Między jawą a snem

Czy wrażenie bycia porywanym przez UFO to efekt... paraliżu sennego?

 

Wstęp:

Mój poprzedni artykuł, zatytułowany "Porwania przez UFO. Ciemnota i zabobon?", zawierał liczne cytaty z oficjalnej strony Fundacji NAUTILUS oraz pracy "Uprowadzenia ludzi do UFO" prof. dra inż. Jana Pająka. W niniejszym tekście ponownie zajmę się problemem bliskich spotkań III stopnia, ale spróbuję je wyjaśnić w bardziej "przyziemny", racjonalistyczny sposób. Istnieje teoria, według której wrażenie bycia porywanym przez kosmitów jest konsekwencją tzw. paraliżu sennego. Zjawisko to zostało ciekawie opisane na stronach Paranormalium.pl i Nieznane.pl.
   

Spotkanie z UFO czy paraliż senny?



Osoby, które utrzymują, że były uprowadzane przez ufoludki, składają bardzo podobne zeznania. Istota ludzka leży na łóżku (najczęściej: po przebudzeniu w środku nocy) i widzi w swojej sypialni tajemnicze postacie. Co więcej, nie może się poruszać, jakby była całkowicie sparaliżowana. Jak podaje strona Nieznane.pl, "podczas fazy snu REM, w przeciwieństwie do nie-REM, nasze mózgi są bardzo aktywne (prawdopodobnie tak samo aktywne jak podczas czuwania), jesteśmy jednak sparaliżowani (...). Paraliż senny, który jest zjawiskiem normalnym podczas fazy REM, nie pozwala obudzić się z takiego czy innego powodu (...). Mózg budzi się przed ciałem. Czasami paraliż senny ma miejsce razem z sennymi halucynacjami lub 'budzącymi snami'". Osoba, która budzi się pomimo paraliżu sennego, może widzieć lub słyszeć przeróżne rzeczy. W przeszłości ludziom wydawało się, że ich sypialnie są nawiedzane przez wampiry, wiedźmy, diabły, duchy, zombie itp. Dzisiaj owe baśniowe postacie zostały zastąpione przez kosmicznych porywaczy - Night Visitors. Zagadka rozwiązana! Porwania przez UFO są fantazjami półprzytomnego mózgu! Jednak... jak wyjaśnić fakt, iż w ciałach wielu osób znajdują się implanty? Podejrzewam, że zwykłe złudzenie nie byłoby w stanie wszczepić człowiekowi tajemniczego chipa...


Sny maskujące:


Profesor Jan Pająk twierdzi, że kosmici chcą, by eksploatowani przez nich ludzie nie byli niczego świadomi. Właśnie dlatego wprowadzają do ich głów tzw. sny maskujące. "Treść takich snów maskujących, oraz ich główny motyw, są tak projektowane, aby dostarczały one emocjonalnego uzasadnienia dla faktycznych przeżyć jakich doznajemy podczas uprowadzeń do UFO. Wszakże przeznaczeniem tych snów jest ukrywanie za nimi rzeczywistego pochodzenia i prawdziwej natury tych uczuć. Przykłady uczuć jakie dominują uprowadzenia do UFO obejmują: przerażenie, strach, panika, ból, rozłąka, uwięzienie, niemożność powrotu do domu. Stąd także motywy akcji jakie używane są w tych snach maskujących aby ukryć te uczucia, zaprojektowane zostały dla uzasadnienia faktu pojawienia się nocą takich właśnie uczuć (...). Z uwagi na techniczne pochodzenie, sny maskujące dają się łatwo odróżnić od naszych normalnych snów (...). Ich cechą odróżniającą jest, że bez względu na to co nam by się nie śniło, podczas owych snów maskujących zwykle wyraźnie zdajemy sobie sprawę, że paradujemy w obecności innych ludzi, lub że przebywamy w miejscach publicznych, zupełnie nadzy, półnadzy, że właśnie tam się rozbieramy, albo też że jesteśmy tam okryci jedynie tym w czym danej nocy śpimy".

W nocy z 11 na 12 lutego 2004 roku przyśniło mi się coś, co prof. dr inż. Jan Pająk mógłby uznać za "sen maskujący". Jego tematem była właśnie nagość, oglądana przez grupę ludzi w miejscu publicznym. Mara, o której piszę, wydaje mi się bardziej śmieszna niż straszna. Przytoczę ją tylko po to, aby dostarczyć Wam odrobinę rozrywki...

