Kukuczka - człowiek z gór

Książka przepiękna i wielce fascynująca, podobnie jak postać, o której w niej mowa. Wciąga tak samo mocno, jak wielka, frapująca pasja do gór. Tych najwyższych - osmiotysięcznikow.

 

Zaczęło się zupełnie zwyczajnie. Jerzy Kukuczka był skromnym, niepozornym chłopakiem, który poczuł niesamowita wolność na najwyższych wierzchołkach gór. Dopiero na najwyższych szczytach był wolnym i przeszczęśliwym człowiekiem.

Góry są bajecznie piękne, ale również piekielnie niebezpiecznie, co wielu śmiałków za ta miłość płaci najwyższa z możliwych cen - własne życie. Góry to przeogromne cmentarzysko dla tych wszystkich, którzy nigdy z nich nie wrócili.

Tam rozgrywały się rozliczne ludzkie tragedie. Ciała Jerzego Kukuczki nigdy nie odnaleziono, co jeszcze bardziej potęguje ów sytuacyjny tragizm.

Książka jest zwieńczeniem pracy jej autorów, by ułożyć ją w fascynującą mozaikę pełną wspomnień, rozmów z ludźmi z bliskiego otoczenia samego Kukuczki. Bo jak do tej pory jest to najbardziej utytułowany polski himalaista wśród tych wszystkich. Co do wypadkowości w górach jest to jedna z najbardziej przerażających zdarzeń wypadkowych.

Jest to najbardziej wstrząsająca i porażająca tragedia, gdy człowiek gór odpada od ściany wymarzonego szczytu albo kona w niewyobrażalnych męczarniach z powodu obrzęku płuc czy mózgu. Straszna śmierć w fantastycznych okolicznościach zwodniczej często przyrody.

Podobne emocje wzbudzają u mnie tajemnicze katastrofy samolotowe. Oby jednych i drugich było jak najmniej.