Konrad Wallenrod - apoteoza zdrady czy apologia czynu?

KONRAD WALLENROD – APOTEOZA ZDRADY CZY APOLOGIA CZYNU

 

 

 

Konrad Wallenrod powstał w Rosji w czasie przymusowego pobytu Adama Mickiewicza w tym kraju. Powodem zesłania był prawdziwy lub domniemany udział poety w spisku filomatów. Domniemany, bowiem działalność tej akurat organizacji studenckiej nie stanowiła dla władz zaborczych żadnego zagrożenia. Szczeniacki wygłup stał się pretekstem dla Nowosilcowa. Postanowił przeprowadzić pokazowy proces i udowodnić carowi, że może mu być jeszcze przydatny. Należy pamiętać, że senator został odwołany z Warszawy ze względu na brak wyników. Filomaci spadli mu więc jak z nieba. Mógł wreszcie zacząć robić to, co umiał najlepiej i co sprawiało mu największą przyjemność.

Na Litwie zaczął się sądny dzień – w znaczeniu przenośnym i dosłownym. Studenci brali udział w godzinami ciągnących się przesłuchaniach, lądowali w więzieniach, a ci, którym udowodniono winę wywożeni kibitkami na Syberię. Nowosilcow szalał. Rekompensował sobie wszystkie upokorzenia, jakich doznał wcześniej. Zemsta jest słodka, i tę słodycz spijał senator powoli, rozkoszując się każdą kroplą. Ruch filomacki i filarecki już nie istniał, ale śledczemu to, jak widać, nie przeszkadzało. Widok prześladowanych studentów, a nawet dzieci był pokarmem, którym żywiły się jego złe emocje. Posiadał on typowe cechy każdego sadysty. Dla słabszych był bezwzględny, natomiast płaszczył się wobec przełożonych. W związku z tym słabsi go nienawidzili, a mocniejsi nim gardzili. Nowosilcow jednak nie dokonuje analizy psychologicznej, lecz działa. Znajduje się w żywiole własnego czynu. I uważnie nasłuchuje wieści ze stolicy – cóż tam o mnie mówią? Czy wiedzą już, jakich ja tutaj dokonuję porządków? Czy docenią? Czy przypną order?

Senator należał do tego typu ludzi, którzy robią coś po to, by przypodobać się innym. Rezultaty ich pracy nie są efektywne, ale efektowne, przynajmniej takie mają być. Dlatego postępuje on w myśl zasady – ma huczeć. Ta miernota o patologicznej osobowości, zyskawszy pełną władzę nad poddanymi, zaczyna realizować własny plan.

Dla imperatora każdy urzędnik w typie Nowosilcowa jest poważnym zagrożeniem. Wzbudza nienawiść do władzy, a nienawiść ta rośnie z dnia na dzień. Poddani uczą się, patrząc na działanie władzy, że cnota i zasady moralności nie stanowią podstawy rządzenia. Wręcz przeciwnie! W związku z tym sami mogą poczuć się zwolnieni ze zobowiązań etycznych. Ma to jednak jeszcze dalej idące, tragiczne konsekwencje, mianowicie uświadomienie sobie, że postępowanie zgodne z etyką będzie wobec zaborcy przeciwskuteczne. Można nadstawić drugi policzek, ale w polityce takie postępowanie prowadzi do nieuchronnej klęski. Przegrywa ten, który ma skrupuły. Nie tylko zresztą. Staje się dodatkowo pośmiewiskiem dla tego, kto takich skrupułów nie ma. Takie myśli mogły towarzyszyć Mickiewiczowi, kiedy przebywał w Rosji. Pomimo faktu, że poznał tam wielu ciekawych ludzi, że był hołubiony na salonach, że był doceniany jako poeta, że zdobył sobie sławę swoimi poetyckimi improwizacjami, pamiętał, iż przebywa w kraju wroga, iż jest tam nie z własnej woli. Zastanawiał się, w jaki sposób Polacy mogliby się mierzyć z tak potężnym przeciwnikiem. Efektem tych przemyśleń jest właśnie Konrad Wallenrod.

Treść powieści poetyckiej poprzedza motto z Macchiavellego o tym, że należy być lwem i lisem. To są dwie metody walki. Metoda spisku, zdrady, podstępu to metoda słabych. I kiedy inne sposoby jej prowadzenia zawodzą, te muszą wystarczyć i być akceptowane, pomimo oporów moralnych, jakie budzą. Niewolnicy nie wybierają metod boju, oni na takie a nie inne metody są skazani. Reguły gry ustalają silni! Jeżeli oni odrzucają reguły moralności, nie mogą się oburzać na fakt niestosowania się do nich słabych. Nieetyczne zachowanie wroga niejako usprawiedliwia wybór!

