Mężczyzna (mąż), na każdy etap życia kobiety (rodziny)

”Człowiek, jest tylko człowiekiem, cóż więc dziwnego, że „klejnoty” go pociągają”, jak zeznawał znany pedofil, na swojej rozprawie sądowej

 

Tak samo, nie jest brednią tytułowa teza, bo taka jest właściwie sztuka pociągania (przyciągania) i wynikła z niej praktyka rodzinna.

6e6e9721007302b6d12d3f70eb38c59e.jpg

Kobieta już od dziewczęcych lat kieruje się instynktem w wyborze partnera, ojca swoich przyszłych dzieci, szukając kogoś, kto zapewni jej i jej dzieciom bezpieczeństwo i dobre geny. Zgodnie ze swoją kobiecą logiką szuka, więc tak zwanego „przywódcy stada”, tzn. prawdziwego maczo, który przewodzi grupie najpopularniejszych chłopaków (mężczyzn), który wiedzie prym w sporcie, ma gadane, jest seksowny, ubiera się zgodnie z wymogami mody, lubi balangować, ignorując tzw. kujonów, czyli tych, którzy są najlepsi w nauce, ale za to niezbyt sprawni w sporcie i w sztuce zagadywania i podrywania.

I rzeczywiście, jest to dobry wybór na pierwszy etap życia kobiety, tzn. założenia rodziny i spłodzenia dzieci (z „dobrymi” genami). Lecz właściwie na spłodzeniu dzieci, ten etap się kończy, bo zdobyczny maczo, jest uwielbiany nie tylko przez ciebie, a pod stałą uwodzicielską presją „życzliwych” przyjaciółek i koleżanek prędzej, czy później wielokrotnie cię zdradzi, nie wspominając o roszczeniowym nastawieniu do życia i kompletnym nie nadawaniu się do wychowywania dzieci, (bo sam wymaga ciągłego starania, sprzątania po nim i opieki jak najbardziej „niesforny”, bo dorosły syn), ze względu na swoją nieodpowiedzialność.

I właściwie przedłużanie na siłę tego związku (dla dobra dzieci, lub dobrego seksu), nie ma właściwie sensu, bo właśnie nadszedł drugi etap w życiu kobiety (rodziny), w którym kobiecie (rodzinie) potrzebny jest mężczyzna kochający dzieci, który jest odpowiedzialny i ma predyspozycje do wychowywania dzieci. To, że jest nim jeden z ignorowanych wcześniej kujonów, niezbyt sprawnych w sporcie i sztuce podrywania, nie ma teraz żadnego znaczenia. Ważne, żeby zabezpieczył kobiecie i dzieciom (rodzinie) bezpieczeństwo finansowe, a dzieci czuły się potrzebne i kochane. 

Wszystko się kiedyś kończy, ale nie młodość dla kobiety. Dzieci się usamodzielniły, często i drugi mąż (ten od wychowania dzieci) zmarł, więc dla kobiety nadchodzi trzeci etap, tzw. „drugiej młodości”, na który jest potrzebny znowu inny typ mężczyzny, w miarę przystojny uwodziciel, kobieciarz, szafujący komplementami, niczym oszust kartami z rękawa. I chociaż kobieta zdaje sobie sprawę z tego, że te komplementy i nadskakiwanie, są tylko dobrze wyuczoną pozą, chce się jeszcze raz poczuć piękną, młodą i pożądaną, chce słyszeć, te nieprawdziwe zapewnienia, chce być kochaną (nawet, jak jest wykorzystywana finansowo).

Ps. Który etap w życiu kobiety jest najlepszy?, a może coś pomieszałem, opuściłem, napiszcie.