Marzycielka

dla Arhat'a... trochę schabu:)

 

Do Marzycielki razu pewnego

przyszedł gość w średnim wieku.

Gdy go ujrzała, aż zaskomlała:

„Boże mój słodki, Człowieku!!!

Czemuś zmartwiony, czemuś znużony…

Gdzie twoja radość istnienia???”

Gość westchnął ciężko, jak przed spowiedzią:

„Nie mam już nic do stracenia...

Piwska za dużo...,

spraw, co skroń chmurzą.

Mało ruchliwy gdzieś jestem.

W barłóg rzucony naprzeciw żony,

straszę ją swoim jestestwem.

Siostra wciąż wzdycha,

kot na mnie prycha.

Pies, tam gdzie pieprz rośnie, zmyka.

Znajomi moi gdzieś się schowali.

Sąsiad mnie także unika.

Morda przebrzydła straszy mnie w lustrze.

Co dzień to znoszę od rana.

Dzieci mi płaczą, gdy mnie zobaczą.

Poradź, co robić, kochana?”

A Marzycielka głową skinęła

„Zaraz coś tu się zaradzi.

Mikstura szczęścia w mig się uwarzy.

Spróbować wszak nie zawadzi.

Kilka kropelek tego, owego...

snów erotycznych pół dzbanka.

Jeszcze do tego przyda się także

młodziutka, śliczna kochanka.

Konto na Krecie,

Montblanc w kajecie,

Ferrari czarne, sportowe

i apartament przy Fifth Avenue

Tak jest. Już wszystko gotowe.

Masz tu flaszeczkę,

w niej naleweczkę.

Pięć kropel codziennie z rana…

Gdy to wypijesz,

wnet świat ożyje.

Zabawa będzie udana.

Ale ponieważ jest to specyfik

o bardzo silnym działaniu,

musi więc zostać ZAWSZE poddany

wielkiemu wręcz rozcieńczaniu.

Weź więc szklaneczkę,

wkrop naleweczkę,

wódki zaś dolej po brzegi.

Wychyl szklaneczkę,

popij troszeczkę…

Oto i całe zabiegi.”

Odtąd gość co dzień, bez większych lęków,

wciąż uchachany chodzi,

choć żadne z marzeń się nie spełniło...,

ale to przecież nie szkodzi.

W życie podąża z uśmiechem szczerym

choć ból  go gnębi czasami...

Żebro w wątrobę strasznie uwiera.

Tak to już jest z marzeniami.

37a31aebd7e5a5422528e7856ad54f66.jpg