Śniło mi się, że - podczas lekcji w Szkole Podstawowej - robiłam siku pod ławką. Modliłam się, by nikt tego nie zauważył, jednak zdradził mnie odgłos kapiącego na podłogę moczu. Rozejrzałam się po sali i ze zdumieniem zauważyłam, iż nikt się ze mnie nie naśmiewa (tylko jeden albo dwóch uczniów miało rozbawione miny). Nieco zawstydzona, udałam się do łazienki po ścierkę. Kiedy wróciłam do klasy, zadzwonił dzwonek, lecz pomimo tego wytarłam moje "szczochy". Chwilę później znajdowałam się już w szkolnym korytarzu. Nagle podeszła do mnie jedna z uczennic i zapytała: "Ej, to ty się spierdziałaś na lekcji? Co wypierdziałaś? Swoje nazwisko?". Na tym mój sen się zakończył...


Przybysze z kosmosu - przyjaciele czy wrogowie?



Istnieją osoby, które twierdzą, że były porywane przez "dobrych" kosmitów. Owi kosmici zapewniali, iż pragną leczyć albo rozwijać ludzką rasę (duchowo, intelektualnie, biologicznie). W Internecie można znaleźć parę świadectw, ukazujących przybyszów z Kosmosu jako wspaniałych proroków: "Bardzo nietypową sprawą jest zdarzenie kelnerki Maryann X z Carpunteria w Kalifornii. Pewnego wieczoru, w roku 1992, gdy wiele osób spostrzegało niezidentyfikowane obiekty, Maryann oglądała telewizję w swoim domu, gdy nagle odwiedzili ją niezapowiedziani goście. Chociaż nic wówczas dokładnie nie widziała, wyczuwała czyjąś obecność. Po chwili zobaczyła, choć niewyraźnie, szczupłą postać, z dużą, łysą głową, dużymi, czarnymi oczami, oraz szarą skórą. Czyli innymi słowy - Szarak (...). Jak podczas wielu różnych kontaktów, tak i tu, powiedziano Maryann o zbliżającej się katastrofie naturalnej. 'Powiedział mi coś o trzęsieniu ziemi i nic po za tym. Tylko tyle, że niedługo nadejdzie duża katastrofa naturalna. Pomyślałam, że to ostrzeżenie, nie wyglądało mi to na jakąś globalną katastrofę. Powiedział mi też, że Oni nie są tu, by nas skrzywdzić, tylko po to, by nas obserwować'. Obcy powiedzieli Maryann, że ich rasa jest dużo bardziej liczniejsza niż ludzka (...). Powiedzieli jej też, że prowadzą program, którego celem jest kontakt z małą liczbą ludności na całej planecie. 'Tak to zrozumiałam. Oni też pracują, jak każdy z nas - ludzi. Ich zadaniem jest poszukiwanie ludzi, którym można przekazać pewne wiadomości, z którymi można rozmawiać. Zmartwił ich fakt, że jestem przerażona ich obecnością...'" - podaje strona Eioba.pl/a70833/rozmowy_z_obcymi.

