List otwarty do Jarosława Kaczyńskiego

Dlaczego doprowadzono do katolickiej nienawiści? Dlaczego hasła nienawiści widać najczęściej w proprawicowych manifestacjach?

 

            Szanowny Panie Prezesie!

Ostatnie wydarzenia związane z wszelkiego rodzaju manifestacjami, protestami czy pochodami, które zostały pobudzone przez Pana partię budzą odrazę i są doskonałym przykładem jawnej agresji i nienawiści do drugiego człowieka. Niestety człowieka – brata, drugiego Polaka. Pobudzając tłumy, podżegając do głoszenia smutnych haseł tworzy Pan kolczasty mur między społeczeństwem, rodząc konflikt społeczny na wszystkich płaszczyznach, począwszy od zwykłych rozmów, kończąc na wojnach słownych w Internecie.

Jestem katolikiem, więc znany mi jest dekalog, przykazanie miłość, ponadto oprócz kwestii wyznaniowej mam pewną moralność ludzką. Wobec tego, nie potrafię zrozumieć tego, że prawicowy polityk akceptuje, a nawet namawia do jawnej nienawiści, haseł mordu i zniszczenia. Jest Pan liderem partii, której duża część społeczeństwa jest wierna i oddana, wobec tego zrobi wszystko dla subiektywnej racji wodza.

Starsi ludzie potrzebują dalszego celu w życiu, będąc na emeryturze, rentach. Oprócz swoich spraw, mają wiele czasu wolnego i chęci do działania na polu społecznym i politycznym. Przyzwyczajeni do życia, w którym wolność była towarem deficytowym, a władza uciskała stale i nieodłącznie niczym za ciasny but. Ci ludzie żyli walką z władzą, do której tak się przyzwyczaili, że obecnie też nie chcą być bierni i dalej walczą, jakby wciąż byli pod presją komuny. Wobec tego Pan dał im fałszywe poczucie walki w „słusznej” sprawie. Społeczeństwo znudzone szarym życiem dostało od Pana nowy oszukany cel w życiu. Niemoralne jest manipulowanie prawdą, by pociągać za sobą tłumy. W powietrzu czuć obłudę, gdy słychać przemówienia o braku wolności słowa, o presji władzy. Przecież to jest tak oczywiste, że nie ma cenzury, kontroli państwa. Każdy mówi, co chce. Pani Krysia z Kasią narzekają na ceny, rząd, media i nic się nie dzieje. Jak to się stało, że Pana sympatycy krzyczą za zlikwidowaniem rządu i obaleniem D. Tuska, B. Komorowskiego, rzucają oszczerstwa pod adresem urzędników państwowych, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Dobitnie to dowodzi o wolności, o tym, że każdy może krytykować władzę, będąc bezpiecznym, ale niestety zaślepił Pan tę część społeczeństwa, która nie widzi tego, że może tu i teraz wyrażać się swobodnie, ludzie są po prostu wolni.

Wierutnym kłamstwem jest mówienie o niszczeniu mediów katolickich. TV Trwam nie znika, nikt jej nie zamyka. Perfidnie jest namawiać ludzi do manifestacji w obronie ww. telewizji, kiedy prawie każdy z manifestantów nie ma pojęcia o procesie cyfryzacji, a swoją wiedzę czerpie z populistycznych haseł i bezrozumnie głosi wszystko to, co do czego Pan dąży, dlatego obecnie w ich oczach państwo niszczy kulturę katolicką, wolność słowa. Przecież to nie prawda. Prasa i telewizja ma się dobrze. W każdej chwili można kupić gazetę, czasopismo, posłuchać radia M. lub obejrzeć TV T. Przykro jest, gdy głosząc neutralnie swój pogląd odmienny od sympatyków PiSu, jest się „opluwanym”, obrażanym. Dlaczego pozwolono na niekontrolowane rozprzestrzenienie się tej nienawiści.

Dlaczego Pan jako katolik pozwala, żeby to wszystko miało miejsce? Ta cała mowa nienawiści, manipulacja uczuciami, podżeganie do walki o fałszywą rację, przecież to nie po chrześcijańsku. Obrzydzenie bierze, gdy ci ludzie paląc kukły premiera, prezydenta, niosąc szybienice, idą później do kościoła i przekazują sobie znak pokoju.

                                                                                                          Młody Polak