Jeden dzień z życia młodego małżeństwa

Życie rodzinne nie jest lekkie, ale warte ponoszonych trudów.

 

… gdzieś pod Kołobrzegiem …
16f59a2524ab5eabb729f1db441b6a8b.jpg

 

 

 

 

Poszedłem spać późno, a potem długo nie mogłem zasnąć, bo Jaśmina ma powiększone migdały i strasznie głośno oddychała. O 1.00 w nocy obudziła mnie chęć robienia tego czego nie mogę robić w ciągu dnia, a mianowicie filmów, które wykorzystuję na moich lekcjach jako materiał uzupełniający. Każdy z nich trwa 5 – 10 minut, ale zabiera 20 – 30 godzin pracy. O 5.00 nad ranem padłem wyczerpany. Obudziłem się o 7.15. Za późno. Znowu nie zdążyłem poczytać Biblii, bo musiałem szybko wychodzić do pracy.
 
Jestem zestresowany, bo zbliża się początek roku szkolnego i w związku z tym muszę poczynić mnóstwo przygotowań. Na bieżąco muszę rozwiązywać mnożące się problemy. Szczegóły, szczegóły, setki szczegółów.  Z bólem głowy wróciłem do domu. Agata była wyczerpana od ciągłego biegania za dziećmi. W nocy też nie spała. Nasze dzieciaki są bardzo żywe i trzeba przez cały na nie patrzeć, bo mają wyjątkowy talent do stawiania się w niebezpiecznych sytuacjach.
 
Agata wpada w depresję. Od kilku dni nie ma ani chwili dla siebie. Kładzie się z dzieciakami i wstaje z nimi. Niestety nie mamy w pobliżu żadnych dziadków czy znajomych, którym moglibyśmy na kilka godzin podrzucić maluchy. Mieszkamy w miejscu, gdzie w promieniu 3 km nie ma żadnych ludzi.
 
Agata usiadła na chwilę na kanapie, aby odpocząć i poczytać gazetę. W ciągu minuty dwuletnia Jaśmina znalazła się w kuchni wdrapała się na parapet i wypadła przez okno. Było nerwowo. Na szczęście nic się nie stało.
 
Bąble rozbrajają. Co chwilę coś zrzucają, rozlewają, łamią czy tłuką. Złościmy się na nie, ale nie na długo, bo mają takie miny i głosy, że wolimy je ściskać i całować. Jagoda po przegryzieniu nowego długopisu pyta: „A dlaczego tutaj tak się ugryzło?” W najbliższym czasie musimy wymienić dywan, bo po kilku latach zabaw naszych dzieci cały jest w najróżniejszych plamach. Ściany wyglądają podobnie.
 

 

 

 f8ea1c53661392f8932ddfefdc71e1ec.jpg      918c592c9d515d8ca26c7e05419c094e.jpg     afd2b7b6fe1b42cdd71acf095e54e271.jpg

 

 
Gdy Jaśmina zasnęła skorzystałem ze okazji, aby odrobić zarwaną noc i też się na chwilę położyłem. Po 5 minutach przyszła Jagoda i mówi: „Tato! Chodź zobacz jaki domek zrobiłam”. Zobaczyłem. Po trzech kolejnych minutach przyszła znowu: „Tato! Chcę pić soczek”. Dałem jej pić. Po kolejnych kilku: „Tato chcę siku”. Pomogłem. Wtedy Jagoda zasnęła. Mój dobiegł końca. Musiałem iść kosić trawnik, który czekał od tygodnia. Trawa w ogrodzie szybko rośnie i z każdym dniem jest coraz trudniej. Koszenie całości zajmuje około 5 godzin i muszę to robić dwa razy w tygodniu. Nadchodzi jednak jesień i teraz wystarczy tylko raz na tydzień. Niestety praca nie znosi próżni. Z drzew spadają jabłka i liście. Nie grabione szybko gniją i śmierdzą fermentem. Teren trzeba porządkować na bieżąco. Poza tym przywieźli mi drewno na opał i trzeba je szybko wrzucić do szopy zanim spadnie deszcz. To też zajmie kilka godzin, których nie mogę znaleźć. Trawnik czy drewno? Dzieci czy żona?
 
Znajoma przyniosła dwie wielkie siatki pomidorów i jedną marchwi oraz ryby od brata, który pływa na kutrach. Sąsiad przyniósł duże wiadro ziemniaków. Na drzewach jest dużo jabłek. Jedzenia mamy pod dostatkiem. Niedaleko naszego domu są cztery jeziora. Rano, gdy piszę widzę sarny i dziki chodzące pod naszymi oknami. Kocham to miejsce. Nazywa się Helenówek.
 
Dzieci przez większość część dnia bawią się w piaskownicy. Chowają się bez telewizji. Pięknie się rozwijają. Mają dobrą koncentrację i są twórcze. Zaskakują nas swoimi spostrzeżenia na temat świata roślin i zwierząt. Uczymy się od nich prostoty i radości życiem.
 
Jest miły wieczór. Spędzamy go wspólnie w dużym, 30 metrowym, pokoju. Dzieci siedząc na podłodze rysują na papierze swoje postacie w skali 1:1 i śpiewają piosenki po angielsku. Agata może w końcu poczytać w spokoju, a ja opisuję nasze wiejskie życie. Jesteśmy szczęśliwi. Przepełnia nas wdzięczność, że mamy siebie, piękny dom, przyjaciół, do których możemy w każdej chwili przedzwonić, sprawny samochód i wystarczającą ilość pieniędzy na spokojne życie. Jest 21.00. Padam na twarz, ale jeszcze trzeba umyć pociechy i poczytać im na noc. Zejdzie do 22.30. Może wyśpię się tej nocy.

 

 
Maciej Strzyżewski
 

 

 

  83425892c423a120f64dc0ad8250e0b2.jpg       c17092fc363ba9dd10bd6a64ee25c9fe.jpg      9ba30ad855c0f246887ca4383a82dd64.jpg