Ku przestrodze nabywcom bytu hipotecznego

Książka Salmana Rushdiego “Szatańskie wersety” w 1989 roku roku ściągnęła na autora klątwę Ajatollaha Chomeiniego połączoną z wyrokiem śmierci.

 

 

 

 

fot. Der Spiegel

fot. Der Spiegel

 

"Głupota jest też darem od boga, tylko nie należy jej nadużywać" - Karol Wojtył

Jak myślący człowiek w 21 wieku możne tracić czas (niekiedy i całe życie) “studiując” bezpodmiotową, kompletnie oderwaną od rzeczywistości pseudo-naukę pretensjonalnie nazwana “teologią”, która wyrosła z religijnego folkloru o duchach, ciężarnych dziewicach, zmartwychwstańcach, wodo-chodziarzach, rogatych i skrzydlatych facetach(?), piekle, gadających wężach i (mojej jedynej ulubionej przypowieści biblijnej) o zamianie wody w wino.
“Teologia” jest eufemizmem, który wydaje się brzmieć wzniośle, prawie szacownie ale dla każdej nawet średnio wykształconej osoby termin ten zawiera w sobie tyle “naukowości” ile można jej znaleźć w astrologii, alchemii, numerologii czy scjentologii. Nie jest to dziedzina, od której - tak jak w medycynie, naukach ścisłych czy nawet humanistycznych - można się spodziewać wielu istotnych dla rozwoju naszej cywilizacji rozwiązań i odkryć. Czyżby teolodzy liczyli na to, że Komitet Noblowski wyróżni ich za komparatywne badania biomechaniki skrzydeł anioła i np. motyla albo teorii poczęcia Jezusa z zastosowaniem technologii in vitro?

"Bóg juz zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca" – słowa piosenki

Panowie w sutannach (i w turbanach/jarmułkach) nie ujawniajcie waszego “zawodu” zwłaszcza w kręgu ludzi światłych, korzystających z dobrodziejstw współczesnej rewolucji naukowo-technicznej i informacyjnej. Oszczędzicie sobie wiele wstydu i niepotrzebnych pytań, na które nie będziecie w stanie odpowiedzieć.
Nawet przeciętny pięcioklasista z dostępem do internetu z łatwością możne obnażyć wasz obskurantyzm i dyletantyzm (o ile wy nie obnażycie go wcześniej). "Wyjaśnianie" wszystkich niezrozumiałych zjawisk "tajemnica" albo "niezbadaną wolą" antropomorficznego boga (czy bogów) rezydującego “na wysokości” jest przejawem kompromitującego was infantylizmu.
Przywołuję pamięcią nieformalną rozmowę z księdzem (“po cywilu”) sprzed paru lat, który przyznał mi się, że akceptuje teorię ewolucji kwestionującą sześciodniową “teorię” stworzenia świata i wiele innych aspektów biblijnej narracji. Bronił on utylitaryzmu religii. Każde wyznanie ze swoimi obrządkami i uproszczonym językiem i kodem moralnym - w jego pojęciu - utrzymuje spójność społeczną i narodową tożsamość. Religia godzi ich z rzeczywistością bez względu na to jaka ona jest sprzyjając tym samym utrzymaniu porządku publicznego. Dla niego Biblia to nie pozbawiona uroków metafora literacka, która towarzyszyła mu od urodzenia, do której jest przywiązany raczej na poziomie emocjonalnym niż intelektualnym. Oczywiście - podobnie jak słynna pani Agnes Gonxha Bojaxhiu - i on czasami ma wątpliwości w istnienie jakiegokolwiek boga ale wyświęconemu księdzu trudno jest się do tego przyznać przed samym sobą i zwłaszcza przed innymi. Ujęła mnie odwaga i szczerość tego człowieka.


“Kto ma księdza w rodzie tego bieda nie ubodzie”– ludowe przysłowie.