Walter Alf – bo takie miano nadali mu Krzyżacy – urodził się na Litwie. Jako małe dziecko został uprowadzony przez rycerzy-zakonników i wychowany na ich dworze. Jego rodzice – o czym dziecko nie wiedziało – zostali przez wroga zamordowani. Walter dowiedział się o tym fakcie dopiero od Wajdeloty – nadwornego śpiewaka, Litwina i niewolnika.

Od tego momentu bohater nie ma ani chwili spokoju. Dręczą go rozterki natury moralnej. Wie, że kiedy pozwolił się wybrać na Wielkiego Mistrza, stał się odpowiedzialny za braci zakonników, którzy powierzyli mu swoje losy. Taka sytuacja wymaga od niego lojalności. Czuje jednak także nieprzezwyciężalną odrazę i nienawiść za to, co Krzyżacy uczynili jemu oraz jego ojczyźnie. Stoi zatem przed dramatycznym wyborem! Jakiegokolwiek nie dokona, będzie cierpiał i ponosił etyczne konsekwencje. Jeżeli wybierze lojalność wobec Krzyżaków, zdradzi własną ojczyznę, którą przecież poznał. Jeżeli zaś dokona wyboru odwrotnego, stanie się katem dla tych, którzy go wychowali a potem zaufali. Kogo mam zdradzić – zdaje się pytać bohater, pogłębiając tym samym rozpaczliwą sytuację, w jakiej się znalazł.

Zdrada jest radykalnym naruszeniem czyjegoś zaufania. Jest radykalnym zerwaniem więzi łączącej człowieka z drugim człowiekiem, a bez takiej więzi nie da się żyć. Ten, który zdradza lub przygotowuje zdradę, musi kłamać, musi ukrywać swoje zamiary. Już to samo sprawia, że trzeba mnożyć sekrety, nakładać wciąż różne maski, pod którymi ukrywa się własną twarz. Egzystencjalnie jest to sytuacja trudna do zniesienia.

Tragedia Konrada Wallenroda ma potrójny wymiar. Jako męża, ponieważ musi on dokonać wyboru pomiędzy osobistym szczęściem a szczęściem całej ojczyzny. Jak wiemy, wybiera to drugie (szczęścia w domu nie znalazł bo go nie było w ojczyźnie).

Wybiera jako rycerz, zdradzając tym samym rycerski etos, bowiem takie wartości jak: honor, posłuszeństwo, lojalność zamienia na antywartości – zdradę, spisek, intrygę. Tym samym nie jest już średniowiecznym rycerzem, ale dziewiętnastowiecznym spiskowcem.

Można wreszcie mówić o tragedii bohatera w aspekcie religijnym. Konrad jest chrześcijaninem. Obowiązuje go dekalog, a w tym przypadku konkretnie przykazanie piąte. Wybierając zemstę, musi je złamać.

Można zatem w tym przypadku mówić o wielu piętrach tragizmu. Mickiewicz twórczo rozwinął teorie antyczne. Jego bohater musi zmagać się z żywiołem, jakim jest historia, z jej niezrozumiałymi dla człowieka mechanizmami, z jej wewnętrzną logiką. Konrad ma, owszem, wolną wolę, może dokonywać wyborów, jednak wybory te są zdeterminowane przez wzajemne relacje Litwy i państwa krzyżackiego oraz jednostkową historię bohatera. Przy czym ważne jest to, że autor powieści poetyckiej przesuwa granice ludzkiego poświęcenia dla sprawy. Tą granicą nie jest już życie, ale zbawienie. Konrad wie, że dokonując tak straszliwego czynu, skazuje siebie ma męki piekielne, jest wszak chrześcijaninem świadomym konsekwencji podjętego wyboru:

 

Jeden sposób, Aldono, jeden pozostał Litwinom

Skruszyć potęgę zakonu; mnie ten sposób wiadomy.

Lecz nie pytaj, dla Boga! Stokroć przeklęta godzina,

W której od wrogów zmuszony chwycę się tego sposobu.

 

W mocy pozostaje pytanie, czy Konradowi wolno było tak postąpić. Istnieją dwa główne argumenty dla obrony Wallenroda. Pierwszy to ten, że został on przez Krzyżaków uprowadzony. Musiał dorastać a potem działać w środowisku wroga, do pewnego momentu nie mając tego świadomości. Drugi to dobro ojczyzny. Litwa potrzebowała Konrada. Wybronienie się przed śmiertelnym wrogiem było jednak równoznaczne ze złożeniem na ołtarzu ofiary ze swego największego syna.

Czy istnieją takie wartości, dla których można byłoby poświęcić nie tylko własne życie, ale nawet zbawienie? Takie dylematy obce były myśleniu romantycznemu, choć – jak wiemy – sam autor, już po wydaniu poematu, miał wątpliwości natury moralnej. Jednak Mickiewicz pozbawiony własnej ojczyzny, przebywający na emigracji nie z własnej woli, rozżalony, że nie dane mu jest pisać dla swoich, mógł usprawiedliwiać takie metody. I świadomy był etycznych konsekwencji, o czym świadczy Ballada Alpuhara.

autor - Jan Stasica