Mania pytania

Uwielbiana przez dzieci, znienawidzona przez dorosłych.

 

 

Dzieci rodzą się po to by zadawać pytania. Po co, kiedy, gdzie, kto, jak. Jednakże faworytem bijącym oponentów na głowę jest pytanie dlaczego?

Dlaczego i jego bliski kuzyn Czemu, od kiedy tylko dziecko nauczy się łączyć słowa w jakąś logiczną całość, na stałe wchodzą w repertuar mowy malucha. Odtąd w domu słychać tylko ciemu i dlaciego, potem już poprawnie wymawiane przez podlotka spędzają sen z powiek udręczonych rodzicieli, którzy sami chcieli by odkryć przyczynę czemu i dlaczego?

Mamo, czemu sprzątasz?

Żeby było czysto.

Mamo, a dlaczego chcesz żeby było czysto?

Żeby było ładnie

A dlaczego?

I tak w koło Macieju, na okrągło.

 

Poprzez zadawanie pytań dziecko próbuje poskładać świat, widziany jego oczami, w jakąś logiczną całość. Jednakże jest jedno pytanie, które nasuwa się rodzicielom, opiekunom i innym ważnym personom z życia dziecka- jak nie zwariować? Jedno pytanie rodzi serię, nie, wręcz lawinę kolejnych i kolejnych. I tutaj wyłania się następna rozterka- jak odpowiadać dziecku?

 

Mów prawdę

Przede wszystkim nie kłam. Chociaż uważasz, że dziecko może nie zrozumieć, daj mu odpowiedź na miarę jego możliwości rozwojowych. Kiedyś słyszałam, żeby kiedy dziecko zapyta np. skąd się biorą dzieci,  można powiedzieć mu, że powstają z nadmanganianu potasu sodu. Tłumaczone to było tym, że dziecko i tak nie zapamięta i można się łatwo wymigać. Zgoda, można, tylko po co? Przecież skoro dziecko Cię pyta to znaczy, że Ci ufa, że dasz mu prawdziwą odpowiedź. Nie zawiedź go. Czy Ty chciałbyś być okłamywany? Skoro nie, to traktuj tak samo małego człowieka.

 

Nie zbywaj

Nikt nie lubi być traktowany jak piąte koło u wozu. Przecież dzieci nie są głupie i wyczują, że chcesz je po prostu spławić. Poza tym jeśli będzie się to działo notorycznie to może doprowadzić do wyhamowania ciekawości i dziecko przestanie pytać, Ty odetchniesz, ale… co z dzieckiem i jego rozterkami?

 

Dlatego w miarę możliwości tłumacz, pokazuj i wyjaśniaj, a jak czegoś nie wiesz, przyznaj się. Powiedź, że się dowiesz lub też razem poszukajcie interesującej dziecko informacji.

 

Na koniec kilka ciekawych historyjek sytuacyjnych z moich rozmów z dziećmi:

 

Ja- Dobrze w takim razie powiedźcie mi co składamy sobie w święta?

Maciuś (lat 3)- Puzzle?

 

Sytuacja ma miejsce w czasie wolnym (podczas swobodnej zabawy dzieci). Nagle dochodzi mnie przepychanka słowna pomiędzy wychowankami:

Gosia (lat4)- Nie!

Inne dzieci- Tak.

Gosia- A właśnie, że nie!

Postanawiam interweniować:

Ja- Gosiu co się dzieje? O co się kłócicie?

Gosia- Bo oni mówią, że Pana Jezusa ukrzyżowali!

Ja- Gosiu niestety to prawda.

Gosia- Tak, ale oni go potem zdjęli i przeprosili!

 

Dwie dziewczynki lat 4 się kłócą:

Zuza- Nie!

Maria- Tak, mówiłam Ci.

Zuza- Proszę Pani bo Marysia mówi, że dzieci wychodzą brzuchem?

Ja- Chodzi Wam o to jak się rodzą, tak? No więc, nie zawsze wychodzą brzuszkiem.

Maria- To jak?

Ja – (nie chcąc uświadamiać dzieci wbrew woli rodziców, odpowiadam wymijająco) Dowiecie się w swoi czasie.

Maria w pełnej konsternacji, próbuje „przetrawić” informację, patrzy na mnie i pyta:

Maria – To jak my wychodzimy? Uszami?

 

A oto pytania, którymif3b522a985ef73e1e9aaae31de087075.jpg dosłownie „zastrzeliły” mnie dzieci:

  1. Co jest gorętsze magma czy plazma?
  2. Co jest twardsze: tytan czy diament?
  3. Jak się rozmnażają pająki?
  4. A czemu pani nie mieszka w przedszkolu?
  5. A czy pani ma mamę?
  6. Dlaczego na walczyku się nie walczy?

 

Pewnego dnia do przedszkola przyszła moja babcia, nie pamiętam już w jakim celu, kiedy Kinga (lat 4)zobaczyła ją podbiegła i zapytała:

Kinga- A dlaczego Ty jesteś taka stara?

Babcia- A wiesz, bo ja się wcześnie urodziłam.

Zadowolona Kinga tylko przytaknęła.