Skoro o pragmatyzmie mowa. Czy należy się dziwić, ze ci mężczyźni zainwestowali cały swój potencjał intelektualny w religijny przemysł usługowy? Bądź co bądź jest to "kariera zawodowa", która oferuje bezpłatny dach nad głowa, opierunek, samochód, pomoc domowa całodobowo zaspakajającą ich wszelkie potrzeby, nieograniczony dostęp do dzieci no i najważniejsze stosunkowo monotonne ale nieskomplikowane i nie wymagające szczególnych, konkretnych kwalifikacji zawodowych zajęcie.

“Jeżeli chcesz szybko zostać milionerem - załóż nową religię” - Ron Hubbard założyciel scjentologii.

atheism-about.com.jpg
fot.atheist_about.com

Przyjrzyjmy się bliżej na jakich zasadach komercyjnych operuje przemysł religijny.

Tajemnica jego sukcesu jest idealny, wymarzony przez każdego produkt: NIEŚMIERTELNOŚĆ.

Nie wiadomo kto pierwszy wpadł na ten genialny pomysł. Oprócz łatwego dochodu daje on nieograniczoną władzę i kontrolę każdego aspektu ludzkiej egzystencji od kołyski do grobowej deski. Ta przysłowiowa "złotodajna żyła", którą religijni “dilerzy” sprzedają na słowo nie dając nam ani pokwitowania ani gwarancji, ta JEDNORAZOWA oferta "handlowa" oparta na sprzedaży biletów do nieba (oczywiście w JEDNA STRONĘ) cieszy się niesłabnącą popularnością mimo niemożności zweryfikowania jej ze szczęśliwymi klientami. (Innym towarem jest tzw. “rozgrzeszenie” również cieszące się dużym wzięciem ale KK musi konkurować w tej dziedzinie z ziemskimi organami ścigania i sądownictwem.) Na próżno możemy szukać listów dziękczynnych od “szczęśliwych klientów” na witrynach i forach internetowych reklamujących rożne korporacje religijne. A szkoda bowiem ta powszechnie stosowana w świecie biznesu praktyka podniosłoby ich reputację nie mówiąc już o potwierdzeniu jakości i wiarygodności udzielanych usług. System taki upraszcza relacje miedzy petentem i usługodawcą na korzyść tego ostatniego gdyż z zasady wyklucza możliwość składania reklamacji, zażaleń I PRAWA DO REFUNDACJI. Po prostu genialne!

“Wódz jest najważniejszy ale o wszystkim decyduję ja” – wyznanie plemiennego szamana”

Praca przeciętnego przedsiębiorcy religijnego sprowadza się do nudnego i rutynowego klepania, nie zmienionych od prawie 2000 lat (1500 lat w przypadku Islamu) tekstów będących w istocie plagiatem innych przedchrześcijańskich mitologii. Jedyna trudność polega na dobraniu mniej lub bardziej pasujących fragmentów z tzw. świętego pisma w zależności od wymagań klienta a dokładniej tego co klient (a właściwie jego najbliżsi) chciałby usłyszeć. Zazwyczaj doświadczony przedsiębiorca religijny znajdzie cytat uzasadniający każdą okoliczność: od modłów do “wszechwiedzącego i wszechmocnego boga” o sprzyjające warunki meteorologiczne do modłów w intencji ofiar katastrofy lotniczej spowodowanej przez te same warunki pogodowe, o które się poprzednio modlił. Nasz klient-nasz pan.

 

"Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, niech najpierw pokażą listy uwierzytelniające.." - Julian Tuwim

d74d5390cb5beee7e99b317dc8b4e5eb.jpg
Najważniejsi potentaci tego biznesu podzielili świat na sfery komercjalnych wpływów. Ich główne “biura podroży” (w JEDNA STRONĘ) znajdują się w Teharanie/Mecce, Watykanie i Jerozolimie. Do dziś jesteśmy świadkami walki o zmonopolizowanie światowego rynku religijnego: W Irlandii Pln., na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie, Afganistanie , Kaszmirze...gdzie zainteresowane strony w jednym reku trzymają swoje jedynie słuszne i podyktowane przez (oczywiście) tego prawdziwego boga “święta księgę” a w drugiej kałasznikowa lub bombę (czasami jądrową).


