Kryminał – rozrywka czy misja

Niezmienna od tysięcy lat ludzka natura jest przyczyną swoistego uniwersalizmu literatury kryminalnej.

 

Na Facebooku ktoś z grupy „Tfórca”, skupiającej ponad stu autorów, podał link do artykułu „Od czego ucieka polski kryminał” autorstwa Piotra Gocieka. 

We wstępnym akapicie autor napisał:

„Polski kryminał jest literaturą eskapistyczną. Zamiast rozmawiać z czytelnikiem na ważne współcześnie tematy, autorzy uciekają do egzotycznych krajów lub w przeszłość.”

Uważam, że Pan Piotr powinien jednak każdemu z licznej rzeszy miłośników tego gatunku pozwolić na samodzielne podejście do tematu. Każdy ma swoje, indywidualne oczekiwania wobec książek, po które sięga.

Autor artykułu nie sprecyzował, co oznacza dla niego termin „ważne współczesne tematy”. Myślę, że nie jest on wcale taki jednoznaczny. To po pierwsze. Po drugie, nie każdy szuka tych współczesnych tematów w czytanych przez siebie książkach, bez względu na gatunek.

Zauważyłam pewną charakterystyczną manierę u tych, którzy parają się opiniowaniem literatury (nie tylko, dotyczy to też, na przykład, filmów). Siląc się na swoisty pseudointelektualizm, narzucają twórcom obowiązek pełnienia jakiejś misji, jak chociażby zajęcia się wspomnianymi „ważnymi współczesnymi tematami”. Z pewnością są czytelnicy, którzy właśnie tego w literaturze poszukują. Są też autorzy, którzy tym zagadnieniom poświęcają uwagę.

Tylko, czy każda książka musi być „misyjna”? Ambitny (w swoim mniemaniu) krytyk nie zniży się do pochwalenia książki za to, że stanowi po prostu świetną rozrywkę.  A przecież czytelnik może mieć dosyć na co dzień „ ważnych współczesnych tematów” i szuka w książce chwili wytchnienia i oderwania się od rzeczywistości, nie zawsze dla niego radosnej.

Autor poczynił też, skądinąd słuszne, spostrzeżenie:

„jednocześnie rekordy popularności bije skandynawska literatura kryminalna, ceniona za... realizm, krytykę społeczną, obserwacje obyczajowe, wymiar polityczny i twarde trzymanie się ziemi.”

Bo polskiemu czytelnikowi też się od Pana Gocieka oberwało za to, że jest tak mało wymagający. Osobiście popularności literatury skandynawskiej upatruję w tym, że opisuje inną rzeczywistość niż ta, którą znamy. Inne warunki, mentalność, inne problemy. Czyli, też daje możliwość ucieczki od „naszego” świata.

Czytałam kiedyś kryminał, którego akcję autor ulokował w starożytnym Egipcie. Detektywem był młody kapłan.

Dla mnie, jako niepoprawnej „kryminalistki”, najważniejszy jest pomysł na przestępstwo, to zawsze danie główne. Czy intryga jest osadzona w polskich realiach, czy w przeszłości, czy jest to SF, czy akcja dzieje się na Hawajach czy na Marsie, jest już sprawą drugorzędną.

Kain zabił Abla z pobudek, które nieobce są niejednemu współczesnemu bratobójcy.

Chciwość, zazdrość, nienawiść czy miłość bywały i bywają zarzewiem zbrodni.

Sądzę, że właśnie ta, niezmienna od tysięcy lat, ludzka natura jest przyczyną swoistego uniwersalizmu literatury kryminalnej.

Temat ten wiąże się także z, poruszaną już przeze mnie, kwestią poszanowania własnych upodobań. Nie kierujmy się cudzymi opiniami, nasze są równie dobre. Mamy prawo sami decydować, czego szukamy w czytanych książkach czy oglądanych filmach.

A co z wszystkowiedzącymi „guru”, którzy lepiej niż my określą, co powinno nam się podobać? Jeżeli ktoś ich potrzebuje, to jego wybór. Jak dla mnie, mogą iść na drzewo.

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl