła i wyrozumiała (tylko taka osoba zasługuje na taką miłość i może ją odwzajemnić) może spowodować niezrozumienie i odrzucenie. Większość ludzi wiąże miłość z poddaństwem, wyrzeczeniem się wolności uczuć i całkowitym posłuszeństwem. Rozumiem to i uważam, że jest to możliwe, gdy obie strony pragną tego samego, i są całkowicie otwarte wobec siebie, wyrozumiałe, rozumiejące potrzeby drugiej osoby i odczuwają tak jak to opisałem wyżej. Jednak co się stanie gdy obok tej pierwszej prawdziwej miłości zaczniemy odczuwać taką samą miłość do drugiej osoby, albo kilku innych (uważam, że taka miłość jest na tyle czysta i wspaniała, że może równocześnie obejmować wiele osób, gdyż osobiście to tak odczuwam), czy jest szansa na wyrozumiałość i zrozumienie w tym pierwszym związku? Czy nie zaczniemy powoli oszukiwać siebie nawzajem? Czy nie zaczną się wzajemne niedopowiedzenia i przemilczenia pewnych drażliwych tematów? Chyba wówczas ta pierwsza miłość, chociaż na początku mogła wydawać się prawdziwa, gdyż spełniała wszystkie wymogi nie będzie prawdziwą i bez ograniczeń. Tak więc uważam, że prawdziwa miłość nie może być pomiędzy ludźmi którzy sobie przysięgają miłość. Sama przysięga jest jakby barierą, która człowieka jakby zamyka w klatce. Natomiast ta prawdziwa miłość ,skierowana do innej osoby, z którą nie wiąże nas przysięga, czy obietnica daje wolność i zrozumienie. Pragnąc szczęścia drugiej osoby pragniemy aby ona sobie ułożyła szczęśliwe życie, z osobą która ją kocha ale też wiemy i rozumiemy to, że każdy człowiek może kochać prawdziwą miłością kilka innych osób, nie wnikając w to czy uprawia z nimi seks czy nie, gdyż jak wcześniej pisałem, prawdziwa miłość nie wymaga seksu i może być na odległość, bo to jest samo pragnienie i dążenie a nie spełnienie.

Taką miłość odczuwamy do osób, które w jakiś sposób duchowo są bliskie naszej duszy, są jakby częścią nas, a bardziej naszej duszy. Wyobraźmy sobie, że rozbijamy kamień młotem na pył. To co było na początku całością i jednością staje się okruchami, które zostają w różny sposób rozproszone, nawet na duże lub wielkie odległości. Myślę i tak to czuję, że nasza dusza jest takim okruchem, który jak ujrzy lub usłyszy inny okruch z całości, zaczyna odczuwać taką miłość i pragnienie zespolenia. Czujemy jakąś bliskość tej osoby i odczuwamy jej troski, smutki, pragnienia i dążenia, chociaż tego do końca nie rozumiemy i nie potrafimy tego nazwać.

Analizując to wszystko możemy stwierdzić z całą pewnością, że przyjaźń, czy czysta miłość, gdyż uważam, że to jest to samo, pomiędzy kobietą a mężczyzną jest jak najbardziej możliwa i nawet jeżeli dojdzie pomiędzy nimi do zbliżenia seksualnego, które miało na celu zaspokojenie potrzeb drugiej strony a nie własnych, nie spowoduje rozłamu w ich przyjaźni, gdyż nadal będą odczuwali pragnienie, aby życie jakim żyje druga osoba było usłane różami. Prawdziwa miłość i prawdziwa przyjaźń nie jest zaborcza i zazdrosna, ale zawsze pragnie szczęścia drugiej strony i spełnienia się jej wszystkich pragnień (nawet seksualnych)

Pozdrawiam tych co Kochają, Myślą, że kochają i tych co udają, że kochają.