Kurt Westergaard ( fot.Der Spiegel)

"Islamiści mogą mnie zabić ale nie zabiją rysunków" - Kurt Westergaard  (fot. Der Spiegel)

No cóż my, którzy nie doznaliśmy błogosławieństwa religijnej schizofrenii - w imię tzw. politycznej poprawności - musimy się temu przyglądać z powaga i szacunkiem aby broń boże nie zostać oskarżonym o “wojujący ateizm”. A już ci, którzy nie potrafią powstrzymać się od śmiechu muszą być przygotowani na podzielenie losu Kurta Westergaarda autora słynnych duńskich karykatur, który do dzisiaj korzysta z 24-godzinnej ochrony policyjnej.

A teraz pytanie retoryczne. Jak sądzicie, drodzy czytelnicy, po czyjej stronie konfliktu między islamistami a mediami małego demokratycznego kraju, który słynie z gościnności dla imigrantów i... uchodźców przed prześladowaniami m.in. religijnymi stanął Watykan i  Kościół anglikański?    

"Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej." - Józef Piłsudski

"Racjonalista"7dc1f99cee8dd1e7995b6def6087cba2.jpg

Nikomu niczego nie narzucam. Będę bronił do upadłego prawa religijnych entuzjastów do swobodnego zrzeszania się w kółkach zainteresowań, w których w swoim gronie, bez ograniczeń będę oni mogli uprawiać swoje zgodne z prawem rytuały łącznie z egzorcyzmami, wzajemnym obrzucaniem się klątwami a nawet nekrofetyszyzmem.
W państwie demokratycznym zasługują oni na te same prawa i obowiązki jak pozostałe apolityczne, samofinansujące się organizacje bezdochodowe jak np.: kluby tropicieli UFO, hodowcy królików ozdobnych, towarzystwo miłośników gry w warcaby stupolowe.

“ Dajcie mi dziecko przed ukończeniem 7-go roku życia a ja uczynię zeń człowieka" - Francis Xavier, uczeń Loyoli, współzałożyciel Zakonu Jezuitow, inkwizytor ogłoszony świętym (sic!) w 1622 roku.

Przewaga i sukces każdej ideologii/demagogii religijnej polega na tym, że jest ona przekazywana w formie między-pokoleniowej indoktrynacji pod płaszczykiem tzw. tradycji i na dodatek ciesząc się społeczną AKCEPTACJA i konstytucyjnym immunitetem od jakiejkolwiek racjonalnej/naukowej weryfikacji.
Najwiekszą trudnością, przed jaką stoja świeccy humaniści jest fakt, że w momencie kiedy piszę te słowa na całym globie ziemskim narodziły się miliony istnień ludzkich, które nie mając szans na świadome określenie swojego światopogladu pompują statystyki korporacjom religijnym.

Audyt ośrodków handlu “bytem hipotecznym”

Nadszedł czas i potrzeba podniesienia świadomości społecznej o wadze i roli nauki i oświaty we współczesnym świecie. Mówmy o tym odważnie, bez ogródek jak ma to miejsce na Zachodzie w celu CAŁKOWITEJ sekularyzacji życia politycznego w Polsce. Budujmy Polskę w imię humanizmu i ogólnoludzkich zasad moralnych bez żadnych przymiotników (socjalistycznych, katolickich).

Pragnę, aby zwłaszcza młodzi Polacy żyli w poczuciu wiary we własne siły, bez poczucia winy, strachu, kompleksów czy wstydu. Ważne jest aby byli oni zdolni do samodzielnego myślenia i podejmowania odważnych, racjonalnych, prawych decyzji godnych wyzwań XXI w.

Cywilizacyjna izolacja PRL-u doskonale przysłużyła się kościelnej indoktrynacji...ale te  "złote czasy" katolicyzmu w Polsce już nie wrócą...

rys. Damian Chodorek

rys.Damian Chodorek