Kiedyś go odnajdę

Gamce i Noemi...

 

Niech pachnie malinami

i wanilią senną

goździkami pstrymi

i rosą wiosenną

jasny gdy dzień wstaje

ciepły w wieczór słotny

niech będzie schronieniem

od spraw zbyt istotnych

na skale w dolinie

przy rzece lub lesie

nie ważne gdzie będzie

niech spokój przyniesie

gotowy by przyjąć

strugi niepowodzeń

ukoić przy każdym 

potknięciu po drodze

otulić ciepłym kocem

do snu ukołysać

gotowy służyć stołem

by powieść napisać

niech nuci piosenki

stare książki czyta

niech czułym milczeniem

po pracy powita

niech będzie samotnią

pałacem jarmarkiem 

uśmiechem od losu

cudownym podarkiem

kiedyś go odnajdę

tak bardzo w to wierzę

lecz teraz jest tylko

kreską na papierze

dec580b17b5d784a285cb147faae2698.jpg