Memento mori

 

Niedawno rozstałam się z moim bratem, który wybrał odejście z ciała. Moment trochę smutny jednak miał szczęście braciszek, bo byłam w stanie porozumieć się z jego duszą i odprowadzić ja na Łąkę Kwiatów.
Cala ceremonia pochówku uświadomiła mi jak ludzie boją się takiego momentu i uciekają w niewiedzę i nieświadomość a jednocześnie tworzą dziwne zwyczaje w to miejsce. Dlatego ten artykuł porusza temat pomijany milczeniem i tak ulotny, że nie ma dowodów naukowych na potwierdzenie mego doświadczenia. Mimo to przedstawiam moje doświadczenie gdyż może przynieść wielu ludziom ukojenie szczególnie w dniach, gdy zbliżamy się do święta wszystkich zmarłych.

 

W ciągu życia nawiązujemy wiele relacji z innymi, mamy wiele wspólnych idei i działań i ... w pewnym momencie ... osoba umiera. Pozostawia wszystko ( co za życia uznawała za bogactwo) i wędruje do ... lubię używać określenia „duchowe sanatorium”. Bardziej znane określenie, to sfera astralna. Tak, zabiera tylko swoje ślady energetyczne jako osobisty majątek.

 

Dusza, po opuszczeniu ciała, zapada w sen, letarg, regenerujący ją.
Zabiera ze sobą skoncentrowane wspomnienia całego ziemskiego życia, w którym zawarte są nasiona jej pragnień, ambicji, sympatii czy antypatii, skłonności i niechęci. Te nasienne ideały szybko zaczynają wzrastać produkując kwiaty i owoce, a objawią się one w następnej inkarnacji i nie tylko. (Prawo Przyczyny i Skutku).

 

Te ideały objawiają się również w życiu duszy w sferze astralnej. Natura jest pełna Miłości. W  ten sposób umożliwia duszy wiele z tych silnych impulsów przeżywać, manifestować aż do wyczerpanie się już w sferze astralnej tak, że dusza może zostawić je za sobą kiedy narodzi się do nowego ziemskiego życia.

 

W tej radosnej perspektywie letarg duszy jest niezbędny. Na tym etapie jej rozwoju jest niczym sen dla nienarodzonego jeszcze dziecka w łonie matki. Jest to pogodny odpoczynek w głębinach oceanu życia. Spokój, pewność i poczucie bezpieczeństwa – oto cechy letargu, w którym znajduje się dusza w sferze astralnej.

 

Ludzie żyjący w swych ciałach bardzo często ten błogi stan duszy przerywają poprzez rozpacz żałobników i lamenty. Wprawdzie nie do końca uświadomione acz egoistyczne cierpienie i prośby są często przyczyną wielkiego cierpienia i smutku drogich nam zmarłych.
Czasami dusze świadome prawdziwego stanu rzeczy odrzucają wołanie nawet ze strony tych, których kochają. Bardzo często wiele dusz długo walczy ze snem aby być w pobliżu bliskich, którzy zostali na Ziemi. Rezultatem jest bezsensowny ból i smutek dla obu stron.

 

Powinniśmy unikać opóźniania – przez egoistyczne potrzeby i zwyczaje – rozwoju tych, którzy odeszli w zaświaty. Pozwólmy im odpoczywać w oczekiwaniu na moment transformacji. W innym razie przyczyniamy się do tego, że będą umierać wiele razy.

 

Istnieje zakorzeniona w naszym społeczeństwie „kultura cmentarna” polegająca na nieustannym przywoływaniu dusz, które odeszły z Ziemi. Począwszy od apelu poległych a skończywszy na żałosnym westchnieniu „Jak mam bez Ciebie żyć?” - to wszystko zakłóca naturalny proces regeneracji i letargu duszy. A w konsekwencji wezwania dusza przerywa swój stan i na wpół przebudzona stawia się na takie wezwanie powołana obowiązkiem lub Miłością.

 

Zbliża się czas świąt gdy ponownie odwiedzimy cmentarze. Oddajmy należną cześć naszym przodkom i „ zostawmy umarłych umarłym. Życie jest dla żywych”. Nauczmy się radzić sobie w życiu samodzielnie,... kiedyś i my przejdziemy do tego świata i ... nie sądzę byśmy chcieli mieć zakłócony odpoczynek.
Życzę z całego serca byśmy wszyscy stanęli na wysokości zadania i przekazali Światło Miłości tym duszą, które odpoczywają. Wznieśmy się ponad egoistyczne pragnienia i cierpienie i ... bądźmy pełni Szacunku dla przodków.

 

 

W głębokim szacunku dla wszystkich Istot i każdego człowieka
Hania