Według prof. Pająka, kosmici mają wobec nas złe zamiary. Zdarza się nawet, iż próbują oni targnąć się na nasze życie ("Jeśli bez przerwy doświadczamy wypadków zagrażających naszemu życiu, zapewne UFOnauci starają się nas zwyczajnie zlikwidować, zaś owe wypadki są po prostu nieudanymi zamachami na nasze życie. To zaś zawsze jest dowodem, że w przyszłości wydatnie przysłużymy się ludzkości i działali będzie przeciwko interesom naszego kosmicznego pasożyta z UFO"). Z drugiej strony, ufoludki są zdolne do ratowania ludzi, którzy wydają im się potrzebni ("Jeśli UFOnauci ratują nam życie, zawsze jest to dowodem, że w przyszłości wydatnie przysłużymy się ich okupacyjnym interesom na Ziemi. Dlatego w takim przypadku powinniśmy zacząć weryfikować nasze działania z punktu widzenia dobra całej ludzkości"). Ziemianie, którzy uświadomili sobie inwazję UFO, należą ponoć do Ruchu Oporu, nieustannie represjonowanego przez kosmicznych najeźdźców ("Jednym z interesujących faktów wynikających z czyjejś przynależności do owego RO, jest że każda związana z tym ruchem osoba zaczyna osobiście doświadczać coraz bardziej nasilających się przejawów agresji i sabotażu UFOnautów. W mieszkaniu owej osoby zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy, jej komputer zaczyna być sprawdzany i blokowany, jej działania na rzecz RO zaczynają być sabotażowane, itp. W sumie, każdy kto zaczyna udzielać się aktywnie w RO, już wkrótce po tym przestaje mieć jakiekolwiek wątpliwości, że ingerencja UFOli w życie indywidualnych osób na Ziemi jest faktyczna i bardzo intensywna"). Obcy pobierają od homo sapiens spermę lub komórki jajowe, aby tworzyć swego rodzaju "bioroboty" - niewolników ziemskiego pochodzenia ("Jak relacjonują nam osoby uprowadzane do owych UFO, w ich obrębie zabudowane są ogromne hale stanowiące techniczne "inkubatornie" ludzkich dzieci. W halach tych stoją niezliczone rzędy wysokich regałów, pozapełnianych przeźroczystymi tubami of podłogi aż do sufitu. W każdej z takich tub, w sposób podobny jak na Ziemi czyni to się w hydroponicznym warzywnictwie, odpowiednie urządzenia techniczne podtrzymują życie jednego płodu ludzkiego. W całym zaś UFO inkubatorni typu K10, jest wystarczająco dużo miejsca aby pomieścić tam co najmniej 1 million takich tub. Tuby te zapełniane są ludzkimi płodami w pobliżu Ziemi, natychmiast po tym jak ovule i sperma pozyskiwanie są od ludzi. Po zapełnieniu taka UFO inkubatornia odlatuje na rodzimą planetę naszych okupantów, gdzie zapoczątkowane na niej płody ludzkie są przemysłowo dohodowywane do stanu dorosłości i następnie szkolone w bioroboty gotowe do wypełniania swych niewolniczych funkcji. Stamtąd zaś są one sprzedawane ich późniejszym właścicielom"). Ponadto, potrafią zabierać ludziom dusze i umieszczać je w urządzeniach elektronicznych ("Oczywiście, aby zaopatrywać swe maszyny w ludzkie dusze, taka technicznie zaawansowana chociaż moralnie upadła cywilizacja musi je od kogoś pobierać. Wszakże muszą to być dusze osób doświadczonych i o odpowiednim poziomie wiedzy technicznej, które będą potem w stanie poradzić sobie z problemami sterowania pracą danej maszyny. Ludzie stanowią więc doskonałych dawców dusz, szczególnie jeśli uczynią to dobrowolnie, przykładowo w zamian za jakąś niezwykle dla nich istotną przysługę wyświadczaną im uprzednio przez kosmitów (...). Z kolei po wprowadzeniu do danej maszyny, dusza owej pechowej osoby pozostaje w niej uwięziona i niewolniczy kosmitom przez cały czas "życia" owej maszyny, a być może nawet w nieskończoność (...). Makabrycznym dodatkiem do powyższego jest obserwacja, że wehikuły UFO faktycznie zachowują się dokładnie tak jak urządzenia które posiadają własne dusze o poziomie inteligencji człowieka. Przykładowo wehikuły te posiadają swoje imiona, jakimi ich załoga do nich się zwraca. Także UFOnauci wehikułów takich nie pilotują, tak jak nasi piloci czynią to z samolotami, a jedynie myślowo informują je jaki manewr powinien przez dany wehikuł zostać zrealizowany. Z kolei wehikuł sam inteligentnie dokonuje tego, czego załoga od niego wymaga.").
   
Żeby nie było wątpliwości: nie wierzę w teorię Jana Pająka. Uważam jednak, że jest ona interesująca i godna uwagi...


A na koniec... dobra rada...



To wszystko, co chciałam napisać w niniejszym artykule. Wrażenie bycia porywanym przez UFO może być konsekwencją paraliżu sennego, chociaż istnieją dowody na to, iż w życiu wielu ludzi dzieje się coś dziwnego. Bez względu na to, jak wielkie jest prawdopodobieństwo, że spotkaliśmy prawdziwych obcych, każde bliskie spotkanie III stopnia powinno nas inspirować do odwiedzenia psychiatry. Omamy wzrokowe lub słuchowe mogą bowiem świadczyć o schizofrenii.