Koźle - pusty port

Największy port rzeczny na Odrze i pewnie w całej Polsce. Oczywiście, że nie można jego wielkości porównywać z portem w Duisburgu nad Renem ani nawet z portem w Magdeburgu nad Łabą ale jeszcze w latach 80-siątych XX wieku pełen był życia, zgiełku i ruchu. Wznosiły się nad nim dźwigi i przewijały się przez niego setki barek motorowych i pchanych. Po Odrze pływało wtedy około dwustu barek motorowych i co najmniej sto pięćdziesiąt potężnych, nowoczesnych pchaczy „BIZON” z zestawami barek pchanych. Ruch na rzece jednak zamarł i teraz port pozostaje cichy spokojny i pusty, robi przygnębiające wrażenie

 

ec8dd7ddda967e0fe5050313ca5f5ac7.jpg

39a21070d7f2f5b6cbcfc72653154410.jpg

77e2debc55a9a234f70d3b074cb3ebb4.jpg

55d4848776454107c6078927fff7e417.jpg

4342769fe4f996dc349a5069f6e42697.jpg

cf62d3a661a911e15888da25b0d2fee5.jpg

180b7551540053313641e30f041557b7.jpg

72bfaae22e2ab37dbb7a215a0ddcb0da.jpg

24cc4b053ccf8e97ec9d4ee82a57af6f.jpg

Dzisiaj ogromna większość  jednostek pływających kiedyś po Odrze, można nawet powiedzieć, że prawie wszystkie są już pocięte na złom lub zostały sprzedane po cenie złomu. Stało się tak w dużym stopniu w wyniku przekształceń własnościowych, które nastąpiły po 1989 roku. Przedsiębiorstwa żeglugowe, które powstawały i rozwijały się jako państwowe molochy w warunkach nierynkowych zostały nagle przekształcone w spółki handlowe i zmuszone do samodzielnego funkcjonowania w gospodarce rynkowej – masakra. Bardzo szybko okazało się, że nie jest to możliwe i te wielkie, rozbudowane przedsiębiorstwa zaczęły się sypać jak domki z kart.

 

Koszty zatrudnienia, utrzymania infrastruktury i taboru pływającego zmusiły je do zwalniania ludzi i sprzedawania w trybie pilnym tego co się tylko sprzedać dało. Rozdrabniały się też na mniejsze spółki podobnie jak wszystkie przedsiębiorstwa w Polsce w tamtym czasie i tak samo jak wszędzie dochodziło do nadużyć. Prywatyzacja była w naszym kraju dzikim eksperymentem i chociaż udoskonalano prawo w trakcie jej trwania różni kombinatorzy zdołali powyrywać sobie z przedsiębiorstw państwowych najwartościowsze kawałki.

Przedsiębiorstwa żeglugowe część jednostek pływających wydzierżawiły swoim byłym pracownikom, jednak utrzymujący się spadek koniunktury na transport śródlądowy sprawił, że niewielu z tych dzierżawców zdołało w Polsce przetrwać. Dodatkowo pogorszyła sprawę przewlekająca się budowa stopnia wodnego w Malczycach. W 1957 roku został oddany do użytku stopień wodny w Brzegu Dolnym na Odrze. Jest to dwudziesty drugi stopień wodny wchodzący w skład kaskady górnej Odry. Otóż poniżej każdego stopnia wodnego na rzece następuje z czasem erozja, dno rzeki i poziom wody obniża się uniemożliwiając praktycznie żeglugę Zachodzi konieczność budowy kolejnego stopnia wodnego w dole rzeki, poniżej stopnia istniejącego.

Nowy stopień wodny musi być jednak zbudowany w odpowiednim czasie po zbudowaniu stopnia powyżej. W Malczycach budowa trwała za długo i nieprzejezdny dla barek z ładunkiem, a więc głęboko zanurzonych odcinek przeciął Odrę na pół, więc nawet jeżeli były takie okresy, gdy była szansa przejęcia ładunku, żadne baki nie mogły jej wykorzystać, bo rzeka była nieprzejezdna. Teraz stopień w Malczycach już jest ale nie ma już barek.

Tak samochód musi mieć raz w roku przegląd techniczny tak każda jednostka pływająca, żeby zostać dopuszczona do wożenia towarów musi posiadać świadectwo pływalności – klasę – nadawane przez Polski Rejestr Statków (PRS). Odnawiane jest ono  okresowo co 5 lat. W celu uzyskania takiego świadectwa trzeba przeprowadzić szereg remontów, których koszt wynosi często kilkaset tysięcy złotych. Nie jest to jakimś wielkim problemem jeżeli barka pływa i zarabia, ale ..., nikt nie robi kosztownego remontu jeżeli jednostka ma stać i rdzewieć. Zezłomowano więc nawet stosunkowo całkiem nowe jednostki, żeby nie przynosiły strat.

 

Nowoczesne pchacz polskiej produkcji można jeszcze spotkać na drogach wodnych na zachodzie Europy, są tam doceniane. Polskich dróg śródlądowych jeszcze dłuuuugo nie będzie. Z tego co wiem to

jeszcze nawet nie powstały szkoły, w których uczyliby jak je budować. Niemcy, którzy zresztą zbudowali port w Koźlu budując stopień wodny na rzece potrafią obliczyć, w którym miejscu i po ilu latach musi powstać kolejny, żeby droga wodna zachowała parametry żeglugowe. Wiedzą, że trzeba zaczynać ich budowę w górze rzeki, a nie w jej środkowym biegu, wiedzą też że rozmieszczenie stopni wodnych uzależnione jest od wielkości spadku rzeki. W górnym biegu, gdzie spadek jest duży muszą one być rozmieszczone gęsto, a w jej nizinnym biegu mogą być rzadziej rozmieszczone i niższe.