Komorowski mon amour

Wpadki Bronisława Komorowskiego...

 

Bronisław Komorowski swoją kampanię prowadzi nieudolnie, zaliczając co rusz jakieś wpadki. Czy przyszły prezydent musi być tak nieudolny?
Kandydat PO sprawia wrażenie odizolowanego od ludzi człowieka, zamkniętego w swoich marszałkowskich gabinetach, przy bliższym spotkaniu z ludźmi strzela gafy jakich nie powstydziłby się George Bush.

Początkowo Komorowski czuł się bardzo pewnie. Jednak z dnia na dzień czuje oddech Kaczyńskiego i nerwowość w sztabie PO staje się widoczna gołym okiem. Mało wyrazisty, z niefortunnym poczuciem humoru i wreszcie nijakim programem kandydat PO wydaje się najbardziej nieprzygotowanym na to stanowisko. Jedyną wizją jest oczywiście straszenie PiS-em, które powoli przestaje być atrakcyjne.

Ostatnia gafa Komorowskiego powinna budzić moją sympatię. Powód? Otóż Marszałek Sejmu chce, aby Polska wyszła z NATO- "Już jest przygotowywana strategia wyjścia z NATO. Jestem po rozmowie z panem premierem w tej sprawie" - powiedział Bronisław Komorowski. Chodziło mu oczywiście o wyjście naszych wojsk z Afganistanu. Tak słabego kandydata na najwyższy urząd w państwie dawno już nie było. Wcześniejsze wpadki również są smaczne. W zalanym Kaniowie koło Bielska-Białej zauważył beztrosko: „W zeszłym roku powódź, w tym roku powódź, więc pewnie ludzie są już oswojeni, obyci z żywiołem". Ta wypowiedź raczej nie śmieszy, ale już oburza. Czy pacjentowi, który stracił np. rękę i nogę a grozi mu utrata następnej części ciała można powiedzieć, że to już nie będzie bolało, skoro już przez to przechodził? Okazuje się, że można. Podczas wizytowania zalanych terenów stwierdził- " Miałem dziś przyjemność wizytowania terenów powodziowych”. Cóż, obserwowanie ludzkiej tragedii, to dla Komorowskiego przyjemność, prawdopodobnie podobna do strzelania do zwierząt wyłącznie dla przyjemności.

Powołanie Marka Belki na szefa NBP również nie mogła odbyć się bez gafy. Przedstawiając kandydaturę Belki na szefa NBP, Komorowski poinformował, że to zastępca sekretarza generalnego ONZ. Tymczasem w tej organizacji jego funkcja była niższa. Poza tym pracował już w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.

Komorowski mówił m.in. w TVN 24, że trzeba szybko powołać szefa NBP, bo ten zwołuje Radę Polityki Pieniężnej, która ustala kursy. Tymczasem Rada tylko decyduje o poziomie stóp procentowych NBP.
W polityce zagranicznej "błysnął" poczuciem humoru. Podczas rocznicy zakończenia wojny w Moskwie miał tupet mówiąc: " Zawsze mamy gdzieś w zanadrzu polską pamięć, że 400 lat temu, w trochę innym charakterze, żołnierze polscy maszerowali po placu Czerwonym". Wyobraźmy sobie, że premier Putin w Warszawie mówi jak to żołnierze Armii Czerwonej bohatersko walczyli z pańską Polską, przynosząc jej równość i wolność. Już widzę jak polska dyplomacja bije na alarm a media podjudzają atmosferę. Tymczasem ze strony Rosji nie było żadnej reakcji.

Bez echa przeszła też nominacja na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. Została nią- popierana przez PO- prof. Irena Lipowicz, znana ze swoich klerykalnych poglądów. Przykład? "Jeśli chodzi o najpilniejsze sprawy do załatwienia w polskiej polityce zagranicznej, to na pierwszym miejscu trzeba wymienić sprawę konkordatu, która powinna być jak najszybciej załatwiona przez polski parlament. Jest rzeczą kompromitującą i niewłaściwą, że konkordat nie został do tej pory uchwalony”. Mówiła pani poseł UW w 1997 roku podczas debaty o polityce zagranicznej.

Janusz Kochanowski "kochał feministki", teraz mamy podobną panią rzecznik. Konia z rzędem temu, kto pokaże, że w sprawach państwo- Kościół PiS od PO różni się diametralnie.

Miłości, której uczył nas premier Tusk nie sposób przyjąć odnoście Bronisława Komorowskiego. Być może ja po prostu nie kocham ludzi...