Logika, głupcze! Logika!

czyli, jak rozpoznać manipulację.

 

 

Czytam artykuły zamieszczone na tym portalu oraz komentarze do nich, czasem nawet wdaję się w dyskusję i jedno, co mnie nieodmiennie uderza od samego początku, to porażający brak logiki, dający się zauważyć przy okazji formułowania osądów, prezentowany przez forumowiczów. Proszę zatem potraktować ten artykuł jako zachętę do studiowania logiki, tej jakże wdzięcznej ale i trudnej dziedziny filozofii i matematyki.
Zajmę się głównie błędami logicznymi, bo to one czasami aż kłują w oczy i powodują niebezpieczne zaniżenie poziomu dyskusji.


Błędy wieloznaczności
Pojawiają się one wtedy, gdy używamy słowa lub zwrotu, które posiada wiele znaczeń, lecz w taki sposób, że z kontekstu nie wynika, o które znaczenie nam chodzi. Np.: ”Ona świetnie robi szpagat” – jest to błąd wieloznaczności, bo nie wiadomo, czy chodzi o figurę gimnastyczną, czy o wyplatanie mocnego sznurka.
Nie jest błędem używać słowa wieloznacznego, kiedy z kontekstu jasno wynika o co chodzi; np.: „Kochajmy się jak bracia” lub „Jan i Paweł są braćmi zakonnymi” – tutaj jasny jest kontekst i znaczenie słowa brat.
Innym rodzajem błędu wieloznaczności jest Amfibolia. Błąd ten nie polega na wieloznaczności poszczególnych słów w zdaniu, lecz na takiej konstrukcji samego zdania, która powoduje, że jest ono niezrozumiałe lub może być zrozumiałe na różne sposoby. Dobrym przykładem są tu przepowiednie wyroczni delfijskiej, która zapytana przez Pyrrusa, króla Lidii, czy ma zaatakować Persję odparła, że atakując Persję zniszczy wielkie państwo. Niestety chodziło o Lidię. 
Efekty amfibolii bywają czasem nad wyraz zabawne np.: Jadąc na rowerze krowy ryczały. Wyrzucił śmieci wraz z teściową itp.


Błędy kontekstualne.
Nie są związane z błędami gramatycznymi lub stylistycznymi, lecz powstają na skutek zastosowania niewłaściwego kontekstu sformułowania. Informacja może się wydawać istotna i poważna, lecz w rzeczywistości nie znaczy nic lub znaczy coś wręcz przeciwnego niż kontekst, w którym jest użyta.
Typowym błędem kontekstualnym jest błąd nadmiernego znaczenia. Posłużmy się przykładem: „30% mieszkańców Warszawy nie pije mleka.” Czy to dużo? Z tej informacji nic nie wynika. Należałoby bowiem porównać inne podobne miasta i wtedy wyciągać wnioski. Błąd nadmiernego znaczenia często pojawia się w reklamach np.: słyszymy, że „70% mężczyzn wybiera cos tam.” No fajnie ale 70% spośród jakiej populacji? Wszystkich, czy tylko z jakiejś grupy? Efekt rzeczywisty może być zgoła żałosny.
Innym błędem kontekstualnym jest błąd emfazy. Polega on na wyraźnym zaznaczeniu znaczenia jakiegoś tekstu i uściśleniu go już np. drobnym drukiem czyli na emfatycznym przesadzeniu części wypowiedzi. Tu znów kłania nam się reklama: „GWARANTOWANE UBEZPIECZENIA NA WSZYSTKO z wyjątkiem: śmierci, choroby, pożaru i powodzi” Uściślenie zapisane małymi literami jest de facto wycofaniem się z pierwszej emfatycznej części zdania.
Błąd wyrwania z kontekstu. Czasem pojedyncze zdania wyrwane z całości wypowiedzi znaczyć mogą coś zupełnie innego niż rozpatrywane w pierwotnym kontekście (jako całość).


Błąd argumentum ad hominem. 
Jest to bardzo trudny do wykazania błąd, polegający na sposobie dowodzenia swoich racji skierowanym przeciwko osobie adwersarza, a nie przeciw jego argumentom. Tutaj pole do popisu mają głównie politycy. Prześledźmy hipotetyczną debatę pomiędzy członkiem rządu, a opozycjonistą z partii zielonych, dotyczącą zwiększenia wydatków na energetykę jądrową. Zielony mówi: „Zwiększenie ilości elektrowni jądrowych spowoduje groźbę zanieczyszczenia środowiska odpadami radioaktywnymi.” Na to członek partii rządzącej odpowiada: „Nie można wierzyć w to co usłyszeliśmy, ponieważ mój rozmówca należy do partii zielonych, a im zależy wyłącznie na ograniczeniu środków na energetykę jądrową”. To nie jest dyskusja na argumenty, a odnosi się personalnie do rozmówcy . To jest typowy błąd argumentum ad hominem.
Siła argumentów ad hominem uwidacznia się w sądzie. Załóżmy sytuację, gdy świadkiem w sprawie jest ktoś, kto kiedyś był skazany za składanie fałszywych zeznań. Prawnik może użyć argumentu ad hominem: „Nie należy wierzyć panu X, ponieważ był już skazany za krzywoprzysięstwo”. To nie jest prawda, to błąd logiczny. Ni można dowodzić fałszywości twierdzenia na podstawie ułomności charakteru człowieka, który je wypowiada.


