Małżeństwo jako umowa terminowa?

...

Same pozytywne wiadomości widzę, gdy ostatnio zaglądam na portale informacyjne. Nie jestem perfekcjonistą i wystarczy mi, że wszystko idzie w kierunku po mojej myśli. Drobnych wyjątków staram się nie uwzględniać w ogólnym rozrachunku.

Jednak. Ten wysyp dobrych wiadomości, to może być zły znak. Dla kogoś, kto ma inne cele na uwadze, te wiadomości mogą być wszystkie złe. Taki ktoś może być skłonny do zainicjowania rewolucji. Nawet krwawej rewolucji i nawet zainicjowania za pomocą wybuchu trotylu, który spowoduje wiele ofiar śmiertelnych w budynku należącym do banku w Warszawie.

 

 

Dlatego zdecydowałem, żeby podrzucić ciekawy temat zastępczy, co do którego z pewnością zgody nie będzie.

To nie jest mój pomysł. Poznałem go kilka lat temu. Uważam, że jest obiecujący i postanowiłem go rozpropagować.

Pomysł polega na tym, ażeby po 25 latach małżeństwo było rozwiązywane z mocy prawa. Bez żadnych sądów, procesów, rozpraw, adwokatów...

Jeżeli Para uważa, że teraz, gdy dzieci są wychowane i usamodzielniły się, ma nadal przed sobą jakieś wspólne cele, lub chociażby boi się samotności, albo KOCHAJĄ SIĘ NADAL, mogłaby uroczyście odnowić swój związek z okazji Srebrnego Wesela.

Ludzie żyją coraz dłużej i sytuacje, w których małżonkowie męczą się latami w  związku, o którym trudno powiedzieć, żeby był związkiem przyjaciół, zdarzają się coraz częściej.

 

 

Po 25 latach nawet mordercę wypuszczają z więzienia.

Realizacja tego pomysłu zaoszczędziłaby ludziom wielu cierpień.

Z cała pewnością znaleźliby się przeciwnicy takiego rozwiązania.

Prawnicy, adwokaci. Z powodu utraty części dochodów. Fundamentaliści religijni. Z powodów jak zwykle...

Ąrgumentem  jest, że nikt nie zmuszałby katolików do odmówienia kontynuacji związku. Czy ten argument wystarczy?

 

 

Drodzy Czytelnicy

Czekam na wasze opinie w tej sprawie.

 

...