Jakże mi brak . . .

Czyli nostalgia stosowana

 

Jakże mi brak beztroski i głupoty młodości , tego pozazmysłowego postrzegania wszystkiego i wszystkich. Jakże mi brak fontanny nastrojów i pomysłów , śmiałych planów i ich radykalnych zmian ; planów wyprawy na Księżyc i na Marsa .

Jakże mi brak łatwości dostrzegania stokrotek i zapachu wiosennych fiołków ; zbierania jaskrów i wypraw na kaczeńce .

Jakże mi brak robienia łuków z wierzbiny i strzał z leszczyny ; żmudnego wyrabiania trąbki z kory młodych gałązek wierzbowych i bitwy na kije .

Jakże mi brak przemoczonych butów i dżinsów ukradkiem czyszczonych z zielonych śladów ; samodzielnego (w ukryciu przed mamą) cerowania koszul i spodni .

Jakże mi brak zbierania złomu i makulatury aby móc kupić model szybowca do sklejania albo trzy tomy przygód Tomka Wilmowskiego ; wymieniania się egzemplarzami „Tytusów” i potajemnego czytania Van de Veldego.

Jakże mi brak tęsknego wpatrywania się w okno tej jedynej , „przypadkowego” dotykania jej ręki i „głowoszumnej” izolacji podczas tańca . . .

Jakże mi brak gorących dyskusji na tematy filozoficzno-społeczno-polityczno-różne

i losowych zmian tematów dyskusji – na co niewątpliwie miała wpływ konsumpcja słodkiego wina Lacrima.

Jakże mi brak łazęgi po okolicach rodzinnego miasteczka o różnych porach dnia i nocy ,

wypatrywania kształtów w chmurach i wróżenia z nich tego co serce chciało a rozum obawiał się powiedzieć.

Jakże mi brak prostoty osądów i kategorycznych wniosków zmieniających się najdalej po dwóch dniach.

Jakże mi brak wielopoziomowego i symbolicznego postrzegania świata i rządzących nim reguł .

Jakże mi brak . . . tego, że nie da się do tego wszystkiego wrócić , bo „drugi raz do tej samej wody . . . itd.” Całym sobą jestem przeciwny przemijaniu mając bolesną świadomość, że jest ono fundamentem naszego bytowania , że bez następstwa nie ma ciągłości.

Zrozumienie nie wyklucza żalu i tęsknoty , może są one konieczne i potrzebne jak różnica potencjałów do przepływu energii . . . ale i tak mi żal .

Poruszamy się plecami w kierunku przyszłości (pomysł Kurta Vonneguta) , widząc tylko przeszłość , więc siłą rzeczy właśnie tę przeszłość ciągle oceniamy , wspominamy i kolorujemy .

Jonasz Kofta napisał : „przyszłość jest sprawą jasną , tak jasną , że nie pozwala zasnąć”, a przecież mi żal , że tu w drzwiach nie pojawi się . . .