Błąd argumentowania z autorytetu.
Polega na stwierdzeniu, że dane twierdzenie jest prawdą, bo X tak twierdzi, a on jest ekspertem w tej dziedzinie. Nie dowodzi prawdziwości twierdzenia fakt, że ktoś (nawet ekspert) tak twierdzi. To nie prestiż czyni twierdzenie prawdziwym a argumenty.


Argument odwołujący się do uczuć.
Stwierdza on, że: „Tak jest ponieważ wszyscy w to wierzą…” 
Szczególnym typem błędu odwołującego się do uczuć jest błąd argumentum ad misercordiam. Na przykład adwokat dowodzi, że jego klient nie mógł popełnić zbrodni, bo jest wzorowym mężem i ma czworo dzieci. Oczywiście jest to błąd logiczny, bo fakt bycia dobrym mężem i ojcem nie dowodzi niemożności popełnienia przestępstwa.


Argumentum ad ignorantum.
„Jest tak ponieważ nie istnieją żadne przeciwne racje.”
Nie można dowodzić prawdziwości twierdzenia tylko dlatego, że nie istnieją znane argumenty przeciwko twierdzeniu. Twierdzenie udowadnia się argumentami za, a nie brakiem argumentów przeciwko.


Petitio principii
Argument zakładający jako przesłankę odpowiedzi tezę kwestionowaną w pytaniu występuje wówczas, gdy to samo twierdzenie pojawia się we wnioskowaniu zarówno jako przesłanka, jak i wniosek lub wówczas, gdy nie potwierdziwszy prawdziwości jednej z przesłanek, obstajemy przy prawdziwości wniosku. Błąd ten nazywa się zakładaniem tego, co należy dowieść lub rozumowaniem kołowym.
Identyfikacja tego błędu może być szczególnie utrudniona gdy mamy do czynienia z długim łańcuchem rozumowania. Prześledźmy przykład:
A: Jan był natchniony prze Boga
B: Skąd wiesz?
A: Bo tak twierdzi Ewangelia.
B: A skąd wiesz że Ewangelia jest wiarygodna?
A: Bo napisał ją Jan, a on jest natchniony przez Boga


Błąd kompozycji
Polega on na zakładaniu, że to, co jest prawdziwe dla pewnej części, jest także prawdziwe dla całości. Błędy te są trudne do identyfikacji, ponieważ swą budową przypominają trafne wnioskowanie dedukcyjne. Przykład: „Jan Kowalski jest polakiem i walczącym żołnierzem, a więc Polska jest w stanie wojny.” Jest to oczywisty błąd, bo to co poprawne dla jednego obywatela nie musi być prawdą dla całego kraju.


Błąd podziału.
Jest odwrotnością błędu kompozycji. Zakłada on prawdziwość dla szczegółu, tego, co jest poprawne dla ogółu. „Anglia jest bogatym krajem, zatem John Brown jest bogaty.”


Błąd ignoratio elenchi.
Nazywany jest nieistotnym wnioskiem. Zobrazujmy to przykładem: „Piłkarze ligi włoskiej są lepsi od piłkarzy ligi francuskiej” i dalej podajemy rozumowanie, z którego wynika, że w lidze włoskiej zaangażowane jest więcej pieniędzy niż we francuskiej. Wniosek nie wynika z rozumowania.


Błąd non sequitur.
 Non sequitur oznacza “nie wynika”, zatem do każdego rodzaju błędu można odnieść „non sequitur”. Błąd „nie wynika” jest również błędem ignoratio elenchi, bo z faktu większego bogactwa ligi włoskiej nie wynika fakt, że piłkarze włoscy lepiej grają. Gdyby tak było, to najlepszą liga świata byłaby liga Kataru lub Arabii Saudyjskiej.


Błędy statystyczne. 
Panuje powszechne przekonanie, że dzięki statystyce można dowieść wszystko i jest to niezaprzeczalny fakt. Podajmy dosyć zabawny, lecz znaczący przykład: Pewien jegomość jednego wieczoru pił whisky z wodą i się upił, następnego dnia pił irlandzką whisky z wodą i oczywiście też się upił. Kolejnego dnia pił wódkę z wodą i efekt był ten sam. Więc stwierdził, że statystycznie rzecz biorąc upijał się wodą, bo tylko woda stanowiła niezmienny składnik wszystkich trunków.
Stwierdzenia typu: „Nasz proszek pierze o 91% skuteczniej od innych proszków” jest manipulowaniem danymi statystycznymi, bo nie wiadomo jak i na jakich innych proszkach przeprowadzono badanie. Wnikliwy czytelnik na pewno zauważył ,że ostatni podany przeze mnie przykład jest również błędem kontekstualnym, nadmiernego znaczenia. 
Życzę czytelnikom wytrwałości w tropieniu nielogicznych związków i twierdzeń w życiu codziennym.