Mężczyźni po pięćdziesiątce, nie dbają o siebie?

W kolejce do zastrzyków na kończyny i barki u ortopedy, zdesperowana sześćdziesięciolatka, powiedziała, że w tym wieku człowiek nadaje się już tylko na złom. Zapytałem, czy na kolorowy, czy stalowy? Odpowiedziała, że oczywiście na kolorowy. To prawda, kobiety po pięćdziesiątce (i nie tylko), dbają o siebie i poświęcają na swoją kosmetykę i urodę godziny, regularnie chodzą do lekarzy, jeżdżą do sanatorium.                                                                  

Tak to już jest w naturze, że po pięćdziesiątce kobietom rosną wąsy, mężczyznom zaczynają rosnąć włosy w nosie i uszach, ich brwi i wąsy stają się krzaczaste. Zauważyłem, że większość mężczyzn nic z tym nie robi, nabierając wyglądu dzikiego człowieka (człowieka pierwotnego). Jeżeli do tego dodamy twarz z kilkudniowym, czy nawet jednodniowym zarostem przeplatanym siwizną, to nie wiem, jak mężczyźni mogą znieść swoje odbicie w lustrze.

2c2534f63111245745ed9864170d34e2.jpg

Mam wykształcenie techniczne, jednak z natury jestem humanistą i estetą. Dlatego nawet po pięćdziesiątce nie dopuściłbym, aby moje wąsy i brwi były nieuregulowane, aby z nosa czy uszu wystawały mi włosy. Nie wiem czy partnerki (żony) w tym wieku, nie zwracają już uwagi na wygląd swoich partnerów (mężów), że na co dzień widać tylu mężczyzn zaniedbanych pod względem kosmetyki i urody. A przecież to może nic nie kosztować, tylko trochę czasu poświęco- nego sobie w zaciszu domowych pieleszy. Wystarczyłoby raz na tydzień zadbać o kosmetykę swojej twarzy, usunąć pęsetą włosy z miejsc, gdzie ich być nie powinno (nawet z pomocą partnerki), uregulować wąsy czy brwi. Chociaż nie wiem, czy kobiety przyjęłyby pomoc mężczyzn przy goleniu nóg, czy mężczyźni nie mieli by skurczu narządów intymnych, na taki widok.

Jeżeli chodzi o zarost, jednodniowy czy dwudniowy, jeżeli wygląda to jeszcze seksownie na młodym mężczyźnie z młodzieńczą cerą, na mężczyźnie po pięćdziesiątce, gdy zarost jest przeplatany siwizną, wygląda to strasznie, przypominając wygląd bezdomnych. Jednak nawet wśród moich kolegów i rodziny, spotyka się pełno zaniedbanych mężczyzn, a delikatne zwracanie uwagi na ich stan, przyjmują nie jako radę i pomoc z mojej strony, tylko jako obrazę. Byłem kilka lat temu w sanatorium w Kamieniu Pomorskim, gdzie moim sąsiadem w pokoju był milioner, właściciel kilku budowlanych zakładów przemysłowych. Jednak pomimo siwych włosów nosił brodę i wąsy, a włosy w uszach i nosie wystawały mu na kilka centymetrów, nie wspominając o krzaczastych brwiach i zaroście na piersiach (który wystawał z koszuli). Gdy delikatnie wspomniałem mu, że powinien zgolić brodę, a nawet udać się do kosmetyczki, o dziwo nie obraził się i umówił się na kilka wizyt.

Myślałem, że każe kosmetyczkom zająć się włosami w nosie i uszach, uregulowaniem wąsów i brwi, jednak on (jak się później okazało), wziął zabiegi na cerę, okładając zarośniętą twarz maseczkami - co za marnotrawstwo pieniędzy. Później dziwił się, dlaczego pomimo swoich pieniędzy, nie ma powodzenia u kobiet. Cóż, gdybym ja był kobietą, odstraszałyby mnie te krzaczaste włosy w nosie, uszach, nieuregulowane wąsy i brwi. Zastanawiałem się więc, dlaczego żonom nie przeszkadza zaniedbany wygląd swoich mężów, partnerów. Wytypowałem dwie możliwości: albo uczucie już się wypaliło i nie zależy im na wyglądzie partnera, albo są zazdrosne i wolą, aby mąż, partner nie wyglądał zbyt elegancko i seksownie, aby jego wygląd nie prowokował innych kobiet do zawierania znajomości. Najgorsze, że w obydwu wypadkach kobiety nie namawiają mężczyzn, aby zadbali o swój wygląd. Ale dlaczego samym mężczyznom nie zależy?