Mark Rothko czyli snobizm za miliony

Obraz, który jest winietą tego wpisu nosi tytuł "Royal Red and Blue" i został sprzedany na aukcji w Sotheby za 75 milionów dolarów.

 

088c65246e8eb0c751addc67f6a766cb.jpgOkazuje się, że przegapiłem okazję zostania milionerem. Mogłem nim zostać jako marchand, handlując rysunkami mojego wnuka. Do takiego wniosku doszedłem po niewczasie oglądając obrazy Marka Rothko, jak najbardzie artysty abstrakcyjnego, a dokładnie postmodernistycznego i ekspresjonistycznego - cokolwiek to znaczy.
Obraz, który jest winietą tego wpisu nosi tytuł "Royal Red and Blue" i został sprzedany na aukcji w Sotheby za 75 milionów $ - słownie siedemdziesiąt pięć milionów dolarów, o centach nie wspominając. Inne obrazy tego artysty są podobne i też osiągają niebotyczne ceny.
Przypomniał mi się film "Poszukiwany, poszukiwana" , w którym Wojciech Pokora ukrywał się we wcieleniu Marysi przed organami ścigania za rzekomą kradzież dzieła awangardowego. W filmie jest też scena, przedstawiająca werdykt jury, które przyznaje I nagrodę na wystawie sztuki nowoczesnej facetowi, który przez przypadek zostawił w galerii wał z treblinkami do kombajnu.
Kim był Mark Rothko? Urodził się w 1903 roku na Lotwie w rodzinie żydowskiej i jako dziecko wyemigrował do USA. W młodości nie miał łatwego życia, co z pewnością odbiło się na jego sztuce. To zdecydowanie częsty przypadek u artystów awangardowych, a u postmodernistycznych w szczególności. Taka swoista inspiracja. Nie zamierzam jednak nabijać się z artysty, który w konsekwencji depresji i nadużywania alkoholu w 1970 roku popełnił samobójstwo.
Chodzi mi o ludzi, którzy wydają dziesiątki milionów dolarów na zakup tego typu dzieł. Moim zdaniem to ciekawy problem socjologiczny. Snobizm? Nie liczy się artyzm ale cena dzieła? Reklama i przypadek? Sfrustrowani miłośnicy dopalaczy? Nie jestem oczywiście znawcą malarstwa postmodernistycznego ani tym bardziej jego miłośnikiem. Jednak mimo jak najszczerszych chęci, nic w obrazach Rothko nie widzę. Może jestem ślepym daltonistą! Znajomy artysta malarz, któremu przesłałem zdjęcie tego obrazu z prośbą o analizę odpisał mi krótko - przesłałeś mi przez pomyłkę gryzmoły dziecka, prześlij obraz! Serio.
Może ktoś z Szanownych Czytelników rozumie przesłanie tego obrazu? Będę wdzięczny za komentarz. Tylko proszę nie pisać o analizie kolorów (znam ich symbolikę), smutku, patrzeniu w głąb siebie, itd.
Albert Einstein powiedział "Jak to się dzieje, że nikt mnie nie rozumie, a wszyscy mnie uwielbiają?".