Krótka historia ślubu…

Ludzie biorą śluby już od najdawniejszych czasów. Jednak tylko nieliczni zastanawiają się nad tym, skąd się wzięła ta tradycja? Kto i kiedy ją zapoczątkował?

 

Sakrament.  Słowo sakrament, z łac. sacramentum- przysięga, objawienie wywodzi się z rzymskiego terminu prawnego. Oznaczał on sumę pieniędzy składaną w świątyni przez procesujące się strony. Czyli sakrament był takim małym zabezpieczeniem procesowym. Pieniądze strony przegranej zostały przekazywane na cele religijne danej świątyni.

Z czasem określenie „sakrament” zaczęło nabierać znacznie głębszy sens, jako widzialny znak wskazujący na udzielenie szczególnych łask.

Obrzęd zaślubin zaczynał się w starożytnym Rzymie od połączenia rąk, z czym spotykamy się po dziś dzień w nieco zmienionej formie liturgii katolickiej.

Panna Młoda była wprowadzana do domu młodego, gdzie otrzymywała wodę i ogień i ślubowała mężczyźnie słowami: Ubi tu Gaius, ibi ego Gaia”- gdzie ty Gajuszu, tam ja Gaja.

Niestety starożytny Rzym to czasy, kiedy męża dla córki wybierał ojciec. Nie można było, jak w dzisiejszych czasach, chodzić z kilkoma chłopakami i ‘wybrać’ sobie tego jedynego, który ma zostać mężem. Wybór ojca był nieodwracalny i nie można było się sprzeciwiać.

Dwie formy zawierania ślubu w Rzymie to była codzienność. W pierwszej wersji panna młoda od razu wychodziła spod władzy ojca i przechodziła pod władzę męża, zostawała przyjęta przez jego rodzinę. Według drugiej kobieta pozostawała pod władzą ojca pomimo zawarcia związku małżeńskiego. Panna Młoda dzięki temu nie traciła związku ze swoją rodzina, ale podstawa do zawarcia takiej umowy było porozumienie obu stron.

Coempatio, usus czy confarreatio?

Starożytny Rzym charakteryzował się również tym, że wejście kobiety pod władzę męża następowało na trzy różne sposoby:

- coempatio, czyli kupno: pozorna sprzedaż córki w obecności 5 świadków i urzędnika

- usus, czyli korzystanie: kobieta i mężczyzna współżyli ze sobą cały rok w jego domu i kobieta automatycznie przechodziła pod władzę męża, chyba że opuściła jego dom na kolejne trzy dni i noce

- confarreatio, czyli dopełnienie aktu małżeństwa, inaczej mówiąc obrzęd polegający na zjedzeniu przez młodych placka z mąki, śruty ofiarnej i wody w obecności kapłanów i 10 świadków.

 

Zaślubiny łączyły się z wieloma obrzędami i wygłaszaniem najróżniejszych regułek. Były to zwyczaje na pewno piękne i tak samo szanowane, jak niektóre tradycje pielęgnowane w dzisiejszych czasów. Tak jak w starożytnym Rzymie, tak i po dziś dzień forma uroczystego zawierania związków małżeńskich , o charakterze prawnym i sakramentalnym jest podstawą prawie wszystkich współczesnych uroczystości ślubnych.