Krakowska awaria tramwajowa

28 lutego około godziny 14.00 nastąpiła awaria elektryczna zasilająca przewody doprowadzające prąd do silników tramwajowych.

 

a6cbd2dffb068c7b0a879854454eea24.jpgZ otrzymanych informacji MPK trwała do około godz. 17.15 .

 W tym czasie próbowałem dojechać z krakowskiego ronda Czyżyńskiego do Centrum Krakowa. Przez prawie 45 minut ludzie na przystankach stali, byli ochlapywani błotem pośniegowym przez samochody i cisza.

 Po około 45 minutach pokazała się nareszcie przegubowiec autobus MPK. Na pierwszym przystanku już nikt nie miał możliwości wsiąść. Kolejny nadjechał po około 20 minutach.

 Międzyczasie nadjechała ”szczekaczka” MPK informująca, że jest awaria i tramwaje nie pojadą. Informowała, że jest autobusowa komunikacja zastępcza do Ronda Mogilskiego i Ronda Czyżyńskiego.

 Kiedy nareszcie dojechałem do Ronda Mogilskiego to okazało się, że zerwana jest nie tylko sieć w tzw. systemie gwiazdowym na ok. 50 m w kierunku ul. Powstania Warszawskiego, Lubicz, Nowej Huty i do para metra krakowskiego.

Jak wyjaśnili mi, naprawiający robotnicy  Zakładu Usług Elektrycznych ZUE z powodu zmiany temperatur powietrza ( o tym się już uczą dzieci w szkole podstawowej z fizyki ) pantograf jednego z tramwajów zerwał wiszący tzw. rozdzielacz energii elektrycznej dostarczający do poszczególnych przewodów wysokiego napięcia, które doprowadzają prąd do silników w wozach tramwajowych.

 Refleksja jest taka, że władze Krakowa zamiast zajmować się mało ważnymi sprawami, a zajęli się niegospodarnością jak też zwiększenie nakładów na konserwacje urządzeń miejskiej sieci trakcyjnej bez której prąd elektryczny nie popłynie do elektrycznych silników tramwajowych i komunikacja tramwajowa stanie.