Każda myśl jak cierń

Z biegiem dni, z biegiem lat nasz mały kochany, ustatkowany,realnie myślący, błyskotliwy motłoch stał się kupą zwyrodniałych seksistowskichmarionetek...

 

 

Każda myśl jak cierń

Każdy ma swój kawałek podłogi, który nazywa światem, poza którym świata nie widzi.
Każdy człowiek, również pod wpływem pewnych działań ogólnie pojętych za
nieszkodliwe (czytanie, obserwacja i ogólnie pojęta percepcja) przeistoczył się
w pseudoideał. Motłoch, lud, gawiedź czy jakby ich tam nazwać, chcąc pozbyć się
masowości zaczął łamać konwencje, zasady, szablony społeczne i takie tam inne.
Każdy chce być naj-, a ponieważ bycie naj-sobą jest trudne, to ludzie są najgłupsi,
najbardziej wulgarni, obrzydliwi, kłamliwi, obłudni, fałszywi, podstępni,
zdegenerowani, sfrustrowani, zdemoralizowani, wybebeszeni, rozkraczeni,
opryskliwi, kłótliwi, śmierdzący, śpiewający i sam święty ch!% tak naprawdę
wie jacy jeszcze. Z biegiem dni, z biegiem lat nasz mały kochany, ustatkowany,
realnie myślący, błyskotliwy motłoch stał się kupą zwyrodniałych seksistowskich
marionetek, które dla mamony powielą każdy kicz, każde gówno i model zachowania
posiadający metkę dolce&gabbana. (...) W początkowym stadium osobniki porzucające
swoją normalność były postrzegane jako nienormalne - czysta logika - ale potem
sytuacja uległa zmianie.


Niemniej jednak te właśnie osobniki stały się wzorem do naśladowania,
wyznacznikiem prawd moralnych i etycznych a także kulturowych. Mniej
myśląca część społeczeństwa przyjęła ten wzór, natomiast troszkę myślącą
część społeczeństwa ujawniła się ze swoimi tendencjami sado-masochistycznymi,
perwersjami jako takimi i wszelkimi innymi zwyrodnieniami, włączając
reumatoidalne zwyrodnienie stawów. Jest pewna znacząca część ogółu
ludzkiego, czy też populacji, w przybliżeniu 90%, która przyjęła swoje wady
za dobrą monetę...Normalne są porno gwiazdy, które biją rekordy w rżnięciu
się, każda młoda panna chce się przerżnąć z taką ilością samców jak królowa porno.
Normalni są kolesie z sąsiedztwa, którzy kroją auta i telefony. Normalni są nauczyciele
pedofile, którzy śpią w pończoszkach i dotykając się stojąc za firanką... patrzą na
małe dziewczynki w piaskownicy. Normalna jest dziewczyna w dyskotece w tych
różowych butkach z cipką na wierchu, zlizująca z facetów rezultat ejakulacji... mniam...
Normalni są ludzie, którzy ukrywają w pudełkach, szafach, piwnicach małe robaczki,
nabijają na szpilki, przekłuwają ich drobne ciałka, wysysają ostatnie soki i malują
sobie na twarzach 100 parę oczu. Pokemony też są normalne i ogólnie rzecz
ujmując zwyrodniały umysł powielający trendy, pojęty jako jednostka wyłączona
z obiegu, bo niepracująca jest normalny i pożądany, bo zdolny mimo wszystko
do bycia manipulowanym... Nienormalność, ułomność stała się normą...Te 10%
społeczeństwa schowało się i zastanawia się co się dzieje. Myśli, kalkuluje,
obserwuje, lustruje, inwigiluje a jak trafia na innego przedstawiciela tych 10%
to zachowuje się tak jak my : )

Wbrew powszechnemu pokutującemu nawet wśród sfer wykształconych,
przekonaniu Huxley ("Nowy wspaniały świat") i Orwell ("1984") nie prorokowali
tego samego. Orwell przestrzega że zostaniemy zniewoleni przez jakąś
przemoc pochodzącą z zewnątrz. Tymczasem w wizji Huxleya do pozbawienia
ludzi ich autonomii, pełni osobowości i historii niepotrzebny jest żaden Wielki Brat.
W jego mniemaniu ludzie pokochają otaczającą ich przemoc , zaczną wielbić
technologie, które pozbawiają ich wolności myślenia.
Orwell lękał się tych , którzy zakażą wydawania książek. Huxley zaś obawiał się ,
że nie będzie powodu do ustanawiania podobnego zakazu, ponieważ zabraknie
kogokolwiek, kto zechce książki czytać. Orwella przerażali ci, którzy pozbawiają
nas dostępu do informacji. Przedmiotem obaw Huxleya byli natomiast ludzie,
którzy dostarczą nam informacji w takiej ilości, że staniemy się bierni i egoistyczni.
Orwell bał się, że nasza kultura przeistoczy się w kulturę niewolników .
Huxley zaś lękał się że ogarnie nas kultura banału, zajmująca się jakimiś
ekwiwalentami doznań "orgią-porgią" i wirówką infantylnych igraszek. Jak to
zauważył Huxley w Nowym wspaniałym świecie, bojownicy o prawa obywatelskie
i racjonaliści , którzy pozostają w stałej gotowości aby przeciwstawiać się tyrani
" nie wzięli pod uwagę bezgranicznej niemal zachłanności człowieka na rozrywkę".
W roku 1984 dodał Orwell ludzi kontroluje się przez zdawanie im bólu. W Nowym
wspaniałym świecie to samo jest osiągane dzięki dostarczaniu przyjemności.
Słowem , Orwell obawiał się , że zniszczy nas to , czego nienawidzimy, Huxley
zaś - że to , co uwielbiamy.


Nie mogę uczynić nic lepszego, mawiał Huxley , wierzył on wraz z H.G. Wellsem
że znajdujemy się na szlaku od edukacji do katastrofy i pisał nieustannie o
konieczności naszego zrozumienia polityki i epistemologii mediów.
Próbował nam w końcu powiedzieć że w tym, co dotknęło ludzi w Nowym
wspaniałym świecie nie chodziło o to że oni się śmiali zamiast myśleć, ale o to że
nie wiedzieli ani z czego się śmieją,ani dlaczego przestali myśleć.

Na koniec " anegdotka" jakże do dziś aktywna. Czy spotykając w swoim życiu takich ludzi
uśmiech nie ciśnie się na usta ? czy może pożałowanie ...?
U mnie zdecydowanie to drugie, przykro żyć wśród takich ludzi ...
................................

Dobrze to ilustruje stary, brodaty dowcip w którym żona gotując zupę, zawsze kroiła kość na pół. Mąż spytał ją, dlaczego tak robi, a ona odparła: bo moja mama tak zawsze robiła. Więc mąż pyta teściowej: dlaczego przekrajała kość na pół. „Bo miałam mały garnek, ale już od dawna mam duży”."