Jej noce

a1fa29ff9eae7369584c382c7e7f8c5a.jpg

Zrobiło się kompletnie cicho wokół niej , cisza nocna  pełna była zawsze dla niej niesamowitych doświadczeń - dotyku niespełnionego świata , zakamuflowanego intensywnymi zapachami kwiatów które w dzień nijakie rozkwitały niesamowitą wonią dopiero w nocy, kochała te momenty kiedy w ciszy skulona na jednym fotelu na tarasie  patrzyła w niebo  które wydawało się okrywać  sobą jak delikatnym płaszczem wszystkie powierzchnie … Kształty w dzień ostre nabierały zupełnie innego wyobrażenia , były jakby ukryte w cieniu , bardziej spoufalone z grającymi świerszczami , wiedziała wtedy że żyje . Świat ją ranił w dzień , nie była sobą , ta ostra kanonada  odgłosów  wprawiała jej duszę w niemy krzyk , była bardziej lunarna niż słoneczna . Nocą rozkwitała , była u siebie - spajała się z ciemnością , była tak intensywna jak jej demony które ją odwiedzały   …Nocami jest łatwiej znaleźć siebie. Odnaleźć duszę, która gdzieś głęboko w ciele, ukrywa się przed tym toksycznym światem. Pomyślała wtedy po raz pierwszy  -Ludzie kolekcjonują znaczki pocztowe, kamienie, guziki, biżuterię, monety, a ja tabletki, wspomnienia i jakieś marzenia.Przerażające ile w głowie może zrodzić się scenariuszy i pięknych scen, które najprawdopodobniej w życiu nie odnajdą swych miejsc. W autobusie jest młotek do zbicia szyby, w razie gdy zachciałoby się wyjść. W pociągu jest hamulec, który można w każdej chwili zaciągnąć. W życiu też musi być coś takiego, musi, bo chciała  się przesiąść…Wiedziała że będą  noce  pachnące maciejką , ale też i  noce nieprzespane wcale.
Poprzerywane wrzaskiem, pozaszywane niedopasowaniem - to ich się bała najbardziej ... teraz już nie bała się tak jak wcześniej - te noce nie bolały tak bardzo , była inna bardziej poraniona , bardziej naznaczona bólem , zapach bólu czasami wchłaniała z  własnej skóry tuż po kąpieli  - kiedy wszystkie pory były jeszcze otwarte , z początku nie  była przyzwyczajona do niego ale powoli zrozumiała ze to właśnie ona - jej jestestwo . Któregoś dnia z jednego z porów wyleciała malutka czerwona szkarłatna linia - lekko przejechała po niej palcem i dotknęła ustami ostry lekko metaliczny smak rozlał się powoli w jej ustach to była ekstaza jej bólu -ostre zakończenia wbijały się w język i podniebienie , podniosła rękę i zaczęła powoli zlizywać jak kot purpurową linie - poznała to wspomnienie rozległo się wszelką intensywnością  w niej całej podwójnie mocno uderzyło w jej duszę - chciała płakać , opadła na ziemię - przeżywała znowu tamten zimny styczniowy dzień kiedy to wszystko się zaczęło , podkuliła nogi pod kolana i zaczęła się lekko kołysać  w przód w tył ... potem była to pozycja którą zawsze przyjmowała do przyjęcia bólu , jakoś było jej łatwiej . Wspomnienie rozlało się w niej mocno , paliło zimnym ogniem , zawsze myślała że nie jest tego w stanie znieść ale jakby na złość niej samej zawsze budziła się żywa ...tylko te ślady zostawały - za każdym razem więcej