Miejsca nie zagrzeją

Młodzi. Określenie współczesnych wędrowców, czyli tych, których los rozrzuca po mapie. Babcia mówi: "miejsca nie zagrzeją". Ja mówię: "brakuje zapałek".

 

Szukam gniazda

Chodzenie w przód nic nie daje. To nie Ameryka, że biorą ludzi z ulicy, jak leci. Chodnik jest przeludniony, nikt nas nie dostrzega. Właściwie nie ma się czemu dziwić, bowiem na czole nie jest wypisane całe CV, nawet jednego słowa tam nie ma. Nie! Więc co robić? Wyjście może być na przykład takie, żeby samemu włazić gdzie popadnie. Wypychają nas drzwiami, to wchodzimy oknem. Jednak i to może się znudzić lub może już sił brakować. Młodzi uchodzą za ludzi mających nieograniczoną moc, w umyśle starszych tak to się utarło. Trudno natomiast uwierzyć, że tak nie jest. Kulturą, jako naród, aż ziejemy. Słowo "dziękuję" słyszymy niemalże wśród wszystkich potencjalnych pracodawców. Okres próbny trwa zaledwie kilka miesięcy. Pozostaje zaś pytanie: "co dalej?". Nie chcą nas tu, to wyruszamy gdzie indziej. Najpierw coś w okolicy i tak brniemy z każdym kilometrem, bez opamiętania.

Gdzie te zapałki?

Zapałki mają to do siebie, że się łamią. Kawałek drewna nie wystarczy. Potrzeba całego pudełka, a najlepiej całego kartonu. Wtedy może uda się odpalić końcówkę i zagrzać gniazdo. Trzeba jednak uważać, aby gniazda nie spalić. Gdy już ktoś nas zechce na dłużej, budzi się w nas obawa o przyszłość. Do nowo wstawionych drzwi puka odpowiedzialność. Myślimy: jak jej sprostać? Trzeba ją złapać za rękę i zaprosić do środka. Początkowo gość segreguje nasze myśli i plany, później przechadzając się z jednego pomieszczenia w drugie, z czasem staje się uporczywy. Przykrość sprawia nam to, że nie da się już go wyrzucić. Staje się on bowiem mieszkańcem naszego istnienia.

Pali się!

Wystarczyła mała iskra, aby zamienić w popiół betonowe fundamenty. Żal, ból, rozczarowanie. To, co wydawało się dotychczas czymś niepokonanym, runęło jak domek z kart. Obrót o 360 stopni to znacznie mało, by móc określić zaistniałą sytuację. Co poszło nie tak? Problemy naszego szefa, który miał zły dzień. Obwinić można również nepotyzm czy korupcję. Cóż, jesteśmy tylko młodymi, szarymi ludźmi - z perspektywami. Szukamy dalej. Ale czego właściwie? Złotego środka, jakiegoś rzepu, najbliższej linki. Budzi się w nas zapał do życia lub zapał do śmierci. Słowa babci, które początkowo wydawały się śmieszne, później przedstawiają realia sprawy. I młodzi nie wiedzą, czy dołożyć drewna do ognia, czy zacząć go gasić.