Jest gorzej niż myślałem

Kochani. wszelkie znaki na niebie i na ziemi mówią, że po wyborach usłyszymy bardzo nieprzyjemną prawdę.

 

Niestety (a może stety) nie udaje się już dłużej politycznie lewarować Grecji. Oficjalne ogłoszenie jej bankructwa to, najprawdopodobniej, kwestia dni. Bankructwo Grecji to m. in. upadek wielu banków i instytucji finansowych, przede wszystkim we Francji bo ta ma najwięcej greckich papierów dłużnych, które można będzie przemielić na makulaturę.

Gorzej, że Włosi usiłują sprzedać Chinom “pokaźną część” swoich obligacji, nie znajdując chętnych na rynku europejskim. Chińczycy jednak nie wykazują entuzjazmu. Są posiadaczami połowy(!) papierów amerykańskich. Czyli, w rzeczywistości, połowy długu Jankesów. Jeśli kogokolwiek podłączą pod kroplówkę to ich, nie makaroniarzy.

Upadki banków w Europie bedą miały, bez przesady, katastrofalny wpływ na system bankowy w Polsce. Jak wiemy, w praktyce, polskich banków już prawie nie ma. Prawie.

A co, wtym czasie i w tym konekście robi polski rząd?

Ano panowie Tusk, Rostowski and kamaryla, wiedzą już, że nie da się dłużej tak księgować długu by, w papierach, deficyt nie przekroczył konstytucyjnych 55%. Już się nie da!

W związku z tym NBP, “wierząc” w dalsze polityczne lewarowanie Grecji i, generalnie, południa kontynentu, w lipcu, wytransferował z Polski i umieścił w nieznanych(!) miejscach w zachodniej Europie  trzy miliardy euro(!), zapewniając jednocześnie wszystkich, że nasze banki są bardzo bezpieczne. Dziś wiemy,że te “drobne” są, w praktyce, stracone.

Ba!

W celu ratowania “odpowiedniego” kursu złotówki wobec euro, ( a od tego, w dużej mierze, zależy księgowanie polskiego długu) dziewiątego września, w ciągu pięciu minut, Bank Gospodarstwa Krajowego, sprzedał(!) na zlecenie rządu, nie mniej niż kilkaset milionów euro! Pomogło. Na jeden dzień.

Władzuchna nasza robi co może by naród nie dowiedział się, przed wyborami, jak dramatyczna jest sytuacja polskich finansów.

Przekroczenie 55% PKB oznacza, ni miej, ni więcej tylko konstytucyjny obowiązek skonstruowania tzw. zrównoważonego budżetu na rok 2013. A, co to znaczy, poczytajcie sobie!

Jest gorzej niż źle.