Kung-fu!

W sobotę skończyłem 38 lat. To wyjątkowo cudowny wierzchołek życiowej wspinaczki. Jeden z wielu - tak. Ale wyjątkowy. Bardzo panoramiczny.

 

367f475de3deb24d87d7b10d3ee427b4.gif

Cudowny i wyjątkowy – bo wciąż jestem młodym, energetycznym badaczem życia, a przecież - przeżyłem już sporo. Wystarczająco, by każdy kolejny dzień przynosił refleksje i zadumanie. Nad sobą samym i nad tym nieobliczalnym światem.

Świat ten fascynował mnie od małego. Wszak „Życie po śmierci” przeczytałem w wieku 12 lat. Potem czytałem von Dänikena, a także książki stojące tak nad krawędzią fikcji, jak historii prawdziwej – że wymienię głęboko wstrząsającego „Króla szczurów” Jamesa Clavella. Byłem chłonny wielu źródeł wiedzy i czytałem nie jak człowiek... Czytałem jak robot Johnny 5 z pamiętnej komedii. Mimo to wciąż byłem nastolatkiem. Przeczytanie stu ksiąg i obejrzenie stu filmów, nawet wyjątkowo obfitych w mądrość przekazu, nauczy tylko części prawideł życia.

Życia uczy nade wszystko doświadczanie. Możesz z grzeczną uwagą wysłuchać stu autorytetów, ale Twoje widzenie świata zawsze wykuje Twoje własne doświadczanie. To tak, jak z wychowaniem własnych dzieci. Będą doradzać Ci rodzice, dziadkowie, pedagodzy... wszystkich wysłuchasz z szacunkiem.

Lecz dzieci i tak wychowasz według programu, który ułożą dla nich Twoje serce i Twój rozum.

38 lat to świetny wiek. Gdy obejrzę się wstecz, widzę już cały tabor cennych doświadczeń, które uczyniły mój światopogląd, a co więcej: przydały wartości wcześniej cokolwiek niedorozwiniętych: pokory i wdzięczności. To pierwsze nie wymaga większego uzasadniania. Nie ma chyba człowieka, na którego od czasu do czasu nie spadną ciosy. Fizyczne i duchowe. Ciosy zadają upiory zdrady, porzucenia i zakłamania. Hipokryzji, słabości i zawiści. I mnie dopadło kilka takich upiorów.

Dziś zawdzięczam im pokorę. Ludzkie ciało bywa kruche, a duch chwiejny. Świadomość tego sprawia, że każdy kolejny dzień, każdy kolejny przedział wagonu w taborze życia badam baczniej, wnikliwiej – i z większym delektowaniem. Czuję rosnącą wdzięczność za wiele spraw, acz nade wszystko za dar życia i rozumowania, bo tylko to ostatnie pozwala eksplorować świat i cieszyć się pozycją takiego badacza. Czuję wdzięczność do ludzi, którzy stoją wokół mnie, skłonni dzielić się emocjami lub udzielić wsparcia.

Spotkałem zadziwiająco mądrych i przenikliwych nastolatków. Sam oceniam siebie – jako nawet dwudziestolatka – raczej surowo. Dziś widzę własny postęp, który uskrzydla i przydaje spokoju.

A nawet – tak jest! - sympatii do samego siebie. Dzień, w którym uświadamiasz sobie, że lubisz sam siebie, wstawia nowy kolor do tęczy, która była przez lata niezmienną.

Chcę powiedzieć Wam, że patrzę i wprzód. Wiem, że przede mną jeszcze sporo wagonów. Nie wiem, co przyniosą. Ale czekam na nie z zaciekawieniem i wdzięcznością człowieka, który lubi życie.

Lubię żyć. Chłonę życie z upodobaniem. Mam 38 lat. Mam syna, który rozczula uczuciowością i wnikliwością sześcioletniego rozumu. Elastyczność i odwaga tego rozumu zadziwiają mnie i napełniają ciepłem każdego dnia. Mam rodzinę i przyjaciół.

Mam przy sobie zwierzęta. Są wsparciem, którego często się nie docenia.

Miłość zwierząt jest miłością nieludzką. Nigdy bowiem Cię nie porzucą, i nigdy nie zażądają zapłaty.

Mam 38 lat. Czytam, szukam, badam, eksploruję. Nie wiem, czy to, w co wierzę dziś, będzie aktualne jutro. I to właśnie jest fascynujące.

Jutro wciąż będą ze mną bliscy i przyjaciele. To liczy się nade wszystko.

38. Jestem wegetarianinem. Biegam w lesie, podnoszę ciężary, trenuję Jeet-Kune-Do i kung-fu.

Żyję!