Kto chce wojny?

...

Światowa sytuacja polityczna.

Wojny trwają głównie na Bliskim Wschodzie. W Afganistanie. W Iraku. W Syrii. W Libii. Strony zmotywowane są religijnie. Także religijny charakter ma wojna w Mali i endemiczna wojna domowa chrześcijan z muzułmanami, tocząca się w Nigerii.

Afgańczycy odpierają najazd krzyżowców niosących  na swoich sztandarach demokrację amerykańską. W Iraku, demokracja amerykańska już zaprowadzona..

Ciekawostką jest, że europejscy przywódcy z Cameronem na czele intensywnie popierają fanatyków islamskich, walczących w Syrii z chrześcijaństwem i legalnym, wybranym w demokratycznych wyborach, rządem prezydenta Assada.

Kraje, nie biorące udziału w żadnej wojnie, możemy podzielić na nastawione pokojowo i dążące do wojny. Podobnie możemy podzielić społeczeństwa i znaczące grupy społeczne. Najwięcej ludzi zainteresowanych wywoływaniem i prowadzeniem następnych wojen mieszka w USA.

Obecna administracja amerykańska jest raczej pokojowo nastawiona. Jak na USA. Mimo to, program narzucania demokracji amerykańskiej jest najniebezpieczniejszy i może doprowadzić do III Wojny Światowej. Nienawiść do demokracji amerykańskiej występuje prawie wszędzie. Gwałtownie narasta i pojawia się tam, gdzie dotąd jej nie było.

Wywoływaniem wojen na Bliskim Wschodzie zainteresowany jest rząd Izraela.

Izrael, pod rządami Netanjahu, przekształca się obóz wojskowy usytuowany na wrogim terenie. Izraelczycy budują mury oddzielające ich od świata. Mury zarówno fizycznie widoczne w terenie, jak i mury obcości i niezrozumienia. Idea Netanjahu jest taka, że odgrodzony od świata obóz, w którym każdy jest żołnierzem, nie zostanie zaatakowany, dopóki skłóceni wrogowie walczą między sobą.

Wojną na Bliskim Wschodzie zainteresowani są Kurdowie.

Przynajmniej wielu z nich i ich przywódcy. Napad Amerykanów na Irak spowodował wyzwolenie części Kurdystanu. Kurdowie są w sytuacji podobnej do sytuacji Polaków w XIX wieku. Modlą się o wielką wojnę, która przyniesie im wyzwolenie. Jak polscy wieszczowie.

Obecna sytuacja jest taka, jakby jeden z zaborów odzyskał niepodległość. Zresztą. W Polsce było dość podobnie. Pod rządami Franciszka Józefa, Galicja miała wielką autonomię. Słowa z „Wesela” Wyspiańskiego – „Miałeś chamie złoty róg. Ostał ci się jeno sznur” – dotyczą Polaka, hr. Badeniego, który będąc premierem rządu w Wiedniu, nie doprowadził do wojny z Rosją, która dałaby Polsce wolność. Dziś tchórzliwi historycy literatury o tym „zapomnieli”.

Wywołaniem wojny zainteresowani są przywódcy czeczeńscy.

Z tych samych powodów, co przywódcy Kurdów. Klęska Rosji w wojnie światowej otworzyłaby drogę do niepodległości Czeczenów.

Amerykańskie zainteresowanie rozpętywaniem wojen, współgra z zainteresowaniem izraelskim, ale już nie kurdyjskim. Amerykanie zainteresowani są wywoływaniem wojen lokalnych. W bezpiecznej odległości od swoich granic. Na takich wojnach można bardzo dużo zarobić, sprzedając przestarzałą broń stronom walczącym i innym przestraszonym. Bliższym i dalszym sąsiadom walczących stron.

Kraje żyjące z eksportu surowców energetycznych np. Rosja, Norwegia, GB, zainteresowane są nie tyle wojną, co napięciami politycznymi gwarantującymi wysokie ceny ropy i gazu.

Jednak Arabia Saudyjska i niektóre Emiraty finansując najemników walczących z chrześcijanami w Syrii, inwestują licząc na wzrost cen surowców. Inwestycje w snajperów zabijających dzieci syryjskie zwracają im się wielokrotnie. Ceny ropy utrzymują się na bardzo wysokim poziomie.

My Polacy za to wszystko płacimy. Głównie Rosji. Przyczyniając się do wzrostu jej potęgi i zwiększenia poparcia dla Putina uważanego przez większość Rosjan za ojca obecnego sukcesu ekonomicznego Rosji opartego na wysokich cenach ropy.

 

My za to płacimy. W polskim interesie jest pokój i niskie ceny surowców.

Dlatego Radosława Sikorskiego popierającego amerykańskie wojny nazywam zdrajcą.

 Przeczytaj: >>>  Czy pokój na Bliskim Wschodzie jest możliwy?

 

Adam Jezierski

...

.

 

...