Jeden naród, jedna religia, jeden wódz

Proszę o czytanie na własną odpowiedzialność, nie wszystkim może przypaść do gustu ;)

 

9b5eaef8122d4e9edfefd3c8f4f33ba2.jpgPewno większość (mam taką nadzieję) po przeczytaniu tytułu już wie/domyśla się o czym chcę pisać.Takie założenia jak w tytule miała ideologia faszystowska. 

Czy jestem uprawniona, by takiego tematu się podejmować? Obiektywnie raczej nie (nie jestem historykiem ani nie żyłam w tamtych czasach itp). Jednak moim zamiarem jest opisanie jak zwykły śmiertelnik, w dodatku kobieta w wieku 50plus  - postrzega to, jak można we współczesnych czasach ... pozyskiwać rzesze ludzi do celów mówiąc baaardzo delikatnie: budzących niesmak.

Każdy człowiek jest inny: różnimy się od siebie nie tylko wyglądem zewnętrznym, płcią  i wiekiem, ale również wykształceniem, zainteresowaniami, uwarunkowaniami genetycznymi, wzorcami wyniesionymi z domu, środowiska, szkół - można by tak dłużej wymieniać. Człowiek posiada predyspozycje do pewnych zachowań jak też może być podatny na różne wpływy.

Ja z zasady wszystkich ludzi lubię, tzn. nie mam żadnych uprzedzeń (na tle rasowym, religijnym itp). Staram się być maksymalnie tolerancyjna dla odmienności zachowań, poglądów drugiego człowieka. Mogę się z kimś nie zgadzać, ale z poszanowaniem Jego godności. Jakby z automatu oczekuję tego samego. Jeżeli granice zostają naruszone bądź są symptomy tego - nie obrażam się tylko omijam szerokim łukiem danego człowieka czy grupę ludzi. Tolerancja, jak wszystko - ma swoje granice: nie może dojść do uczynienia bliźniemu krzywdy - na ciele czy umyśle. Dawałam taki oto przekaz moim dzieciom gdy byli nastolatkami: w życiu można robić wszystko pod warunkiem, że nikt nie będzie przez nasze słowa i czyny płakał. W pierwszej kolejności wymagałam i nadal tego wymagam od siebie.

Przez prawie 33 lata pracy zawodowej miałam szczęście współpracować z wieloma ludźmi, w tym przez 25 lat o szczebel wyżej w hierarchii (kierowanie, zarządzanie) w różnych częściach Polski i na różnych stanowiskach. Uprzedzam, że nie piszę tego w celu chwalenia się. Miałam szczęście poznać dzięki temu wiele wspaniałych osobowości - bez względu na wykształcenie, wiek, status materialny, miejsce zamieszkania. Dla mnie byli zawsze najważniejsi, swoim zachowaniem starałam się nie wywyższać i być autentyczna - nasze role były jednoznaczne (bez hipokryzji).

Musiałam tyle napisać o sobie (chociaż generalnie wolę być w tle), by płynnie zbliżać się do meritum. Otóż na podstawie doświadczeń - głównie zawodowych, ale z życia prywatnego też - potrafię właściwie odczytywać intencje, motywy, potrzeby ludzkie (świadome jak i nieświadome) oraz trafnie przewidzieć reakcje na zdarzenia, słowa. Zaznaczam iż moją wiedzę (moim zdaniem są to umiejętności poparte wiedzą podręcznikową) zawsze wykorzystywałam i wykorzystuję w sposób przyzwoity. 

Człowiek jest moim zdaniem istotą z natury leniwą, tzn. większość z nas wykonuje czynności konieczne do egzystowania (praca zawodowa, obowiązki domowe)  tylko w stopniu niezbędnym - dotyczy to również podejmowania decyzji. Organizację szeroko rozumianą, np. czasu wolnego, załatwiania różnych spraw też wolimy zlecić komuś.No i dobrze, bo dzięki temu istnieją różne zawody. Każde stado (to przenośnia w stosunku do ludzi) musi mieć swojego przywódcę. Takiemu przywódcy większość ufa pod każdym względem, często bezgranicznie :(

Jest jedno, jedyne "stado", do którego trafiamy nie mając na to żadnego wpływu. To nasza najbliższa rodzina: rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Tu kształtuje się charakter człowieka (literatura podaje, że do 5 roku życia) - dalej to kwestia doświadczeń, które nas w jakiś sposób zmieniają - już w piaskownicy i w przedszkolu maluszek dobiera sobie inne dzieci do zabawy. Czyli ma już wpływ, decyduje z kim chce być w jednym "stadzie" - i tak jest przez całe życie. W sposób świadomy stajemy się na krótko lub na długo członkami małych lub większych grup, np.  wspólnot religijnych, partii politycznych, forów internetowych, subkultur.

Celowo wymieniłam tylko powyższe grupy, ponieważ uczestnictwo w nich może wyrządzić na poziomie emocjonalnym wiele zła - jeżeli przywódca danego "stada" ma taki zamiar.  Bierze się to moim zdaniem z tego, że sporo ludzi nie potrafi samodzielnie i logicznie rozumować - są podatni na z reguły negatywne wpływy innych, w dzieciństwie prawdopodobnie byli niekochani. Oddają całych siebie: czas, myśli, często i pieniądze bez żadnych warunków swojemu guru. Stanowią grupę hermetycznie zamkniętą na zasadzie jak w tytule mojego tekstu - reszta w ich pojęciu jest zła, co uzewnętrzniają na każdym kroku agresją słowną i fizyczną. W grupie są silni i często bezwzględni - większość ludzi postępujących racjonalnie wie, że agresja bierze się z niemocy i bezradności. Uważam, że przywódca grupy podporządkowujący sobie ludzi w sposób bezwzględny - w przeszłości został skrzywdzony emocjonalnie ... .  

Zastanawiam się dlaczego Stwórca tak niesprawiedliwie obdzielił ludzi rozumem? Dlaczego niektórzy ludzie mają w sobie tyle pokładów nienawiści (do innego narodu, do innej religii, do innego wodza ...)? Na ile ten wódz, guru, przywódca "stada" manipuluje ludźmi w sposób świadomy  dla osiągnięcia celu typu "ciemny lud wszystko kupi"? I jak temu zjawisku zapobiegać? A jak leczyć gdy umysł już jest zainfekowany?

Zakończę stwierdzeniem (autora nie pamiętam), że gdy Pan Bóg chce człowieka ukarać, to mu rozum odbiera... .