Metamorfoza celebracji Świąt u Polaków

Duch Świąt już niektórych nie odwiedza?

 

71fe8cde88e92fde35b25c4b14755c28.gif

 

 

 

 

 

                                                                                             Święta, święta i po świetach.  Jak co roku jesteśmy zapełnieni przyszykowanymi potrawami, czasem tak bardzo , że nie możemy się poruszać.  Abstrahując od fizyczno-apetytowej funkcji świąt przejdzmy do kwesti mentalnej.  Obserwując moje lokalne środowisko muszę zauważyć diametralną zmiane w sposobie organizacji świąt.

Oczywiście wielu się może z tym nie zgadzać i prawdopodobnie celebruje święta w duchu wiecznej miłości  ale w wielu rodzinach takowego 'świątecznego ducha' nie ma i już chyba nie będze. Nie wiem czy to jest spowodowane- globalizacją, zmieniającym się drastycznie światem, znieczulicą społeczną atakująca niczym wirus?

Sam doskonale pamietam swieta, ktore byly czasem magicznym i pelnym wzajemnego ciepła. Oczywiscie nadal tak jest, rodzina sie spotyka, oplatek, potrawy itd itp etc etc ale jednak czegos brakuje. Mentalność Polaka coraz częściej nakazuje nam sięgnąć po narodowy sport Polaków czyli mocniejsze trunki. Fakt faktem , że po paru głęnszych atmosfera jest luzniejsza, narasta chęć do żartów i licznych zabaw.

W wielu rodzinach ostatnie święta były jakby to powiedzieć językiem młodzieży 'jednym wielkim rodzinnym melanżem'. Kto by to widział żeby cała rodzina podczas Wigili piła i to w potężnych ilościach. Sam znam rodzine prawników. Z opowieści wiem, że 3/4 towarzystwa ledwie wracało do domu a młodzież ( studiująca prawo ) po cichu na balkonie wykorzystując nieuwagę lub mówiąc szczerze niedyspozycję ferajny popalała sobie marihuanę.

Może przesadzam- wiadomo , że Polacy lubią sięgnąć po kieliszek a mlodziez coraz częściej sięga po używki ( ja sam nie jestem wrogiem marihuany) ale nurtuje mi brak  głębszego przemyslenia sensu tych dni. Spotykając się ze znajomymi po świetach co 3 osoba mówiła, że święta zamieniły się w jedną wielką celebrację. Czy to przesada co teraz piszę? Dlaczego nie potrafimy powiedziec 'nie'  i spedzic wieczor jak za dawnych czasów opowiadanych przez najstarszych czlonków rodziny.

Może w moim mieście taki proceder zamieniania świąt w party istnieje? A kwestia pasterki? Rzesze mlodziezy wychodzi pod pozorem udania się do kościoła a tak naprawdę idą całymi grupami na libację.  Gdzie się podział duch świąt?  Na przełomie lat zauważyłem ogromną zmiane, a co będzie w przyszłośći?Patrząc na dzisiejszą mlodzież w wieku mniej wiecej 15 lat doznaje szoku. Gniew, chęć udowodnienia wyimaginowanej dorosłości.  Co się dzieję z mentalnością niektórych ludzi?

Może nie potrzebnie się tym można przejmować ale coś tkwi w tych rozważaniach.

Czyżby jesteśmy świadkiem narodzin nowej kultury i tradycji?  Idealną ironiczną puentą i zakończeniem tego krótkiego rozważania będzie spojrzenie na obraz umieszczony w tym tekście.